Zhongxian Wu – mistrz Qi Gong w Polsce. Warsztaty i spotkania w 2026 roku

Janek nie przestaje mnie zaskakiwać… choć to, co napiszę teraz, zaskoczeniem nie jest. A właściwie to powinienem napisać, że nie tyle zaskakuje, ile konsekwentnie potwierdza moją opinię. Jaką? Do brzegu… zawsze miałem go za człowieka, który niejedno ćwiczył i niejednego doświadczył. Na ten przykład kiedyś dogrzebałem się do informacji o tak zwanym „Marszu Afgańskim”. Kupiłem … Dowiedz się więcej

10k powtórzeń

Tak mi się skojarzyło. Janek wydał nową książkę, jeszcze jej co prawda całej nie przyswoiłem, ale ja znam Janka nie od dziś. Pewnie nawet lepiej, niż on sam by tego chciał. Jeśli on wydaje jakąś książkę, to nie ma tego, no…. ogółem – warto ją mieć. Bo są to tytuły dobrze wydane, rzadkie, treściwe w … Dowiedz się więcej

Jak po dobrej imprezie…

Dostałem ostatnio w prezencie książkę, niby nic dziwnego, bo ludzie wiedzą, że lubię i czasami ktoś mi coś podrzuca. Tym razem książka była elektroniczna i na dokładkę po chińsku. Nie ważne o czym… choć w zasadzie pewnie ci, którzy mnie znają i tak zgadną. Tak, o Tai Chi to dzieło było. Ale to chyba dziwne nie jest? … Dowiedz się więcej

Po festiwalowe kadry

Festiwal się odbył. Wybrzmiały ostatnie akordy, opadły dekoracje zdejmowane pod czujnym okiem Marzenki i Kahuny. Przyszedł czas na sprzątanie. Ja sprawnie spakowałem swoje zabawki, wymieniłem misiaczki ze starymi i nowymi znajomymi. Na koniec, jeszcze przez chwilę poudawałem, że pomagam organizatorom zwinąć dekoracje, a potem zabrałem swoją walizkę i podreptałem na Poniatowszczaka, w drogę powrotną do … Dowiedz się więcej

Nareszcie

Jeśli ktoś mnie czyta (poza Danusią, którą do tego trochę zmuszam), to może pamięta, że strasznie psioczę na wszelkie „taicziowe” imprezy odbywające się w tym kraju. Promocja żadna, nic się nie dzieje, ostatnio nawet głupiego plakatu nie wywiesząją. Ale to się może zmienić. W ramach reklamy napiszę. Janek ze swoją socjalistyczną brygadą pracy stworzyli zarys … Dowiedz się więcej

Judoka ze Sławuty

Tytułowym judoką był Moshe Feldenkrais, urodzony w 1904 w Sławucie. Miasto to wówczas leżało na terenie Rosji (potem przypadło ZSRR, było oddalone o kilkanaście kilometrów od granicy z Polską, obecnie leży w Ukrainie). Ongiś miasto było siedzibą rodu Sanguszków i widziało nie jedno w czasie powstania styczniowego — ale to niestety stare czasy. Sławuta była … Dowiedz się więcej

Prasówka

W Polsce brak jest prasy fachowej z dziedziny Wu Shu/Kung Fu. Co dziwne, bo istnieje prasa z dziedzin równie niszowych, jak „Nails Trendy” – kwartalnik dla specjalistów od paznokci oraz „Gospodarka Mięsna” (rok powstania 1949!!!) pismo dla wegetarian inaczej. Wśród tych tytułów nie ma ani jednego skierowanego do ćwiczących sztuki walki. Dlaczego? Czyżbyśmy byli mniej … Dowiedz się więcej

Uczył wilk razy kilka – uczyli i wilka

To było tak. Prowadziłem ostatnio w Fundacji spotkanie dla osób mających problemy astmatyczne. Jak już wspomniałem, na zajęciach pojawili się tylko moi znajomi. Niektórzy nawet z własnej woli. Między innymi wśród tych, których nie musiałem przymuszać groźbami karalnymi, był Piotr. Znamy się z treningów w Akademii Yi Quan, gdzie usiłujemy praktykować styl Hao. Po moich zajęciach … Dowiedz się więcej

ciąg dalszy historii o Tai Chi pana Haunga

Co jakiś czas wracam do filmu z pięcioma ćwiczeniami rozluźniającymi, może to coś znaczy, może to jakaś wróżba jest? Oglądając go zwróciłem uwagę, że w opisie właściciel konta wpisuje pewną książkę, jako rekomendowaną do tego typu ćwiczeń. „A co mi szkodzi zobaczyć?” – pomyślałem… i jak ten głupi wrzuciłem w net ISBN. Niewiele wyskoczyło: Amazon i kilka … Dowiedz się więcej

Pożółkłych kartek czar

Kupiłem sobie książkę, przyszła pocztą. Danusia odebrała i już zbierały się nade mną czarne chmury, bowiem cena, którą zobaczyła na metce, wynosiła 20 000 PLN. Tak, słownie: dwadzieścia tysięcy złotych. Na szczęście szybko się zorientowała, że nie mogłem jej kupić. Magikiem nie jestem – nie mogę wydać więcej niż mi zostawia na tydzień na fajki … Dowiedz się więcej

Procologia…

I znów może trochę nie na temat, ale o ciekawych książkach będzie. Otóż, kiedy niedawno byłem na seminarium poświęconym dziadoskiemu biczowi, wyszło, przy okazji, że prowadzący Andrzej „Kooniu” Jasztal poza tym, że jest miłośnikiem machania biczem, to jeszcze realizuje się w strzelaniu z procy. I to nie tej pasterskiej (tej dawidowej), ale takiej już bardziej  współczesnej, czyli gumowej. Tu muszę wyjaśnić, że … Dowiedz się więcej

Lubię grzebać II…

Jest jednak coś, co pojawiło się w naszych czasach. To kosze z książkami za niewielkie pieniądze. Kiedy już taki kosz pojawi się w zasięgu mojego wzroku, to nie mogę się powstrzymać. Muszę sobie trochę pogrzebać. Już kiedyś o tym pisałem przy okazji kupienia encyklopedii broni mistrza Yang Jwing Minga. Tak było i tym razem… poszedłem … Dowiedz się więcej

Nowe odczytanie Tai Chi

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

„Nowe odczytanie Tai Chi”  – to tytuł książki.  Jest też druga część tytułu – „Podróż między materialnością a duchowością”. Trochę długo jak na dzisiejsze czasy. Ciekawe, ile musiałaby trwać impreza, na której wymyśliłbym tak długi tytuł? To oczywiście taka krotochwila – tytuł może nie sugeruje tematu o sztuce walki, ale mimo wszystko właśnie tak jest. … Dowiedz się więcej

Zainwestowałem w przyszłość

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

Nie, żeby od razu kupować akcje, które dadzą mi niezależność finansową na emeryturze. Nadal ufam ZUS-owi (taki żarcik, wiem trochę czerstwy). ładne rzeczy kiedyś robili… Kupiłem sobie książkę. Znów wyszperałem ją w internecie. Książka nosi tytuł : „Lepszy wzrok i słuch dzięki Chi Kungowi” (pisownia oryginalna) i wedle okładki, zawiera ilustrowane zdjęciami ćwiczenia wspomagające przepływ … Dowiedz się więcej

Statyczne ćwiczenia siłowe

Dla bardzo wielu ludzi, ćwiczenia siłowe kojarzą się z dźwiganiem ciężarów, np. siatek z zakupami, albo ukochanej trzymającej siatki z zakupami – ostatecznie wspólny trening, to bardzo fajna rzecz. Ale jest też coś innego, co pozwala wyrobić siłę. Coś z pogranicza siłowni, jogi i taiji. Nazywa się to statyczny trening siłowy. W zasadzie nazwa wszystko tłumaczy. Statyczny –  znaczy w bezruchu.

dabcdbcb8d047e68f31fe72b
Samson- gość po spotkaniu z Dalilah wyraźnie przesadził z treningiem

Tu nasuwa się (w każdym razie mnie) takie spostrzeżenie. STS (czyli statyczny trening siłowy) jest, w pewnym stopniu, podobny do Zhang Zhuangów, czyli do medytacji stojących. Do tego wniosku doszedłem obserwując ludzi ćwiczących Zhang Zhuangi. Jeśli ktoś łapie o co chodzi w medytacji stojącej, to STS przychodzi mu bez najmniejszych problemów. W drugą stronę to niestety nie działa, ludzie którzy potrafią wygenerować sporą siłę statyczną nie bardzo mogą pojąć w czym może im pomóc ćwiczenie z bardzo małymi siłami. Ale to nie mój problem, ja lubię i jedno, i drugie.

Dowiedz się więcej

Francuski Australijczyk w Kanadzie

Któż to taki? Facet nazywał się Erle Montaigue, nazywał się, bo niestety nie żyje. Zmarł w 2011 roku w wyniku cukrzycy. W zasadzie to reprezentował sobą to, czego nie lubię w „masterach”, to jest ćwiczył wszystko co mu pod rękę wpadło. A dodatkowo ćwiczył NA BOSAKA!!! A mój ulubiony mentor powiedział kiedyś „Za prawdę powiadam … Dowiedz się więcej

Rozwój potęgi woli

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

Na To było tak. Dziś byłem na Yelonkach w mieszkaniu mojej mamy, gdzie nadal jeszcze kupę moich rzeczy leży. Trochę broni, jakaś kusza, dmuchawka i inne rzeczy, które mi się mogą przydać na wypadek ataku zombi. Szukałem pewnej książki, którą miałem zamiar sobie odświeżyć. Nie znalazłem. Ale za to znalazłem coś innego. To kserokopia innej … Dowiedz się więcej

Ci z dziesiątego tysiąca

Czas leci, wszystko leci (ostatni np. telefon mi z rąk). Była kiedyś taka książka, tj. nadal jest, bo myślę że jej nie anihilowano, ale czy ktoś ją teraz czyta? To była książka która spowodowała, że pokochałem czytanie. Pierwsza książka SF jaką przeczytałem od deski do deski. Nosiła tytuł „Ci z dziesiątego tysiąca” napisał ją Jerzy … Dowiedz się więcej

Tai Chi po japońsku?

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

Tai Chi po japońsku… brzmi jak wegetariański schabowy. Wegetarianie mają coś takiego (oczywiście nie wszyscy), że muszą udowadniać, że ich jedzenie w niczym nie ustępuje normalnej diecie. I stąd wegetariański smalec (???), wegetariański kurczak. Dla mnie, oczywiście, każdy kurczak jest wegetariański, bo przecież żaden nie je mięsa (wiem, że to dowcip nie najwyższych lotów). A … Dowiedz się więcej

Nowa książka – Pchające dłonie

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

Dawno już nie kupowałem sobie książek. Pisałem o tym w bibliotece. A i w tym przypadku długo się nad zakupem zastanawiałem. W końcu udało mi się pożyczyć jeden egzemplarz, przejrzeć i postanowiłem go kupić. Piszę tu o książce Jana Silberstorff’a „Pchające dłonie. Bojowa strona Taijiquan” (na okładce autor tytułowany jest mistrzem, ale pomimo szacunku jaki … Dowiedz się więcej