Wyjazdowo

Los rzucił mnie daleko od domu. No dobra, daleko jak daleko. To nie Syberia lub Kalahari tylko dwie godziny od Warszawy. Jednak już zamyka mi to udział w regularnych treningach. Jeszcze niedawno bardzo mi to przeszkadzało. Nie ma jednak tego złego, co na dobre nie wychodzi. Jakoś się przyzwyczaiłem do tego, że trzeba wyjść, znaleźć … Dowiedz się więcej

Yun Zhang Ba Fa z widokiem na Wawel

Sobota rano przywitała mnie chłodem, nie ma co się dziwić, Kraków tak zawsze wita Warszawiaków. Niebagatelne znaczenie miało zapewne to, że miałem na sobie koszulkę z legijnym motywem (oczywiście pod bluzą – życie mi jeszcze miłe). Nic sobie z tego nie robiąc, maszerowałem o ósmej Plantami w kierunku Wisły. Jakiej tam Wisły, w Krakowie to … Dowiedz się więcej

Kraków – dzień pierwszy – spacer

Kraków powitał nas uprzejmie. W przeciwieństwie do Grochowa, nie budził się właśnie z przepicia, była noc. Specjalnie przyjechaliśmy już w czwartek późnym wieczorem (Danusia mi towarzyszy w wyprawie na Mastera). Niestety taka podróż, tyle godzin na siedząco, źle wpływa na moją kość ogonową i przyległości. Kolega nazwał to syndromem „dupy nosorożca”, ja to nazywam SKS*1. … Dowiedz się więcej