Tao Move

Kiedy zadzwonił do mnie kumpel z propozycją stworzenia kilku treningów On Line, pomyślałem sobie: „po co?”, a potem rzuciłem standardowe: „to się nie uda”. Ja już tak mam – biorąc udział w różnych projektach, jestem tym, który wyszukuje dziury i słabe strony. Tego brakuje, to źle działa, to przeszkadza. Oczywiście staram się bez malkontenctwa, tak żeby było konstruktywnie. Jednak zawsze na pierwszy rzut oka widzę słabe strony planów i żaden okulista tu nie pomoże. Bo przecież proszę was: tyle osób lepszych ode mnie robi takie treningi już od jakiegoś czasu i gdzie ja się mam na tym zmieścić? Marcin ma jednak w sobie takie pokłady energii, że wszelkie moje próby uwalenia pomysłu rozbijały się niczym… no dobra, po prostu się rozbijały.

Tao Move – nawet symbol wymyślili prosty i chwytny

I tak, w wyniku zgoła dwugodzinnej rozmowy, zostałem członkiem Tao Move (zobaczcie sobie na stronie www.taomove.com). Dlaczego? Mimo to, że nie mam wysokiego mniemania o swoich umiejętnościach pedagogicznych, chciałem dać sobie jeszcze jedną szansę. Po pierwsze – pomysł Marcina daje mi dużą swobodę tego kiedy, jak i co chcę robić. Po drugie  -Marcin namówił do współpracy Tomka Nowakowskiego (więc można liczyć też na Anastazję), a to już nie byle szysz. Po trzecie – atmosfera jest nieomal rodzinna, ale w tym dobrym znaczeniu – czyli nie plujemy sobie do zupy.

Kto bierze w tym udział? Jak pisałem – sami moi znajomi (patrz fotka poniżej). Marcina pamiętam z Krasnołęckiej, a po tym, jak przestałem się tam pojawiać, spotykaliśmy się czasami poćwiczyć. Wiem, że to pasjonat – taki pozytywny szaleniec. Martę przelotnie również znam z tego samego źródła, ona sama później zdecydowała się ćwiczyć styl Chen. Obecnie uczy Qi Gongu, strzela z łuku i prowadzi zajęcia dla jeźdźców. Tomek to człowiek instytucja — sporo już o nim i o jego żonie pisałem (Tomasz Nowakowski) na tych łamach. Naprawdę cieszy mnie praca z tym człowiekiem.

zespół Tao Move. Jeden zdziwiony, dwoje uśmiechniętych, a ostatni śpi

Odbyło się już nawet otwarcie na forum Facebooka. Nie pisałem o tym, bo Marcin z Martą narzucili takie tempo organizacji, że nie zdążyłem. Film z otwarcia zaliczył ponad 1300 wejść – w życiu nie dotarłem do takiej masy ludzi. Choć jak sobie w powtórce słyszę, że głos mi się łamie z tremy, nie przywykłem do gadania z monitorem. Ale może czas najwyższy…

W planach jest dużo treningów, na które można się zapisywać (Tao Move — Plan treningowy) w tym także na moje debiutanckie zajęcia. W środę o 17:00 można spróbować testowego treningu poświęconego technikom Zhan Zhuang. Katorgi nie będzie, ale postoimy trochę, żeby choć trochę poczuć ideę. Zhan Zhuang idealnie nadaje się na takie iwenty, bo to trening nie wymagający partnera, a i rola nauczyciela kończy się na tym, by opowiedzieć i pokazać technikę. Przynajmniej na początku nie ma czego, ani jak korygować. Jak uczeń chce, to poćwiczy, jak nie, to nawet kijem się go nie zmusi.

Zapraszam serdecznie. (zapisy pod tym linkiem)

zapraszam na mój trening i każdy inny.

Zapraszam też na piątkowe spotkanie dyskusyjne pod tytułem „Co to jest Tao?” – prowadzić je będzie Tomek Nowakowski, czyli człowiek, który potrafi coś na ten temat powiedzieć. Pewnie i ja zabiorę głos choćby na chwilę, bo Marcin nas uczula, że ma to być dyskusja, a nie wykład. No zobaczymy.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: