Seminarium Qi Gong
Kula Tai Chi i Biały Żuraw


25.09.2022 Warszawa

Nowa grupa na trening Tai Chi
Warszawa Powiśle


Zapisy na wrzesień

Wakacje z Qi Gongiem

Impreza otwarta dla wszystkich

w każdą środę 10:30-11:30

Podróż na wyjątkowo bliski wschód

Ech, wakacje, czas własnej praktyki i obozów. Tak, właśnie obozów. Cream de la cream praktyki z ludźmi. Wiadomo wszak, że kiedy spotykamy się z innymi i poświęcamy cały nasz czas na praktykę wśród ludzi, którzy są do nas podobni, rozwijamy się szybciej. Oczywiście nic nie zastąpi samodzielnej praktyki, ale obozy to jest to coś. Pozwalają […]

WibRACJE – nieznośny ciężar ciuchów

Festiwal „Wibracje”. To taka trochę hipi, łamana przez wegę, impreza odbywająca się cyklicznie – ostatnio na mazurskim zadupiu (jakże ja uwielbiam zadupia! Kocham je!). No może z tego hipi robi się bardziej boho (nauczyłem się nowego słowa, muszę sprawdzić, jak to się pisze — qrdę był błąd), bo jakiego hipisa byłoby stać na śniadanie (trzy jajka […]

Czarci krąg

Trening w czarcim kręgu. Rano pomaszerowałem sobie do mojego parku, już go oswoiłem, przywykłem do tego trawnika. Po drodze przywitałem się z paniami ćwiczącymi Tai Chi na placyku przed tężnią. Tężnia — sztuka nówka nieśmigana (z budżetu partycycośtam, oddana równo rok po terminie). Sekcja ćwiczących pań średnią wieku jest już w grupie pomaturalnej. Ćwiczą jednak […]

Frędzelek

Frędzelek, czyli to, co Chińczycy przyczepiają do miecza. Takie kolorowe, wiszące i przeszkadzające. To ma różne nazwy: dzyndzel, chwost (że niby ogon), frędzel, kitka, pomponik, a nawet kutasik (to takie staropolskie). W oryginalne nazywają to Jiansui. Składową tego wyrazu jest sui (czytaj „suej”), czyli kłos. Ma to jakiś sens, bo ta kitka ma się poruszać za […]

ACHTUNG egzaMINY

Rzadko kiedy mogę powiedzieć o sobie, że jestem specjalistą w jakiejś dziedzinie. Takim w dziąsło szarpanym ekspertem, co to ma zawsze minę świadczącą o poważnym zatwardzeniu. W przypadku egzaminów mogę chyba spokojnie używać takiego tytułu. Ba, jeszcze trochę i zrobię o tym jaką dysertację, czymkolwiek to można popić. A więc egzaminy. Brałem udział w kilkunastu […]

Angry birds

Był taki moment, w którym w szosialach bardzo popularny był film z mistrzem Chu Min Yi. Mandżurem uprawiającym Tai Chi stylu Wu w jego pekińskiej odmianie. Dziś Marek nazwałby go gadżeciarem, tak jak nazywa mnie, z powodu mojej skłonności do zbieractwa różnych rzeczy, które to, przynajmniej w teorii, przydatne są w treningu. Chu Min Yi wymyślał […]

Skierniewickie Naadam

Naadam – tradycyjne święto Mongołów, odbywa się co roku na początku lipca. Święto państwowe Mongolii wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Nazwa zabawy pochodzi od mongolskiego słowa naadach, co oznacza „grać, dobrze się bawić”. Historia rozgrywek sięga czasów imperium Hunów. A dlaczego Skierniewickie? A dlatego, że w tym roku odbyło się właśnie w Skierniewicach. Co prawda nie wiem, dlaczego odbyło […]

Dłoń ósemka

To już osiem lat działalności Fundacji Dantian, ja ich znam od siedmiu lat i jeszcze mnie nie pogonili… Dziwny jest ten świat…

Machanie owieczką – beee

Bułgarski worek — owieczka wykonana z koźlej skóry, zwany też bułgarskim rożkiem. Według legendy narodowy sport bułgarskich pasterzy, którzy z nudów machali biednymi zwierzakami. Tyle wiedziałem, ale niedługo miałem się przekonać, czym to się je. A było to tak. W necie znalazłem ogłoszenie – „Bezpłatne szkolenie 3h – bułgarski worek — prowadzi najlepszy gość w Polsce”. To się […]

Król papirusowych pand

Zaczęło się pechowo, nic nie zapowiadało szczęśliwego ciągu dalszego. Po treningu na Mokotowskim Polu uciekła mi siedemnastka. Nic to, nie ta, to następna – jak to na widok Basieńki, pomyślał sobie Pan Wołodyjowski zaraz po tym, jak go Krzysia do wiatru wystawiła. Ja jednak postanowiłem oszukać przeznaczenie. Zamiast czekać 20 minut na następny tramwaj. To […]

Huśtawka

I tak… Ostatnio na treningu byłem świadkiem korekty, którą usłyszała moja znajoma. Słuchałem pilnie, bo choć nie była skierowana do mnie, to ja zawsze staram się słuchać czyichś poprawek i korekt, traktuję je tak, jakby były skierowane do mnie. Zresztą, święty nie jestem, bardzo często pasują do mnie jak Legia do Łazienkowskiej. Na szczęście na treningu […]

Afgański marsz

Ten nie zna życia, kto nie służył w afgańskiej piechocie. Ja nie służyłem, ale mam jeszcze szanse. Mam nieuregulowany, choć dość jednoznaczny, stosunek do służby wojskowej. Kategoria B6, czyli odroczenie służby wojskowej na pół roku. Dość żartów. Dawno nie pisałem o książkach. To oczywiście nie znaczy, że przestałem czytać i zbierać. Wprost przeciwnie, ostatnio pojawiło […]

KO na Piekiełku

Już tak jest… Jak nam życie dociśnie śrubę i już nam się zacznie wydawać, że jesteśmy w stanie się przyzwyczaić, że jakoś sobie porządkujemy świat wokół siebie, to nagle ktoś tam na górze dojdzie do wniosku, że nie… nie da się tak łatwo. Jeśli dało się nam coś zabrać, to można więcej i więcej, i […]

Smocza wstęga

Smoki!!! Smoczy wojownicy! W Azji smoki spełniają trochę inną funkcję niż w Europie. Nie konsumują dziewic, nie palą wiosek, nie pilnują skarbów. Smoki były ważne. Smoczy tron oznaczał tron cesarza Chin. Smoki lubiły nurkować w wodzie i w ogóle. W Chinach uważano, że smoki sprowadzają opady, dlatego modlono się do nich o deszcz.  Ja nawet […]

Tygrysi rok

Na polach rosną wybuchów krze, kule dzwonią jak szklanki. Pierwsza brygada lawiną prze do szturmu na Studzianki. Kruszy i łamie tygrysi ząb Tygrysa bierz na cel i rąb /x2/ w Tygrysa z działa rąb! To piosenka, którą znam z filmu „Czterej pancerni i pies” (tak, pies… nordycka psia krew… nie do pani, złociutka). Dobra, koniec […]

Pięć pytań do… Artur i Kasia Bednarek

Artura i Kasię poznałem zupełnie przez przypadek. Któregoś dnia namierzyłem ogłoszenie o strzelaniu z łuku w Wiosce Żywej Archeologii. Ucieszyłem się, bo to blisko i zapowiadało się na urokliwe miejsce. I tak było. Miejsce wspaniałe (polecam), ludzie na strzelaniu też, Piotr jako instruktor — inspirujący. Czas spędzony w tym miejscu absolutnie niezmarnowany. Kiedy już się […]

Na mientkich nogach

Ostatni czas był średni, co zresztą daje się zauważyć w nieplanowanej przerwie w procesie produkcyjnym na niniejszym blogu. Nie ma wpisów, bo niewiele się działo. Przeszedłem najmodniejsze schorzenie nowoczesnej Europy, co wyeliminowało mnie na czas jakiś z treningów. Ale czas wracać. Na Tai Chi Hao już chodzę, na poranne treningi też, a na Chuo Jiao […]