Trofeum spod Wonnych Wzgórz

Zauważyłem, że ilość wspomnień i ciekawych interakcji pomiędzy pierwszym, a obecnym wyjazdem do Guangfu, wzrosła niesamowicie. Mam teraz dużo więcej do opowiadania. Już nie mogę się doczekać następnej wyprawy, choć obawiam się, że z nadmiaru wrażeń, puszczą mi te… no… bezpieczniki – czy jakoś tam. Tym razem będzie o jednej z niewielu pamiątek, które przytargaliśmy … Dowiedz się więcej

Jelenie rogi

O Kubie to będzie historia, lecz nie o wyspie gorącej, starych brykach i palemkach w rumie. Kuba, to stary znajomy ze Skry (również starej, notabene). Kiedy tam się pojawialiśmy on ćwiczył sobie nieopodal. Machał różnymi przedmiotami i chodził w kółko. Oczywiście nie chodzi o to, że oddawał się jakimś tańcom ku czci Uraborusa. Chodzenie po … Dowiedz się więcej

Seta na odwagę

Wiele osób nie lubi FB. Również za nim nie przepadam, ale staram się go udomowić. Trochę pracy mnie to kosztuje, bo regularnie blokuję wszystkich, którzy piszą o g…. oraz tych, których posty obliczone są na zadymę i politykę. Polecam serdecznie tę metodę. FB, chyba z nudów, zaczyna wtedy publikować rzeczy ciekawe i czasami nawet merytoryczne. … Dowiedz się więcej

Tylko piach…

To fragment byłego przeboju, byłej gwiazdki piosenki. Tak mi się teraz ta fraza kręci po głowie. Już tłumaczę dlaczego. Jestem wyjechany na morze. Urlopuję, ale nie tak jak każdy normalny człowiek. Jestem na obozie u Andrzeja Kalisza. W zasadzie, jeśli chodzi o materiał, to nie ma jakichś fajerwerków. To impreza dla początkujących. Czyli uczymy się … Dowiedz się więcej

Pika to czy lanca?

Właśnie skończyło się letnie szkolenie z Tai Chi stylu Hao, prowadzone z Andrzeja Kalisza. Jak było? Jak zwykle. Pięć godzin dziennie, krótkie przerwy, dużo materiału, dużo samodzielnej pracy, ale i możliwość podglądania jak Andrzej uczy początkujących. Przydatne. Tak więc znów kilka odkryć w formie. Jakiś ruch, który robiłem pod złym kątem i trzeba to zmienić. … Dowiedz się więcej

Kanciapa u Mirka

Weekendowy poranek, spotkanie pod młocińskim Makiem Stoję tam wyposażony w kilka sztuk broni krótkiej i długiej. Na dokładkę popijam kuloodporną kawę. Brzmi jak scenariusz do następnego odcinka Bonda. Nie ma tak dobrze, nikt mnie nie zatrudni jako następcę Pierce’a Brosnana. Jadę ze znajomymi do Płocka, bo to najbliższa lokalizacja, w której można poćwiczyć z Rafałem. … Dowiedz się więcej

Dynamiczna joga

Jakiś czas temu poznałem Justynę, osobę obeznaną z tajemniczą i mało znaną sztuką walki Kalarippajattu. Nieznaną, bo pochodzącą z dalekich Indii, to znaczy Kalari pochodzi z Indii, bo Justyna jest jak najbardziej nasza – całkowicie słowiańska. Przyszedł czas, żeby otrzeć się o ten temat nieco bardziej fizycznie. Okazją do tego był przyjazd Justyny do Warszawy … Dowiedz się więcej

Olśnienie sobotniej nocy

Właściwie, to nie tyle nocy ile całego dnia, ale ten tytuł lepiej brzmi i pewnie przyciągnie więcej czytelników. No wiecie, że niby coś tam, coś tam… a tu nie! A było to tak. Na horyzoncie pojawiła się oferta warsztatów z Robertem Wąsem. Żal nie skorzystać z okazji. Wybrałem Białystok. Jak jeszcze pojawiła się szansa na … Dowiedz się więcej

Kalarippajattu

Ja wiem… większość osób zmarszczyła czoło, a Ci co młodsi, rzucili się góglować. To nie jest prosty wyraz. Ja ze dwa tygodnie uczyłem się jak to wymówić na jednym oddechu. A co to jest? To dla tych, którzy nie zdążyli zaczerpnąć z przepastnej skarbnicy internetowej wiedzy. Otóż, Kalarippajattu to hinduska sztuka walki. Taaak moi drodzy, … Dowiedz się więcej

(Ł)obóz wędrowny

Czyli jak za starych lat, namiot, ognisko, gitara i te rzeczy. Miało być fajnie… I co? No też wyszło fajnie, ale inaczej. To była trzecia impreza treningowa w te wakacje, a może czwarta, jeśli liczyć moje występy w Muzeum Narodowym (nadal zapraszam – w każdą środę o 10:30), już się pogubiłem. Ta była niezwykle udana, … Dowiedz się więcej

Podróż na wyjątkowo bliski wschód

Ech, wakacje, czas własnej praktyki i obozów. Tak, właśnie obozów. Cream de la cream praktyki z ludźmi. Wiadomo wszak, że kiedy spotykamy się z innymi i poświęcamy cały nasz czas na praktykę wśród ludzi, którzy są do nas podobni, rozwijamy się szybciej. Oczywiście nic nie zastąpi samodzielnej praktyki, ale obozy to jest to coś. Pozwalają … Dowiedz się więcej

KO vs ateiści

No to debiut na forum nauki polskiej mam już za sobą. Odetchnąłem. Nauka polska pewnie też. Bo to stresujące jest. Zupełnie co innego jest gadać na lajfach różnych w gronie bliskich znajomych, a co innego takie poważne wystąpienie. Jakoś to przeszło – jest materiał do przemyśleń i poprawek na przyszłość. Jeśli tylko polska nauka będzie … Dowiedz się więcej

Niech się świeci pierwszy stycznia

W normalnych czasach staram się pierwszego stycznia wziąć udział w jakimś treningu. Zazwyczaj to są one troszeczkę luźniejsze. Ot spotykamy się, żeby złożyć sobie życzenia, poruszać się, spędzić trochę czasu na powietrzu. Ogólnie chodzi o to, by dobrze zacząć rok. Różnie to bywało – raz ćwiczyliśmy Chuo Jiao Fanzi, raz strzelaliśmy z łuku. Ot, robimy … Dowiedz się więcej

Weekendowe gierki…

Weekend. Magiczny czas, do którego odliczamy czas przez resztę tygodnia. Zazwyczaj wiążemy z nim dużo nadziei na odrobienie zaległości i pchnięcie prywatnych planów do przodu. Równie często to nie wychodzi, a czas przepływa nam przez palce. Potem z poczuciem prze…nego życia meldujemy się w poniedziałek do arbajtu i znów odliczamy czas do następnego czwartku (wszak … Dowiedz się więcej

Pięć pytań do … – Rafał Szulkowski

W ramach projektu Tao Move, Marcin Wojewoda prowadzi wywiady z ciekawymi ludźmi związanymi ze światkiem treningowym. Jak mam okazję, to mu w tym pomagam – najczęściej zza kamery, trochę logistycznie. Pierwszym wywiadem, który przeprowadziliśmy, była rozmowa z Rafałem Szulkowskim. YMAAowskim instruktorem z Trójmiasta, którego na tych łamach nie muszę już chyba nikomu przedstawiać. Jeśli już … Dowiedz się więcej

Jak w Casino de Paris

Była impreza. Oczywiście treningowa. Imprezy wysokoprocentowe coraz rzadziej są moim udziałem. Wizja zmarnowanego następnego dnia jest wystarczająco odstraszająca. Imprezę zorganizował Rodor i chwała mu za to. Nie pisałem wcześniej bo naprawdę nie chcieliśmy tłumów – po pierwsze, a po drugie:  tą niewielką pulę biletową wyczerpaliśmy w kilka minut. Wystarczyły dwa hasła: Marcin Bąk i La … Dowiedz się więcej

Prasówka

W Polsce brak jest prasy fachowej z dziedziny Wu Shu/Kung Fu. Co dziwne, bo istnieje prasa z dziedzin równie niszowych, jak „Nails Trendy” – kwartalnik dla specjalistów od paznokci oraz „Gospodarka Mięsna” (rok powstania 1949!!!) pismo dla wegetarian inaczej. Wśród tych tytułów nie ma ani jednego skierowanego do ćwiczących sztuki walki. Dlaczego? Czyżbyśmy byli mniej … Dowiedz się więcej

…i tylko klepek żal…

Właśnie się kończy. Kolejny letni obóz YMAA w Brennej. Ech, jakby człowiek chciał mieć tyle czasu, żeby być wszędzie, gdzie się dobrze ćwiczy i ludzie są wspaniali. Nawet nie tyle, żeby mieć czas, bo można wszak pizgnąć szychtę w trzy diabły, wypisać się z rodziny i takie tam. Ja bym chciał, żeby mi to do … Dowiedz się więcej

Polowanie z nagonką

Kiedyś myślałem, że pisanie bloga to pestka. Jeżdżę po seminariach, treningach. Tu relacja, tam jakiś opis i będzie się kręcić. Teraz widzę, że to niełatwe. Bo ileż razy można pisać o wyjeździe do Białegostoku. Ostatnio już ograniczyłem się do opisu kiełbas i boczków, które znalazłem na ichniejszym rynku. Nie dlatego, że się nie da ćwiczyć, … Dowiedz się więcej

Jak KO z Rodorem na laski się wybrali…

Sobotnie popołudnie… Danusia idzie spotkać się z koleżankami, zwyczajowo obgadywać męski ród, więc nie ma na co czekać. Krótka Wymiana SMS-ów z Rodorem i jest decyzja — ruszamy na laski! Oczywiście wiadomo… gdyby to była prawda nie pisałbym o tym tak otwartym tekstem. Może kiedyś przy ognisku, po cichu snułbym opowieści w gronie kumpli, ale … Dowiedz się więcej