Bagua

Nie licząc filmów i internetu, Bagua Zhang widywałem głównie na Skrze. Czyli tę sztukę walki znam głównie z widzenia. W czasach, kiedy na Skrze ćwiczyliśmy Chuo Jiao Fanzi, nieopodal naszego placyku trenował jeden gość. Nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale z racji niepisanej wspólnoty ćwiczących zawsze pozdrawialiśmy się nawzajem. Między

Powitanie z bronią…

Jeszcze nie tak dawno pisałem, że raczej nie ćwiczę form z bronią, gdyż ich praktyka okazuje się zbyt czasochłonna. I co? Ja sobie coś napisałem, a los się ze mnie uśmiał… Obecnie mam w swoim treningowym repertuarze formę z mieczem stylu Hao, a ostatnio rozpoczęliśmy ćwiczyć formę z szablą. Co się

Ludowe praktyki treningowe

Ostatnio miałem okazję dotrzeć na Pragę nieco wcześniej niż zwykle. Nie musiałem więc gnać na zajęcia w Akademii. Postanowiłem spędzić ten czas w parku Skaryszewskim. Miałem dodatkową bitą godzinę przed treningiem, którą postanowiłem spędzić, dla urozmaicenia, na treningu. Usadowiłem się nieopodal boiska, na którym dzielnie trenują piłkarze warszawskiego Drukarza. Miło było popatrzeć jak

Uczył wilk razy kilka – uczyli i wilka

To było tak. Prowadziłem ostatnio w Fundacji spotkanie dla osób mających problemy astmatyczne. Jak już wspomniałem, na zajęciach pojawili się tylko moi znajomi. Niektórzy nawet z własnej woli. Między innymi wśród tych, których nie musiałem przymuszać groźbami karalnymi, był Piotr. Znamy się z treningów w Akademii Yi Quan, gdzie usiłujemy praktykować styl

Qi Gong against Astma – Konfrontacja

Nieczęsto się chwalę tym, że od dzieciństwa chorowałem na astmę, bo i chwalić się nie ma czym. Było różnie – raczej ciężej niż lżej, ale dziwnym trafem objawy choroby zaczęły słabnąć w chwili, kiedy zabrałem się za trening. Po latach problemy zanikły niemal zupełnie. Czuję się tu w obowiązku zaznaczyć jednak,

Ćwiczący wśród smogu…

Kraków. W poprzednią sobotę wyruszyłem sobie na południe kraju. Warunki drogowe niestety kiepskie, więc miałem okazję zobaczyć po drodze kilka rozbitych samochodów. Jednak udało się i już w południe jadłem sobie wegetariańskiego indiburgera w galerii nieopodal dworca Głównego. Nawet dobry był, od czasu do czasu można wtrząchnąć coś bez mięsa. Powody podróży

KO i pół Karwowskiego

Dostałem ostatnio powiadomienie o piątej rocznicy prowadzenia tego bloga. Nie tam, żeby od razu jakieś gratulacje, po prostu znalazłem na mailu fakturę z dopisanym terminem zapłaty, a proste obliczenia, do których wystarczyły mi palce jednej ręki, pozwoliły stwierdzić, że to już. Jednocześnie, wykonując przy pomocy trzech pozostałych kończyn, niewielką pracę umysłową,

Pogadalim my se…

Od czasu, kiedy pewnego sobotniego poranka, spotkałem w warszawskich Łazienkach niewielką grupę praktykującą sikhijskie sztuki walki, otrzymuję przez Internet informacje o ich działalności. Często zawierały one zaproszenie na coś, co się nazywa „Pantra”. Poszukiwania w Internecie początkowo dały zaskakujący efekt. Pantra przyjmowała wiele różnych twarzy, raz był to środek do mycia wanien,

Orka

Obserwując ćwiczących Tajwańczyków, zauważyłem, że często wybierają sobie jedno ćwiczenie i powtarzają je w kółko przez długi czas. Spacerując po parku Dean, widziałem kobietę, która z zapałem maszerowała w miejscu. Ćwiczyła szybko, wysoko unosząc kolano i przeciwległą rękę. Oczywiście mogła tylko czekać, aż zniknę za bambusowym gaikiem i ćwiczyć zaawansowane techniki

Tai Chi o smaku kimchi

Kimchi — czyli coś na kształt kiszonej kapusty, często o lekko pikantnym posmaku. W odróżnieniu od naszej kapuchy, robi się ją na bazie kapusty pekińskiej. Ogólnie to azjatycki patent, jednak najczęściej bywa łączona z Koreą. Co to ma wspólnego z Tai Chi? Wyjdzie w toku. W poprzednią sobotę wybrałem się na

Azja trawel – jak oni ćwiczą…

Zazwyczaj, jeśli gdzieś pojadę i niekoniecznie musi być to wyjazd treningowy, to bacznie przyglądam się temu, jak oni ćwiczą. Staram się wypatrywać biegających, machających odnóżami lub jakimkolwiek sprzętem, a także tych, co to medytują, spacerują albo jeżdżą. Ogólnie

Jak to dwóch facetów sobie w krzakach pokazywało…

Niedzielny poranek. Pognało mnie do Królewskich Łazienek, gdzie nauczyłem się czegoś ciekawego o tym jak to „Podnoszenie igły z dna morza” w Lao Jia ma więcej wspólnego z „Naciskaniem dłonią” ze stylu Hao, niż z „Wyciąganie igły z dna morza” uczonego z przekazu mistrza Yanga. Może jednak to różnica w znaczeniu pomiędzy słowami

Zakwitły kasztany

Zakwitły kasztany już dawno… choć podobno w tym roku wyjątkowo wcześnie. To takie luźne skojarzenie z maturami, a ze mną znów ma to tyle wspólnego, że właśnie zdaję egzamin na stopień Tai Chi. Dla pełnego obrazu sytuacji dodam jeszcze, że pierwszą połowę tego tekstu piszę na jedenaście godzin przed egzaminem i nie znam jego rezultatu.

Inne widzenie Tai chi – forma według Yang Ban Hou

Kiedyś zacząłem taki cykl, w którym chciałem prezentować różne style Tai Chi i trochę je komentować. Potem miałem jednak okazję zobaczyć taką masę filmów, przedstawiających całą gamę przedstawicieli różnorakich przekazów, że lekko się podłamałem. Niestety, moja wiedza nie sięga tak daleko, by móc oceniać i komentować. Trochę mnie to przystopowało. Chyba wiem,

Jednoręki bandyta

Mam nadzieję, że za to co piszę nie zostanę wtrącony do Taikikowskiego piekła, za zdradę jakiejś tajemnicy, czegoś na kształt składu Legii na trzy dni przed ważnym meczem. Chciałbym napisać o pewnej metodzie treningowej, z którą się już kiedyś spotkałem. Metodę tę kilkukrotnie pokazywał nam mistrz Yang Jwing Ming w czasie swoich seminariów. A taka

Saga o krowach

Dziś będzie o krowach. Wiecie zapewne, że te majestatyczne i pożyteczne zwierzęta są jedynymi na świecie stworzeniami, które nie zmieniają zdania. Bo nawet Danusia, która jest dla mnie ostoją stałości wszelakiej, raz mówi, że jej się jakieś konkretne buty podobają, by za chwilę stwierdzić, że jednak

100 dni – Powrót Jedi

Już od dawna odkryłem magiczną moc 100 dni treningu. Na czym owa moc polega? To proste, a co najważniejsze – nie wymaga żadnego wysiłku. Nie trzeba robić nic, absolutnie nic… wystarczy przez 100 dni powtarzać jedno ćwiczenie (oczywiście poza normalną praktyką). Nie będę powtórnie opisywał, co ta metoda daje, zapraszam do lektury. Osobiście, co jakiś

Podróż na wschód…

Źle się nam, Polakom, kojarzy taka podróż. Choć jak ktoś ćwiczy i interesuje się tym wszystkim co wokół treningu, to na pewno słyszał o „Podróży na zachód” i jeszcze o przysłowiu mówiącym, że nawet ona zaczyna się od pierwszego kroku. Mój pierwszy krok, to przemarsz do łazienki i tam… no… drugie po prawej i można

Szurający w liściach

Miało być dziś mało tekstu, czyli taki wpis jaki lubi Danusia – łatwy do korekty. Ale wyszło jak wyszło i, i tak nie jest źle. Dziś się wybrałem na bieganie. Urlop, fajna pogoda (tj. nie leje) i tyle wystarczy, a mnie takie bieganie dobrze robi. Skorzystałem więc z okazji, że Danusia wybrała się

Wietnamska forma i powrót husarii

Nie jestem prawdziwym blogerem, z braku czasu na stukanie w klawisze, wpisy są opóźnione o dzień lub dwa. Z jednej strony tracą pewnie nieco na świeżości, ale z drugiej (mam nadzieję) zyskują na dystansie jaki się u mnie pojawia. Rozwiązanie to ma jeszcze tę zaletę, że czasami , z perspektywy czasu, dochodzę

Magia dźwięków Heng i Haa

Ciąg dalszy mojego grzebania w sieci po zakupie książki „TAI-CHI CHUAN. Its Effects and Practical Application” (Tu można o niej przeczytać). Ale tym razem zacznę o innej książce. Jedną z pierwszych (większych wydawnictw) wydanych w Polsce, jeszcze w latach 90 zeszłego wieku (niby nie tak dawno, ale to już historia), była książka „Droga Tai Chi” autorstwa

Trening against astma – ćwiczymy przeponę

Dawno temu myślałem, że Qi Gong ma jakiś magiczny wpływ na nasze ciało. Teraz nieco mi się odmieniło. To żadna magia tylko ćwiczenie pozwalające nauczyć nasze ciało lepszej i wydajniejszej pracy. Jak te mechanizmy działają – nie do końca się orientuję, ale czy to takie ważne? Dlaczego więc starodawne chińskie

Oddychanie

Prowadząc ostatnio zajęcia w muzeum Azji i Pacyfiku zauważyłem, że nie dla wszystkich jasne było czym różnią się podstawowe sposoby oddychania. To problem, bo po pierwsze – zbyt dużo czasu traci się wtedy na tłumaczenie jak oddech ma wyglądać, po drugie – ćwiczący nie może się skupić na istocie ćwiczenia, bo myśli o oddechu, a

Film dla kobiet

Coś dla pań będzie… niekoniecznie na Dzień Kobiet. Żeby nie było, że jakoś tylko raz do roku odzywa się we mnie dżemtelmen, umieszczę kilka zdjęć Kushti, czyli panów o ładnej muskulaturze, ku uciesze płci żeńskiej – może trochę spoconych, ziemią usmarowanych, ale badania naukowe potwierdzają, że kobiety podświadomie czasami tęsknią do takich pięknych brutali. Ale