Zhongxian Wu – mistrz Qi Gong w Polsce. Warsztaty i spotkania w 2026 roku

Janek nie przestaje mnie zaskakiwać… choć to, co napiszę teraz, zaskoczeniem nie jest. A właściwie to powinienem napisać, że nie tyle zaskakuje, ile konsekwentnie potwierdza moją opinię. Jaką? Do brzegu… zawsze miałem go za człowieka, który niejedno ćwiczył i niejednego doświadczył. Na ten przykład kiedyś dogrzebałem się do informacji o tak zwanym „Marszu Afgańskim”. Kupiłem … Dowiedz się więcej

Mistrz Zhai o Zhang Zhuangu prawi

Mistrz Zhai Weichuan, pomimo słusznego już wieku, jest bardzo aktywny w szoszialach – oczywiście raczej w tych chińskich. Niemniej jednak jego filmy docierają do nas. Nie są to jakieś głupotki, jak to mawia mój wnuk, ale bardzo często bardzo wartościowe treści. Niestety, ponieważ on mówi tylko po chińsku, a wszelkie AI nie dają sobie z … Dowiedz się więcej

Mądrze jest słuchać, gdy kto mądrze gada

Marek do tej pory stronił od prowadzenia większych warsztatów. Ot każdy mieszkaniec Czarnobyla mógłby na palcach jednej ręki policzyć takie wydarzenia. Dlatego kiedy Łukasz zwany Buddą*, mój treningowy brat, wrzucił ogłoszenie o warsztacie, którego tematem miał być Yi Jin Jing, to drgnęła mi lekko prawa brew. Ale wiedziałem, że powinienem się tam pojawić. Dużo bowiem … Dowiedz się więcej

Fu Gong Temple

Świątynia mieści się nieco na uboczu, nad samym brzegiem jeziora, po horyzont wypełnionego lotosami. I to właśnie te rośliny przyciągnęły nas poprzednim razem. Z daleka, z mostu, widzieliśmy lotosowe łany i wcinający się w nie biały pomost. Idąc wzdłuż muru udało nam się do niego dotrzeć. Dopiero na miejscu okazało się, że jest on przedłużeniem mauzoleum mistrza. Nieśmiało zagłębiliśmy się w spokojnym ogrodzie (tylko zza murów dochodziło muczenie krów). Tak było pięć lat temu.

Pata-Taj gong

W zeszłym tygodniu rzuciło mnie w Bieszczady. Zaprosił mnie Tomek – pan tutejszych trawników (zwanych połoninami) i zaklinacz koni. Jakiś czas temu napisał do mnie maila z pytaniem, czy nie wpadłbym na tydzień pouczyć Tai Chi w ramach obozu jeździeckiego organizowanego w jego stadninie koni. Miejsce docelowe – Ośrodek Górskiej Turystyki Jeździeckiej „POŁONINY” w Żubraczem. … Dowiedz się więcej

Drewniane klocki

W ramach serii – proste przyrządy treningowe. Kiedyś, dawno temu, to Rodor obiecywał, że podejmie się prowadzenia takiej rubryki, ale jakoś nie mogę się doczekać. Cóż, bywa… nie, chłopie, nie mam żalu. Załatwimy to na ringu. Nie każdy może być biegły w sztuce stukania w klawisze. Rodor lepiej opanował sztukę stukania w worek. Muszę więc … Dowiedz się więcej

Ten w lustrze

Będąc młodym i pięknym, byłem wielkim miłośnikiem zespołu Republika. No, w zasadzie nadal jestem, mam ich wszystkie płyty w czarnych krążkach zastygłe. Nawet tę debiutancką, opatrzoną autografami całego zespołu i bliżej niezidentyfikowanej „Kropy” na dokładkę. Znałem nawet jedną osobę, która osobiście znała Grzegorza Ciechowskiego… można powiedzieć, że niemalże byliśmy funflami. Jednym z przebojów tej grupy, … Dowiedz się więcej

Magiczna siódemka

Wpis zawiera zaproszenie do udziału w treningach Będę się znów przyznawał. Bywały bowiem czasy, kiedy dość mocno napiętnowałem jakąkolwiek ingerencję w materiał prezentowany na treningach. Jeśli ktoś zmienił, chociażby przecinek w przekazie mistrza, bardzo mnie to bulwersowało. Uważałem, że, jak Oleńka Kmicicowi, nie jesteśmy godni… No, oczywiście z tymi ranami to nie przesadzajmy, ale zmiany, … Dowiedz się więcej

Mustafas Gemüse Taiji czyli berlińskie parki rulez

Upsss. Okazało się, że z wakacji został mi nieopublikowany wpis o berlińskich parkach… niniejszym jedziemy. Mustafas Gemüse Kebap – to, według internetowych jadłoznawców, najlepszy kebs w Berlinie. To niewielka, oklejona naklejkami (były też i polskie), budka stojąca nieopodal stacji metra Mehringdamm. Serwuje się tam dietetyczne kebaby. Dlaczego dietetyczne? Bo jak już go zjadłem, to raczej … Dowiedz się więcej

WibRACJE – nieznośny ciężar ciuchów

Festiwal „Wibracje”. To taka trochę hipi, łamana przez wegę, impreza odbywająca się cyklicznie – ostatnio na mazurskim zadupiu (jakże ja uwielbiam zadupia! Kocham je!). No może z tego hipi robi się bardziej boho (nauczyłem się nowego słowa, muszę sprawdzić, jak to się pisze — qrdę był błąd), bo jakiego hipisa byłoby stać na śniadanie (trzy jajka … Dowiedz się więcej

Wyjazdowo

Los rzucił mnie daleko od domu. No dobra, daleko jak daleko. To nie Syberia lub Kalahari tylko dwie godziny od Warszawy. Jednak już zamyka mi to udział w regularnych treningach. Jeszcze niedawno bardzo mi to przeszkadzało. Nie ma jednak tego złego, co na dobre nie wychodzi. Jakoś się przyzwyczaiłem do tego, że trzeba wyjść, znaleźć … Dowiedz się więcej

Najbardziej niedoceniane ćwiczenie ever

Dziś, dygając na Wolumen, naszła mnie tak refleksja. Tak to już bywa, że jak gdzieś idę, to nachodzą mnie różne… jakby to powiedział Pankracy? – „psie” myśli. Zawsze powtarzam, że marsz jest bardzo dobrą metodą na medytacje – można się wyciszyć, a tyłek od tego nie boli i sadełko się nie zawiązuje. Czasami trochę bolą … Dowiedz się więcej

Tao Move

Kiedy zadzwonił do mnie kumpel z propozycją stworzenia kilku treningów On Line, pomyślałem sobie: „po co?”, a potem rzuciłem standardowe: „to się nie uda”. Ja już tak mam – biorąc udział w różnych projektach, jestem tym, który wyszukuje dziury i słabe strony. Tego brakuje, to źle działa, to przeszkadza. Oczywiście staram się bez malkontenctwa, tak … Dowiedz się więcej

Azja trawel – jak oni ćwiczą…

Zazwyczaj, jeśli gdzieś pojadę i niekoniecznie musi być to wyjazd treningowy, to bacznie przyglądam się temu, jak oni ćwiczą. Staram się wypatrywać biegających, machających odnóżami lub jakimkolwiek sprzętem, a także tych, co to medytują, spacerują albo jeżdżą. Ogólnie robią cokolwiek, byleby tylko poruszyć swe, bez różnicy czy fizyczne, czy astralne ciało. W zasadzie na Tajwan … Dowiedz się więcej

Szurający w liściach

Miało być dziś mało tekstu, czyli taki wpis jaki lubi Danusia – łatwy do korekty. Ale wyszło jak wyszło i, i tak nie jest źle. Dziś się wybrałem na bieganie. Urlop, fajna pogoda (tj. nie leje) i tyle wystarczy, a mnie takie bieganie dobrze robi. Skorzystałem więc z okazji, że Danusia wybrała się do fryzjera … Dowiedz się więcej

Trening rdzenia mięśni

Poniższy tekst pojawił się przed laty na jednym z popularnych w owym czasie forum internetowym. To były czasy przedfejsbukowe, czyli mniej więcej wtedy, kiedy wymierały ostatnie „petrodaktyle”. Coś mnie tknęło, żeby zabezpieczyć ten materiał. Forum już nie istnieje, ale tekst przetrwał. Uzyskałem owego czasu zgodę na dalszą jego publikację i mam nadzieję, że nic się … Dowiedz się więcej

…Znów mamy wakacje…

Jak w piosence… znanego ongiś kabaretu. Wakacje – a to znaczy, że szkoły zwalniają bieg jeśli chodzi o regularne zajęcia i przechodzą w tryb „uśpienia”. Niczym niedźwiedzie. Tyle, że misie kimają w zimie. Nie pozostaje nam nic innego, jak ćwiczyć samodzielnie i korzystać z mniej licznych zajęć organizowanych w różnych parkach i skwerach. Ostatnio zauważam … Dowiedz się więcej

TOP 5 – ćwiczenia siedzące

Nie jest dobrze. Przejechał mnie samochód… tak po prawdzie, to mam kontuzjowaną nogę, ale Danusia twierdzi, że wygląda to na wypadek komunikacyjny i to co najmniej z udziałem TGV. I tak od piątku. Zły jestem na siebie, bo dzień po dniu wypadają mi treningi. Oczywiście można sobie w domu praktykować, ale tak się cieszyłem na … Dowiedz się więcej

Warszawskie parki – Ogród Krasińskich

To miał być wpis o tym, że nie wszędzie gdzie się obrócić ćwiczy się Tai Chi i Qi Gong, ale wyszło inaczej. Ale powoli do tego dojdziemy. Teraz trochę o miejscu, otóż Ogród Krasińskich, zwany także Parkiem Krasińskich, to kilkuhektarowy, ogrodzony kawał zieleni w centrum Warszawy. Kiedy go zakładano w XVII wieku mieścił się na obrzeżach … Dowiedz się więcej

Instynkt stadny…

Adepci Tai Chi są jak pingwiny. Zbijają się w stada i machają skrzydełkami. To takie mało kungfiarskie jest. Bo ciężko jest o przekazanie czegoś sensownego, kiedy nauczyciel jest jeden, a na przeciwko niego trzydziestka spragnionych wiedzy adeptów. Ciężko wtedy dawać osobiste poprawki konkretnej osobie. W rezultacie dajemy uwagi i poprawki bardzo ogólne. Zamiast powiedzieć: „TY! … Dowiedz się więcej

Protokół Buddy

„Protokół Buddy” brzmi prawie tak tajemniczo jak „Raport pelikana”. Ale dziś nie będzie nic aż tak tajemniczego. Łukasz, zwany także Buddą (Fotuo), to mój brat w treningu Chuo Jiao Fanzi. Ale tak po prawdzie, to znamy się od nie pamiętam już jak dawno i wiele wspólnie sal treningowych odwiedziliśmy. Jakie są obecne losy Łukasza? Nie … Dowiedz się więcej