Sztukmistrz z …

_ Nauczysz mnie kilku sztuczek do centrowania? – spytał kolega…– Sztuczek? Może lepiej jak będziemy ćwiczyli zasadę?– Jak się nauczę jakichś sztuczek, to może łatwiej zrozumiem zasady?… No i coś w tym jest. Początkowo trochę się zżymłem. Wiem, nie ma takiego słowa. Polski to trudny język. Ale qrdę, jak odmienić słowo zżymać? Ale wróćmy jednak … Dowiedz się więcej

Prywatny podziemny krąg

Pawła poznałem na sali treningowej Akademii Yiquan. W zasadzie gdzież mógłbym go poznać, jak nie na sali treningowej :)?. Niewiele jest miejsc, gdzie przebywam częściej niż na sali, łamane na park. Środki komunikacji miejskiej się nie liczą. Nawiązywanie tam znajomości chyba już dawno wyszło z mody. Wracając. Paweł ćwiczy to co ja, a wcześniej ćwiczył … Dowiedz się więcej

Rubikon

Przekroczyć Rubikon – w języku polskim mamy taki związek frazeologiczny, mówiący o przejściu, zamknięciu pewnego etapu. O tym, że nie ma już możliwości powrotu do poprzedniego stanu rzeczy. Słowa te nawiązują do epizodu z historii starożytnego Rzymu. W roku 49 przed naszą erą, Julek Galiusz aka Cezar, wraz ze swoim XIII legionem, przekroczył rzekę Rubikon, decydując … Dowiedz się więcej

Pusta głowa, a mocne pośladki

Bo taki jest związek! I to nie taki, jak większość sobie pomyślała. Bo to nie chodzi o to, że jak facet widzi parę fajnych półdupków, to mu krew z mózgu ucieka i przestaje myśleć. Związek jest nieco inny. Jakby to powiedzieć – prozaiczny. A zaczęło się tak. Kiedyś, z ciekawości, podszedłem do dwóch młodych dziewczyn na Polu Mokotowskim. … Dowiedz się więcej

Przyjechali Indianie?

Przyjechali Indianie! Zrobią ze mnie główne danie? No tak, żart chyba nie na miejscu… ale tylko tak mi się zrymowało. Powinienem napisać rdzenni mieszkańcy prerii Ameryki Północnej. A cała historia wygląda tak. Wylazłem dziś rano do mojego parku. Wstałem rano-rano, pomimo że niedziela (dzień jedzenia sera), bo alerty RCB ostrzegają przed upałami. Przed siódmą, to jeszcze … Dowiedz się więcej

Koguci krok

Tekst poniżej jest przedrukiem znalezionym daawno temu w internatach. Tak dawno, że źródło z którego zapisałem sobie ten tekst, już nie istnieje. Proszę się do niego odnieść z dużą rezerwą. tłumaczenie Wiele technik w chińskich sztukach walki wywodzi swoje korzenie z bliskiej obserwacji natury. Tak samo jest w przypadku ćwiczenia znanego jako „kogut” („koguci krok”). … Dowiedz się więcej

Niezwykle aktywny Warszawiak z kijem w ręku

Wyobraźcie sobie to tak. Warszawska Praga, i to TA PRAGA… i tam ludzie z kijami w ręku. Taki obraz aktywnego Warszawiaka nakreślił już w tekście piosenki Stasiek Wielanek (Kapela Czerniakowska i te rzeczy…). Ale tym razem nie o tym. Po kolei… miasto*1 finansuje coś takiego, co się nazywa „Aktywny Warszawiak”. To program, w ramach którego … Dowiedz się więcej

Kanciapa u Mirka

Weekendowy poranek, spotkanie pod młocińskim Makiem Stoję tam wyposażony w kilka sztuk broni krótkiej i długiej. Na dokładkę popijam kuloodporną kawę. Brzmi jak scenariusz do następnego odcinka Bonda. Nie ma tak dobrze, nikt mnie nie zatrudni jako następcę Pierce’a Brosnana. Jadę ze znajomymi do Płocka, bo to najbliższa lokalizacja, w której można poćwiczyć z Rafałem. … Dowiedz się więcej

Machnij na to ręką

Tak, dokładnie, machnij na to ręką… Dziś Janek opowiedział mi swoją przygodę. Gdzieś w Azji (lokalizacja utajniona) rano, pomimo intensywności kilku dni poprzednich (a to już moja konfabulacja jest), Janek wyszedł poćwiczyć. Standardowo, jak to on, ćwiczył Jiben Gong, Tou Lu, szabla, miecz i kilka innych trudnych słów, a obok jakiś gość machał rękami. Góra-dół, … Dowiedz się więcej

Fair play

Każdy z nas ma w swoim życiu takie chwile, w których usiłował grać wielkiego fachowca, pomimo że jego wiedza nie była kompletna. Coś tak na kształt: „Nie wiem, ale się wypowiem”. I ja takie miałem, pewnie nawet częściej niż sobie to uświadamiam. Dziś miałem możliwość zweryfikować moją opinię sprzed lat. aaa… będzie o Tai Chi … Dowiedz się więcej

Dynamiczna joga

Jakiś czas temu poznałem Justynę, osobę obeznaną z tajemniczą i mało znaną sztuką walki Kalarippajattu. Nieznaną, bo pochodzącą z dalekich Indii, to znaczy Kalari pochodzi z Indii, bo Justyna jest jak najbardziej nasza – całkowicie słowiańska. Przyszedł czas, żeby otrzeć się o ten temat nieco bardziej fizycznie. Okazją do tego był przyjazd Justyny do Warszawy … Dowiedz się więcej

Kalarippajattu

Ja wiem… większość osób zmarszczyła czoło, a Ci co młodsi, rzucili się góglować. To nie jest prosty wyraz. Ja ze dwa tygodnie uczyłem się jak to wymówić na jednym oddechu. A co to jest? To dla tych, którzy nie zdążyli zaczerpnąć z przepastnej skarbnicy internetowej wiedzy. Otóż, Kalarippajattu to hinduska sztuka walki. Taaak moi drodzy, … Dowiedz się więcej

Otwieranie głowy

Wiem, że po czasie, ale musiałem sobie trochę rzeczy poukładać w głowie, a przede wszystkim ochłonąć. Na gorąco ten wpis nie miałby sensu. Historycznie to było tak. Lata temu poznałem Rafała Szulkowskiego. Nie będę o nim pisał, bo czyniłem to już nie raz. Zapraszam do starszych tekstów. I tak ów Rafał, swojego czasu, dość często … Dowiedz się więcej

Szklana pogoda

…szyby niebieskie od telewizorów. A my ćwiczymy. W wakacje prowadziłem projekt stworzony przez Fundację Dantian i Muzeum Narodowe. To już trochę tradycja, któryś rok z rzędu, kiedy to na dziedzińcu Lorentza zbierają się miłośnicy ćwiczeń różnych i różnistych. Do tej pory prowadzących bylo wielu: Janek, Marzenka, Kahuna. Mnie również zdażało się czasami coś poprowadzić. W … Dowiedz się więcej

Angry birds

Był taki moment, w którym w szosialach bardzo popularny był film z mistrzem Chu Min Yi. Mandżurem uprawiającym Tai Chi stylu Wu w jego pekińskiej odmianie. Dziś Marek nazwałby go gadżeciarem, tak jak nazywa mnie, z powodu mojej skłonności do zbieractwa różnych rzeczy, które to, przynajmniej w teorii, przydatne są w treningu. Chu Min Yi wymyślał … Dowiedz się więcej

Machanie owieczką – beee

Bułgarski worek — owieczka wykonana z koźlej skóry, zwany też bułgarskim rożkiem. Według legendy narodowy sport bułgarskich pasterzy, którzy z nudów machali biednymi zwierzakami. Tyle wiedziałem, ale niedługo miałem się przekonać, czym to się je. A było to tak. W necie znalazłem ogłoszenie – „Bezpłatne szkolenie 3h – bułgarski worek — prowadzi najlepszy gość w Polsce”. To się … Dowiedz się więcej

Król papirusowych pand

Zaczęło się pechowo, nic nie zapowiadało szczęśliwego ciągu dalszego. Po treningu na Mokotowskim Polu uciekła mi siedemnastka. Nic to, nie ta, to następna – jak to na widok Basieńki, pomyślał sobie Pan Wołodyjowski zaraz po tym, jak go Krzysia do wiatru wystawiła. Ja jednak postanowiłem oszukać przeznaczenie. Zamiast czekać 20 minut na następny tramwaj. To … Dowiedz się więcej

Huśtawka

I tak… Ostatnio na treningu byłem świadkiem korekty, którą usłyszała moja znajoma. Słuchałem pilnie, bo choć nie była skierowana do mnie, to ja zawsze staram się słuchać czyichś poprawek i korekt, traktuję je tak, jakby były skierowane do mnie. Zresztą, święty nie jestem, bardzo często pasują do mnie jak Legia do Łazienkowskiej. Na szczęście na treningu … Dowiedz się więcej

Afgański marsz

Ten nie zna życia, kto nie służył w afgańskiej piechocie. Ja nie służyłem, ale mam jeszcze szanse. Mam nieuregulowany, choć dość jednoznaczny, stosunek do służby wojskowej. Kategoria B6, czyli odroczenie służby wojskowej na pół roku. Dość żartów. Dawno nie pisałem o książkach. To oczywiście nie znaczy, że przestałem czytać i zbierać. Wprost przeciwnie, ostatnio pojawiło … Dowiedz się więcej

Pięć pytań do… Artur i Kasia Bednarek

Artura i Kasię poznałem zupełnie przez przypadek. Któregoś dnia namierzyłem ogłoszenie o strzelaniu z łuku w Wiosce Żywej Archeologii. Ucieszyłem się, bo to blisko i zapowiadało się na urokliwe miejsce. I tak było. Miejsce wspaniałe (polecam), ludzie na strzelaniu też, Piotr jako instruktor — inspirujący. Czas spędzony w tym miejscu absolutnie niezmarnowany. Kiedy już się … Dowiedz się więcej

Treningowe „zero waste”

Miałem okazję przejść się ostatnio po podwarszawskim lesie. Takie życie, czasami udaje się połączyć coś służbowego z czymś przyjemnym. I jakieś dziwne myśli mnie wtedy nachodzą, zupełnie nietreningowe na początek. Bo las, owszem, podwarszawski, ale jakoś przez ludzi nie zasiedlony. To jest,  jakoś na głębokość pięćdziesiąt metrów od drogi gdzieniegdzie widać koczowiska miłośników napojów akcyzą … Dowiedz się więcej