Czy Tai Chi to sztuka walki?

Ileż takich rozmów już przerobiłem, a ile czytałem dyskusji o podobnych problemach innych. Czy Aikido nadaje się do walki, czy boks się nadaje? A taki Kyokushin, gdzie na zawodach ręce trzymają nisko, nie chroniąc zupełnie twarzy? Czy jakakolwiek sztuka walki sama w sobie nadaje się do walki? Ile procentów tej walki musi być w sztuce, … Dowiedz się więcej

Wszystkie figury rybaka

Pana Dariusza poznałem internetowo. Okazał się miłośnikiem literatury o Tai Chi i Qi Gongu. Za każdym razem, kiedy kupował książki, ja musiałem coś dodatkowo dopytać i tak się poznaliśmy. Ostatnio zaproponował mi uczestnictwo w pewnej imprezie. To miała być konferencja dla przedsiębiorców, połączona z zawodami szachowymi skierowanymi dla tej grupy. Miałem poprowadzić panel poświęcony treningowi … Dowiedz się więcej

Prywatny podziemny krąg

Pawła poznałem na sali treningowej Akademii Yiquan. W zasadzie gdzież mógłbym go poznać, jak nie na sali treningowej :)?. Niewiele jest miejsc, gdzie przebywam częściej niż na sali, łamane na park. Środki komunikacji miejskiej się nie liczą. Nawiązywanie tam znajomości chyba już dawno wyszło z mody. Wracając. Paweł ćwiczy to co ja, a wcześniej ćwiczył … Dowiedz się więcej

Neuro-plastusie

Czy jakoś tak… a nie, chodzi o neuroplastyczność. Nowy wyraz, dlatego jeszcze się go nie nauczyłem, a że „Plastusiowy pamiętnik” to była kiedyś moja ulubiona lektura, to jeszcze mi się myli. Ale spoko, nie będzie zbyt naukowo, ani poważnie. Przecież wiecie, że na poważnie to ja tylko temat transferów do Legii traktuję. Ale ostatnio oglądałem … Dowiedz się więcej

Fair play

Każdy z nas ma w swoim życiu takie chwile, w których usiłował grać wielkiego fachowca, pomimo że jego wiedza nie była kompletna. Coś tak na kształt: „Nie wiem, ale się wypowiem”. I ja takie miałem, pewnie nawet częściej niż sobie to uświadamiam. Dziś miałem możliwość zweryfikować moją opinię sprzed lat. aaa… będzie o Tai Chi … Dowiedz się więcej

Dwa dni sparingu

Tytuł brzmi niemalże jak: „120 dni Gomory”, ale impreza na której byłem, miała bardzo mało wspólnego ze słynnym dziełem imć markiza. Bardzo mało, nie znaczy zupełnie nic… Otóż, po pierwsze: do Warszawy zjechali ludzie, którzy lubią sobie nawzajem sprawiać ból. Po drugie: ludzie Ci doskonalą się w sztuce sprawiania tegoż. Po trzecie: w miłym towarzystwie … Dowiedz się więcej

Drugie życie folii bąbelkowej

Pozazdrościłem Rafałowi sali. Od jakiegoś czasu obserwuję na fejsie, jak się tworzy jego prywatny kwon. Muszę przyznać, że fachowo to wygląda. Rafał idzie po calaku, materiały z wyższej półki, pomoc inżynieryjna i projektowa na wysokim poziomie. Na dodatek wykonawstwo takie, że Danusia to by dużo dała, bym ja w domu takie ładne, proste kąty i … Dowiedz się więcej

Jak w Casino de Paris

Była impreza. Oczywiście treningowa. Imprezy wysokoprocentowe coraz rzadziej są moim udziałem. Wizja zmarnowanego następnego dnia jest wystarczająco odstraszająca. Imprezę zorganizował Rodor i chwała mu za to. Nie pisałem wcześniej bo naprawdę nie chcieliśmy tłumów – po pierwsze, a po drugie:  tą niewielką pulę biletową wyczerpaliśmy w kilka minut. Wystarczyły dwa hasła: Marcin Bąk i La … Dowiedz się więcej

Urban Tai Chi

Deszczowy mamy lipiec tego roku, można by powiedzieć, że ładna jesień tego lata do nas zawitała. Deszcze niby krótkie, ale intensywne. Jak Cię któryś złapie na zewnątrz, to potem, pomimo ładnego słoneczka, trzeba się zbierać do domu. Najgorsze jest to, że czasami to już rano do roboty docieram w wilgotnych ciuchach. Chyba muszę trzymać w … Dowiedz się więcej

Francuski pocał… tj. boks

I znów fejs się do czegoś przydał. Wyświetliło mi info, że w sobotę odbędzie się egzamin na stopnie w Savate. Impreza zorganizowana przez klub L’EXTRÊME EST kilku chłopaków (i dziewczyn oczywiście), którzy próbują zaszczepić ten francuski wynalazek na polskim gruncie. Jak im idzie? Jak wszystkim, którzy próbują zrobić coś dobrego – szału nie ma. Zupełnie tak jak … Dowiedz się więcej

Rodzinny wypad…

Rodzinna atmosfera i te rzeczy… i w ramach tejże, wybrałem się z Młodym i jego Sylwią na siłkę. Tak, nie pomyliłem się pisząc te słowa – na SIŁKĘ. Młody mnie zaprosił. Mówi: pierwsze wejście za darmo, to możesz spróbować. Nic ci nie ubędzie. Kiedyś Młody trochę ćwiczył ze mną Chuo Jiao Fanzi, ale chyba nie … Dowiedz się więcej

Sąsiedzi

W budynku, w którym jest siedziba Akademii Yi Quan, znajdują się piwnice na wynajem. Nie są to jakieś tam, znane z blokowisk boksy dwa na trzy kroki, ale duże pomieszczenia z przeznaczeniem na działalność. Ktoś pomyślał i tak zaprojektował budynek. I w jednej takiej piwnicy mieści się właśnie salka Akademii. Nie duże to, z rurami … Dowiedz się więcej

Rodorowy zawrót głowy

Rodor to mój znajomy z sali Akademii Yi Quan. Razem próbujemy tam zgłębiać Tai Chi Hao Jia z efektami raczej miernymi (oczywiście sam za siebie oceniam). Znamy się od lat wielu, ale długo byłą to znajomość czysto internetowa. W przedfejsbókowych czasach, kiedy królowały jeszcze fora dyskusyjne, zdarzało się nam czasami brać udział we wspólnych dyskusjach. I tak … Dowiedz się więcej

Adasię ?

Właśnie. A da się? Da… Co się da? Dojdziemy do tego powoli. Przechodzę koło tego miejsca około 40 razy w miesiącu (z i do pracy), a dopiero dziś go zauważyłem. Może dla tego, że to na placu zabaw? A dzieci to ostatnia rzecz, która akurat teraz przyciąga moją uwagę. Co innego ich opiekunki lub młode … Dowiedz się więcej

Trzy szanse

Znacie to? Nawet jeśli tak, to przeczytajcie jeszcze raz. Jest taka anegdota: Żył sobie pewien człowiek, w domu nad rzeką i był on bardzo religijny. Pewnego dnia wody rzeki wezbrały i podeszły pod drzwi jego domu. Człowiek ten postanowił zawierzyć swoje życie Bogu, więc kiedy wody nadal wzbierały, przeniósł się na piętro swojego domu. I … Dowiedz się więcej

Stojący worek bokserski

moje wyobrażenia Widywałem takie worki na portalach aukcyjnych, ale zawsze myślałem, że to raczej zabawki dla dzieci. Dmuchane worki, mocno obciążone w swojej dolnej części (najczęściej wodą) można ustawić w ogrodzie tak, by młodociany adept mógł się wyszaleć kopiąc go i uderzając. Działa to niczym wańka-wstańka. Potem w necie znalazłem kilka przykładów bardziej profesjonalnego zastosowania … Dowiedz się więcej

No, nie da się ćwiczyć ;)

… Ptasi śpiew posłuchajcie sami… ptasi śpiew … i tak co rano i wieczorem… w dzień nie wiem, siedzę w dziupli ;). To oczywiście żart, spać faktycznie jest ciężko przy tym hałasie. Ale to inny hałas niż ten warszawski, monotonny i pełen złych dźwięków. Na szczęście nad brzegiem Bugu jest wiata, a tam… Wiem, że … Dowiedz się więcej

Po waleniu ich poznacie…

… i nie chodzi wcale o to, żeby rozpoznawać człowieka po tym wymierającym gatunku wieloryba. A o co? O tym jak zwykle później. W tym tygodniu jestem w Wawie. To coś fajnego, jakaś odmiana. Codziennie czuję, że to już chyba piątek, bo wiem że, wieczorem po treningu ląduję we własnym łóżku w doborowym towarzystwie, a … Dowiedz się więcej

Niespodzianka

Niespodzianka… wczoraj przy śniadaniu V. spytał mnie czy czegoś jeszcze potrzebuję? Nie bardzo wiedziałem o co może mu chodzić. Stół pełny, barek jakbym tylko wyraził ochotę otwarty, partnerzy do spożywania nie do zdarcia, więc co? Bałem się pomyśleć jaką sytuację mogę wieczorem zastać w swoim tymczasowym pokoju. V. jest znany z tego, że załatwi wszystko … Dowiedz się więcej

Worek pod gwiazdami

Po krótkiej przerwie znów wylądowałem na delegacji. Po przyjeździe okazało się, że moja salka, o której pisałem wcześniej (zobacz tutaj -> prywatna sala), jest niedostępna. Zaraz po nowym roku weszli tam robotnicy i ocieplili dach watą mineralną, ale jeszcze jej nie zabezpieczyli. Tak więc w powietrzu unosi się rakotwórczy pył i trenowanie na poddaszu byłoby … Dowiedz się więcej

Prywatna salka…

I stało się. Trawersując słowa piosenki: „Proza życia to treningu kat”. Niestety. Dla mnie prozą życia są, niestety, moje obowiązki służbowe. Czasami muszę wyjechać z Wawy i porzucić w miarę  uregulowany tryb życia. Cóż, życie. Ma to oczywiście swoje dobre strony. Jest takie żydowskie przysłowie, które mówi – „Jeśli jakaś potrawa zaczyna zbytnio smakować, należy … Dowiedz się więcej