Poranek w Guangfu

Dziś poranny trening nie doszedł do skutku. Z powodów różnych, ale umówmy się, że chodziło o deszcz. W nocy lało tak, że ja jeszcze jak żyję takiego deszczu nie widziałem. A żyję już długo. Rano, na szczęście, deszcz był już niewielki, ot ledwie kropiło. Wybrałem się na krótki spacer. Pogoda sprawiła, że zazwyczaj niewielki ruch

Wietnamski Wing Chun

Absolutnie nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, zresztą jak w każdej innej, w której się tu wypowiadam. Ja po prostu piszę: podoba mi się, nie podoba. Tym razem będzie o tym pierwszym. Ostatnio miałem możliwość pogadać chwilę z człowiekiem, który w swoim treningu łączy Tai Chi i Wing Chun (i kilka innych fajnych rzeczy). Czyli

Zastosowania – part III (być jak Seagal)

Tak, to nie przypadek. Była część pierwsza, w której napisałem, dlaczego zastosowania nie działają, a pomimo to należy je ćwiczyć. Nie było części drugiej, a jest od razu część trzecia. To taki specjalny zabieg, myślę bowiem, że jeśli kogoś ten temat zainteresował, to druga część mogłaby go zmylić. A tak zamienię kolejność, a dlaczego tak

Azja Trawel – Na walizkach

To niedługo. Nawet się czuję, jakbym już na tych walizkach siedział (właściwie to na jednej, więcej nie potrzebujemy). To mój trzeci wyjazd do Chin. Za pierwszym razem Jiuzhizy niemalże siłą zaciągnął mnie do Hongkongu i Kantonu, dzięki temu, rok później,  odważyłem się na samotny trip po Tajwanie. Tamte dwa wyjazdy były czysto turystyczne. Choć oczywiście

Prasówka

W Polsce brak jest prasy fachowej z dziedziny Wu Shu/Kung Fu. Co dziwne, bo istnieje prasa z dziedzin równie niszowych, jak „Nails Trendy” – kwartalnik dla specjalistów od paznokci oraz „Gospodarka Mięsna” (rok powstania 1949!!!) pismo dla wegetarian inaczej. Wśród tych tytułów nie ma ani jednego skierowanego do ćwiczących sztuki walki. Dlaczego? Czyżbyśmy byli mniej

Pułapka doskonałości na przykładzie pchających dłoni opisana

Zupełnie nie facebookowy tytuł wymyśliłem. Jak znam życie, mało komu będzie się chciało czytać coś, co od tak długiego tytułu się zaczyna. Trudno, SEO nie jest dla mnie jakimś bożkiem, nie będę dostosowywał treści do googlowego widzimisię. Nie chce uczyć się tych wszystkich zasad pisania, nie do końca je rozumiem. Za dużo musiałbym zmieniać, a

Róża z Shaerrawedd

Nie wiem, czy jest potrzeba pisania, czym była owa tytułowa róża. Nie mniej jednak napiszę, nie wszyscy mogą być miłośnikami prozy Sapkowskiego. Choć ja akurat jestem od czasu, kiedy przeczytałem pierwsze opowiadanie o drodze, z której nie ma powrotu. To był literacki debiut pana Andrzeja, jeszcze bez Wiedźmina w roli głównej. wiedźmińska róża Czym była

Spławikowanie – związki wędkarstwa i ćwiczenia Tai Chi

Cóż, związki te są niemal zerowe. W każdym razie tak ja to widzę. Może z racji tego, że nie wędkuję — to nie dla mnie. Nic się nie dzieje, a mnie się wędkowanie najbardziej kojarzy z piciem alkoholu nad wodą. W każdym razie ilość śmieci pozostawianych przez wędkujących na brzegach rzeki na to wskazuje. Termin

Z Wokulskim do Ziemi obiecanej

No któż nie pamięta „Ziemi obiecanej”? Po pierwsze to była lektura i trzeba było przez nią przebrnąć, a po drugie chyba jeden z najlepszych filmów Wajdy z plejadą wspaniałych aktorów i piersiami Kaliny Jędrusik na okrasę. Ja oczywiście nie miałem takiej sposobności jak Olbrychski, który ponoć na okazję kręcenia tej słynnej sceny założył czarną prezerwatywę.

Blok ekipa

… i nie będą to opowieści o nowych przygodach Spejsona, rysunkowego kibica Legii. Jedyne, co tego dnia łączyło mnie z tym miłośnikiem sportowej odzieży markowych producentów to fakt, że razem z Arkadiuszem wyszliśmy sobie poćwiczyć na trawniczek pod blokiem. I był to blok białostocki. Tak, byłem w Białymstoku, na zaproszenie Arkadiusza poprowadziłem trening. Żeby jednak

Entrée

To był koszmarny dzień – nie pierwszy i nie ostatni. Rano, tłok w tramwaju i w metrze, a ja już powoli robię się mało odporny na otaczających mnie ludzi (jeśli jest ich zbyt dużo, a zwykle jest). Potem praca (to już bez komentarza), najgorzej, że nawet dojazd na Kinową odbywał się w równie dużym tłoku,

Prosto w skośne oczy

Pomyśleć, że to już rok. Rok, jak w zeszłym roku bawiłem (się) na festiwalu organizowanym przez Fundację Dantian. Wyjazd do Sulisławia, oprócz wrażeń i niewątpliwe wypoczynku, okraszony był sporą dawką treningu. Ja przyzwyczajony do Brenneńskich standardów (czyli dużo treningu i trochę czasu na sen) odnalazłem się tam bez problemu. Główną częścią takiego festiwalu jest dwudniowa

Szermierka – film

Młody skręcił krótki klip z naszego ostatniego spotkania z chińską szermierką mieczem. Nie jest to materiał instruktażowy, bo nie mamy w ogóle takich zapędów, by takie materiały tworzyć. Oczywiście na razie, bo za jakiś czas kto wie, kto wie. Zapraszam na relację. Fajnie było spotkać się w tak szerokim gronie i poćwiczyć razem. Jeszcze nie

Cuda, miecze i coś jeszcze…

Przez cały poprzedni tydzień byłem zagorzałym fanem wszelakich portali pogodowych i podobnych im programów telewizyjnych. Wzięło się to stąd, że zorganizowałem przyjazd do Warszawy instruktora chińskiej szermierki mieczem i zebrałem od chętnych pieniądze na imprezę. Miała się ona odbyć na Polu Mokotowskim, w miejscu, gdzie najczęściej sobie ćwiczę. Choć zapowiadałem, że w razie niepogody przeniesiemy

Pięć elementów

Nie, nie będzie o magicznych przemianach, ani o wpływach, Będzie o tym, jak to jesteśmy czasami świętsi od Papieża, bardziej chińscy niż mieszkańcy Syczuanu. Na swoim przykładzie opiszę, żeby nie było, że ja niby taki wolny od tej choroby byłem. Może jednak powinienem napisać – jestem, bo przecież nie wiem, czy przypadkiem nadal jakiejś prostej

Światowy dzień Tai Chi – 2019

Z międzynarodowym dniem Tai Chi i Chi Kung (lub Taiji i Qi Gong) jest jak z Dniem Kobiet, kwiatek wypada dać, ale to tak głupio, że nie bez okazji. I dla tego jednego, i drugiego święta nie lubię zbytnio. Nie mniej jednak, okazja do trenowania jest. Szkoda tylko, że wszyscy o jednej godzinie zaczynają. Jeszcze

Pięć pytań do… Krzysztof Tyc

Krzysztof Tyc (za zdjęciu po lewej stronie) wieloletni praktyk chińskich sztuk walki (Yangjia Michuan Tai Chi Chuan, style: Yang i Chen Tai Chi Chuan), uczeń Scotta Rodella i przedstawiciel organizacji Great River Taoist Center w Polsce. Od 2013 r. zajmuje się promowaniem tradycyjnej szermierki chińskiej, Yangjia Michuan Tai Chi Chuan oraz łucznictwa mandżurskiego. KO :

Kiedy emocje szaleją…

Legia wygrała mecz (spokojnie, będzie też o Tai Chi), bardzo ważny mecz. Na dokładkę wygrali z przeciwnikiem, który gra niezłą piłkę. Dla mnie było to trudne przeżycie, bo wygrali jedną bramką, strzelając karnego na dziewięćdziesiąt sekund przed końcem spotkania. Wynik mógł się zmienić do końca. Krew się lała, kości trzeszczały. Chyba ze cztery razy już

Yun Zhang Ba Fa z widokiem na Wawel

Sobota rano przywitała mnie chłodem, nie ma co się dziwić, Kraków tak zawsze wita Warszawiaków. Niebagatelne znaczenie miało zapewne to, że miałem na sobie koszulkę z legijnym motywem (oczywiście pod bluzą – życie mi jeszcze miłe). Nic sobie z tego nie robiąc, maszerowałem o ósmej Plantami w kierunku Wisły. Jakiej tam Wisły, w Krakowie to

Bagua

Nie licząc filmów i internetu, Bagua Zhang widywałem głównie na Skrze. Czyli tę sztukę walki znam głównie z widzenia. W czasach, kiedy na Skrze ćwiczyliśmy Chuo Jiao Fanzi, nieopodal naszego placyku trenował jeden gość. Nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale z racji niepisanej wspólnoty ćwiczących zawsze pozdrawialiśmy się nawzajem. Między sobą nazywaliśmy go Bagłamanem, Bałaganmanem

Zrób to sam…

Moje strzelanie z łuku, to żadna sztuka – to jeszcze jedna metoda spędzania czasu na powietrzu. Kiedyś pisało się świeżym, ale teraz to już sam nie wiem. W każdym razie, siedzenie w domu przed TV, to jakoś nie moja para kaloszy. Strzelam więc sobie do „zająca”, czyli celu skręconego z różnych folii zebranych w pracy

Zastosowania part I

Zastosowania to temat rzeka. Pełna meandrów, bystrzy i mielizn. My, jesteśmy jak ryby płynące pod prąd. Napotykamy na progi, przez które przechodzą tylko te najsilniejsze egzemplarze. Reszta zostaje w pułapce. Zastosowania to rodzaj ćwiczenia, który jest krytykowany przez wielu. I co najgorsze, nie tylko przez naszych antagonistów, ale często i przez nasze własne środowisko. Sam

W poszukiwaniu spokoju

Sobota, 05:30 rano. Jeśli ktoś ma zamiar naładować akumulatory, trzeba się przemóc i wstać tak wcześnie. Plecaczek już gotów, wystarczy tylko zdążyć na tramwaj. Tu akurat nie ma mowy o żadnej obsuwie. O tej godzinie następne połączenie będę miał za dwadzieścia minut, a to może rozwalić misterny plan. Jest wiosna (nawet ta astronomiczna), rześki poranek,

Bite wspomnienia z podróży

Właśnie okazało się, że znalazłem jeden nieopublikowany tekst z wyjazdu na Tajwan. Jakoś mi tak umknął w nawale innych spraw. Praca, trening i inne takie durne, przyziemnie błahostki. Byłoby miło, żeby niektóre z nich zniknęły. Choć z drugiej strony… Cóż warte jest życie bez swojej soli. Mógłbym przytoczyć tu przykład jednego z odcinków serialu Kosmos

Kto piwo pije, tego głowa boli…

Lubię Arkadiusza (pana na Białym Stoku), ale muszę się go strzec. Nigdy nie wiadomo kiedy najdzie go ochota, by coś mi zrobić, nawet nieświadomie. Animozje pomiędzy Warszawą i Białymstokiem są bardzo głębokie. 😉 Nic tego nie zapowiadało, kiedy w piątek, zaraz po pracy, rozpocząłem moją podróż na wschód (to tak, żeby odróżnić od Króla Małp,