Podróż do Chin: Świątynia Konfucjusza w Quzhou i legenda Yue Feia

Zazwyczaj staram się po zakończonych szkoleniach poświęcić nieco czasu na zwiedzanie. Tym razem z powodów różnych przeciwieństw losu było inaczej. Niemniej jednak udało mi się co nieco zobaczyć, a nawet spełnić swoje marzenie. Trochę nieoczekiwanie, ale zawsze – o tym jednak na koniec. Niezmiennie fascynują mnie azjatyckie świątynie: ich kolorystyka, mnogość symboliki i ogólnie to, … Dowiedz się więcej

Tai Chi w Quzhou: ostatni dzień, pusta sala i tyczka przywracająca pamięć

Mniej poważny wpis o wizycie w Chinach. To był ostatni dzień pobytu w Quzhou. Wszystkie treningi za nami, pożegnania i toasty — to już minęło. Walizki spakowane, a ostatnia doba hotelowa zbliża się nieubłaganie ku końcowi. To chwila, której nie lubię, bo to niby jeszcze nie koniec, ale tu już nic więcej się nie może … Dowiedz się więcej

Taniec smoka – KO rządzi głową smoka

W czasie wizyty w Quzhou nasi gospodarze starali się urozmaić nam pobyt. Wszak nie tylko Tai Chi człowiek żyje. Po jednym z treningów, zapakowali nas w autobus i wywieźli na zwiedzanie pobliskiego miasteczka. Nie będę tego komentował, gdyż miejscówka zbytnio przypominała mi dokonania gubernatora Grigorija Potiomkina. Nie, żebym krytykował w czambuł wszystko jak leci. Bardzo … Dowiedz się więcej

Baishi (拜师) w Tai Chi – ceremonia ucznia i moje doświadczenie z Chin

Baishi (拜师), to tradycyjna ceremonia w środowisku kung fu i w Chinach przyszło mi się z nią zmierzyć. Kiedy w lipcu 2025 gościł w Polsce mistrz Zhai Shi Zong, oprócz treningów szabli zdarzyło się jeszcze coś. Pod koniec warsztatów Andrzej Kalisz wziął mnie na bok i mówi tak: „Zaproponowano mi, żebym przystąpił do Baishy wobec … Dowiedz się więcej

Tai Chi w Chinach – jak wygląda trening formy 108 w Quzhou

Dobra, trzeba się z tym zmierzyć. Mowa o Chinach. Bo przecież zwiedzanie, żarcie i inne przyjemności nie jest i nie było pierwszoplanowym celem tego wyjazdu. Wbrew temu, co mówi Rodor. Jechaliśmy poćwiczyć i… ale o tym to już inszą razą. Wprowadzenie Dawno temu mistrz Yang Jwing Ming opowiadał nam o zjawisku zwanym „Macdonalyzacją Kung Fu”. … Dowiedz się więcej

Będzie ładnie

Po poprzednim wpisie Żwirek marudził, że ja marudzę. Przeczytałem więc te moje wypociny i faktycznie – można moje słowa potraktować jako defetyzm. Tyle że dla mnie była to raczej tęsknota za niepowtarzalną atmosferą Guangfu. Jakoś dla mnie świadomość historycznego backgroundu tego miejsca ma znaczenie. A może z wiekiem sentymentalizuję się (jest w ogóle takwi wyraz?). … Dowiedz się więcej

Nowa twierdza króla

To był mój piąty wyjazd do Chin, jubileuszowy. Piąty jubileusz, nazywany „drewnianym”, symbolicznie oznacza, że związek jest już solidnie ugruntowany (jak drzewo z korzeniami), ale wciąż rośnie i rozwija się. To może trochę naciągana interpretacja, bo przecież w tej liczbie moich rajz mieszczą się też wyjazdy czysto jedzeniowo-turystyczne. Niemniej jednak miło mi jest tak myśleć. … Dowiedz się więcej

Smocze łodzie na Żeraniu

Otworzyli mi w okolicy nowy park, zawsze lepiej niż nową galerię handlową. A że tego dnia akurat towarzyszył mi najmłodszy mój, to zapakowałem wnuka w autobus i wio — pojechaliśmy. Niech młody wie, że dziadek jak panisko się wozi i samochód z szoferem posiada, co ja se sam będę tym kółkiem kręcił. Autobusem to są … Dowiedz się więcej

Żywa świątynia

I znów wracam myślami do Guangfu, bo to był dobry czas. W mieście są trzy świątynie – każda inna. Dwie z nich już opisywałem. Buddyjska Świątynia Słodkiej Rosy to pierwsze, i chyba najbardziej znane miejsce w okolicy. W tygodniu jest tam bardzo dużo osób, a w weekendy można to już nawet określić tłumem. Oczywiście jak … Dowiedz się więcej

Fest QiFest

Po roku przerwy wraca festiwal Qifit.Tym razem jednak pod nową nazwą, bo organizatorzy postanowili trochę zmienić formułę. Teraz będzie to Qifest. Sam do końca tej zmiany nie rozumiem, ale – jak mawiała moja matematyczka z podstawówki – „Ty to nie musisz rozumieć wszystkiego, pierwiastki do kopania rowów nie są potrzebne”. Pewnie miała rację. Zresztą zauważyłem, … Dowiedz się więcej

Stara ścieżka

Stara ścieżka jest nieodłącznie połączona ze starą Skrą — tą sprzed przebudowy. Tę starą Skrę, leżącą u stóp na wpół zrujnowanego stadionu lekkoatletycznego, bardzo lubiłem. Miała ona w sobie coś na kształt opuszczonych tajskich świątyń, zanurzonych w dżungli — z dala od cywilizacji. Było to miejsce, do którego nie każdy miał odwagę wejść, szczególnie po … Dowiedz się więcej

Bujanie miecza

Ostatnimi czasy podobają mi się różne dziwne rzeczy. Jedną z nich jest tak zwana flankirovka. To współczesne określenie na historyczny taniec z szablami. Jako jego źródło pochodzenia wskazuje się Kaukaz i Rosję – choć ja bym obstawiał Bliski Wschód. Słowo „фланкировка” (flankirovka) pochodzi z języka rosyjskiego i oznacza taktykę militarną związaną z omijaniem lub obejściem … Dowiedz się więcej

Pod murami Guangfu vol.2

Ostatnio usłyszałem, że o ostatnim wyjeździe do Chin gadam i gadam, i skończyć nie mogę. Ano nie mogie (jakby to Wiech napisał), bo działo się i działo. Niestety, nie mam ostatnio czasu, żeby zbyt często poświęcać się pisaniu na bloga i moje plany wydawnicze ciągle się opóźniają. Całe szczęście – lista tematów, które chciałem upublicznić … Dowiedz się więcej

Być jak Jarek Szymański

Noworocznie trochę, może trochę nietreningowo, ot tak – wspominkowo zupełnie. Muszę szybko wyjaśnić tytuł. Jarek Szymański, to nasz człowiek w Szanghaju. Wporzo gość ogólnie. Kiedyś nawet udzielił mi wywiadu, który owego czasu bił rekordy wejść na tej stronie (Pięć pytań do Jarka Szymańskiego). Pamiętam, że dopiero jakiś czas po publikacji dotarły do mnie pewne informacje … Dowiedz się więcej

10k powtórzeń

Tak mi się skojarzyło. Janek wydał nową książkę, jeszcze jej co prawda całej nie przyswoiłem, ale ja znam Janka nie od dziś. Pewnie nawet lepiej, niż on sam by tego chciał. Jeśli on wydaje jakąś książkę, to nie ma tego, no…. ogółem – warto ją mieć. Bo są to tytuły dobrze wydane, rzadkie, treściwe w … Dowiedz się więcej

Pod murami Guangfu vol.1

Do Chin pojechałem ćwiczyć. Tak. Oprócz jedzenia, zwiedzania, atmosfery i przygody, czyli oprócz fanu i szpanu. Moim celem numer jeden było poćwiczyć. Oczywiście głównym celem tego zadania był warsztat z Nauczycielami z Guangfu, ale miałem też swój cel drugoplanowy. Bardzo chciałem ćwiczyć wśród ludzi. Że co? Niby w Polsce też mogę? No niby tak… tak … Dowiedz się więcej

Obcy w parku

Od pewnego czasu, w moim parku, pojawia się obcy. I nie, nie jest to kosmita z Alderaanu . Ten gość jest zielony, a wszyscy, którzy oglądali „Gwiezdne Wojny” wiedzą, że mieszkańcy tego układu byli podobni do ludzi. Jak pisałem gość jest zielony, niewielki i skrzydlaty. Jest po prostu papugą. Pierwszy raz zauważyłem ją dwa tygodnie temu, … Dowiedz się więcej

Trofeum spod Wonnych Wzgórz

Zauważyłem, że ilość wspomnień i ciekawych interakcji pomiędzy pierwszym, a obecnym wyjazdem do Guangfu, wzrosła niesamowicie. Mam teraz dużo więcej do opowiadania. Już nie mogę się doczekać następnej wyprawy, choć obawiam się, że z nadmiaru wrażeń, puszczą mi te… no… bezpieczniki – czy jakoś tam. Tym razem będzie o jednej z niewielu pamiątek, które przytargaliśmy … Dowiedz się więcej

Mgła

Wstaję dziś rano, wyglądam przez okno i nic nie widzę… niby standard, bo ja i tak rano nic nie widzę. Ale umyłem oczy, pomrugałem i nadal nic nie widzę. Blokowiska, Wisła, Huta Warszawa wszystko to zamieniło się w białą watę. Znaczy się mgła – skonstatowałem. Zdarza się. Więc szybko obowiązki domowe, higiena, ubranie i wraz … Dowiedz się więcej

Wszystkie figury rybaka

Pana Dariusza poznałem internetowo. Okazał się miłośnikiem literatury o Tai Chi i Qi Gongu. Za każdym razem, kiedy kupował książki, ja musiałem coś dodatkowo dopytać i tak się poznaliśmy. Ostatnio zaproponował mi uczestnictwo w pewnej imprezie. To miała być konferencja dla przedsiębiorców, połączona z zawodami szachowymi skierowanymi dla tej grupy. Miałem poprowadzić panel poświęcony treningowi … Dowiedz się więcej

Księżycowe ciasteczka

Ciasteczka księżycowe są nieodzowną i tradycyjną potrawą kojarzoną z Festiwalem Środka Jesieni. Mogą mieć różne kształty i nadzienia. Zdecydowanie najbardziej klasyczne są te okrągłe, symbolizujące Księżyc i Rodzinę. tradycyjne chińskie wypieki To bardzo stara tradycja. Określenie „ciasteczko księżycowe” pojawiło się już za panowania Dynastii Song (1127 – 1279 n.e.). Ale to za mongolskiej Dynastii Yuan … Dowiedz się więcej