Dziś

To będzie bardzo pretensjonalny wpis. Jednakże postanowiłem go dokonać. Dlaczego? Otóż dziś jest Dzień Kobiet. Jedno z niewielu świąt wymyślonych na wschód od Bugu, które przyjęły się na dłużej. Co prawda, święto to ewoluuje. Jeszcze kilkanaście lat temu kiedy 8 marca przychodziłem do pracy, wymruczałem pod nosem przebój Jurka Połomskiego, poczekałem aż kierownik działu wręczy koleżankom po jednym przydziałowym pieścichłopie (czyt. tulipanie) plus paczka rajstop i już mogłem zasiadać do stołu pełnego ciast, kanapeczek, sałatek i nalewanego pod stołem ajerkoniaczku. Trzeba było tylko pamiętać, żeby dokładnie wytrzeć szminkę z policzków przed powrotem do domu. Ależ to były czasy, cały rok ,wraz z kolegami, czekaliśmy na to święto, by móc uhonorować nasze koleżanki z pracy.

Dowiedz się więcej

Nowa książka – Pchające dłonie

Książki o Tai Chi, biblioteka, dobre książki, literatura o sztukach walki

Dawno już nie kupowałem sobie książek. Pisałem o tym w bibliotece. A i w tym przypadku długo się nad zakupem zastanawiałem. W końcu udało mi się pożyczyć jeden egzemplarz, przejrzeć i postanowiłem go kupić. Piszę tu o książce Jana Silberstorff’a „Pchające dłonie. Bojowa strona Taijiquan” (na okładce autor tytułowany jest mistrzem, ale pomimo szacunku jaki … Dowiedz się więcej

Yiquan – spotkanie sparingowe…

No to już we Wawie. W piątek, po ostatnim treningu, kolacja, ogólne pożegnanie – obietnice, że będę pisał, dzwonił i takie tam, i do zobaczenia na następnym obozie. Potem pół nocy w samochodzie i już 0 1:00 jestem w Warszawie przy Danusi. Obóz uważam za zamknięty. To, co prawda, nie koniec postów z Brennej. Coś … Dowiedz się więcej

Gua Sha – czyli czego byłem świadkiem w hotelowym pokoju.

Gua Sha to rodzaj chińskiego masażu leczniczego, Gua – znaczy skrobać, a Sha – znaczy zła krew. Okazało się, że Przemek oprócz różnych przydatnych umiejętności przywiezionych z Chin, takich jak 24 sposoby urywania głowy, nauczył się tam pewnej prostej praktyki medycyny ludowej. figurka pokazująca scenkę wykonywania zabiegu Gua Sha to nie do końca masaż, to … Dowiedz się więcej

Trening siłowy z partnerem

Dużo by można pisać na temat stosowania siły w treningu Taiji. Taka obiegowa opinia mówi, że siła jest niepotrzebna, bo to Taiji jest, a tam się wszystko robi na rozluźnieniu czyli bez siły. Dużo osób nawet specjalnie po to wybiera właśnie taki rodzaj zajęć. Bo to tak spokojnie wygląda. Ale jak tu porządnie wykonać sekwencje, jak … Dowiedz się więcej

Qi Gong pięciu zwierząt – kilka słów wyduszonych od Przemka

Jest okazja – to trzeba skorzystać. W komentarzach padło pytanie o Qi Gong pięciu zwierząt ćwiczony przez mojego znajomego z obozów w Brennej. I to jest właśnie ta okazja do przeprowadzenia pierwszego wywiadu na tym blogu. wywiad KO : Gdzie się uczyłeś Qi Gongu pięciu zwierząt? PRZEMEK : W taoistycznej szkole Taiji w górach Wu … Dowiedz się więcej

Drogi pamiętniczku… nic nie umiem…

Miałem nagrywać, fotografować i pisać. O treningach miałem pisać, ale ciężko jest. Normalnie nie za bardzo mam czas podbiec po aparacik i coś nagrać. A zdjęć na ogólnej przerwie robić nie będę, bo wyjdzie na to, że nic tu nie robimy. Dzień treningowy w Brennej wygląda tak: Pobudka 6:00. Sala wolna, kto chce może sobie przychodzić.  … Dowiedz się więcej

Kijek zwany także kijkiem Taiji

Przemek jest instruktorem YMAA z Gorzowa. Ćwiczy także Wing Tsun, i pewną odmianę Taiji stylu Chen. Dodatkowo zajmuje się akupunkturą, masażem i wieloma innymi ciekawymi rzeczami. Między innymi nie roztaje się z czymś takim jak poniżej : Mniej mnie zainteresował Qi Gong, choć miałem okazję  kiedyś go ćwiczyć. Jest bardzo podobny do Qi Gongu kuli, … Dowiedz się więcej

Brenna – Dojazd

Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, jakby to powiedział kolega Bilbo. U mnie pierwsze kroki to do windy. Pożegnanie z Danusią, obietnice że będę grzeczny i jedziemy. Dojazd miałem wygodny. Krzysiek i Ewa zaproponowali mi transport. Do kompletu był jeszcze Mikołaj i kupa sprzętu, jakieś kije, miecze. Ale że samochód duży, to i mieliśmy wygodnie. Obozy … Dowiedz się więcej

Brenna – jutro

Jutro o tej godzinie będę już w Brennej – na zimowym obozie YMAA. Mam nadzieję, że się zresetuję od arbajtu, metra i wszechobecnego tłoku. Może Brenna to nie jest orle gniazdo zupełnie odcięte od cywilizacji i bliżej tam do źródełka w Biedronce niż na ośnieżone szczyty, ale życie tam biegnie duuużo wolniej. Możecie mi wierzyć, … Dowiedz się więcej

W poszukiwaniu Qi

Tak jak obiecałem będę umieszczał także artykuły innych autorów. I teraz zaczynam. Poniższy tekst jest autorstwa Dariusza Muraszko (aka władca północy) instruktora Taiji stylu Wu oraz wietnamskiego stylu Hu Lung Pai. Kiedyś miałem okazje gościć w jego szkole na seminarium z Taiji stylu Wu prowadzonego przez dr Marka Langwailera. Ponieważ poniższy tekst i bez mojego wstępu jest obszerny to skomentuje go innym razem. Zapraszam do lektury :


„Tajemnica energii działania polega na tchnieniu nauki”
Ludwik Hirszfeld (1884-1954)

Dziękuję Annie Malinowskiej ze Słupska – pasjonatce Wu Taijiquan oraz Robertowi Kopeć z Koszalina – mistrzowi Taekwondo, za gorące zachęty do napisania tego artykułu.

W poszukiwaniu energii QI

„Rok 2010. Sala treningowa w Słupsku. Instruktor prowadzący zajęcia z zakresu Wu Taijiquan poleca wybranemu losowo uczniowi podniesienie rąk. W której kończynie odczuwasz mrowienie – pyta prowadzący. Kursanci zamierają w bezruchu. W lewej – odpowiada młody uczeń. Hmm, właśnie chciałem, aby tak było – zatriumfował głos instruktora”.

Po zakończeniu eksperymentu uczestnikom zajęć wyjaśniono, iż prowadzący zaprezentował jedną ze sztuczek jakimi, niekiedy posługują się nauczyciele Taijiquan / Qigong.

Cuda, cuda ogłaszają

Gdy w roku 1986 rozpocząłem nauczanie stylu Wu Taijiquan, nie sądziłem, że z upływem czasu pionierska organizacja zainicjuje pozytywne doświadczenia u setek trenujących u nas osób. Ich szczere relacje o korzystnym wpływie chińskich ćwiczeń zdrowotnych na dobre psychofizyczne samopoczucie inspirowały mnie do podnoszenia jakości zajęć, a także poszukiwania nowych dróg rozwoju. Jednak gdy opowieści uczniów przybrały na sile i w późniejszym czasie stanowiły jakby „świadectwo cudownych uzdrowień” – odczułem przemożną potrzebę „ubrania” tegoż w racjonalny język. Sytuacja osiągnęła apogeum, gdy stosunkowo niedawno część uczniów zachęcała mnie do popełnienia książki lub pracy doktorskiej na temat Qigong. Oczywiście na tak miłą prośbę zareagowałem grzecznie odmową. Jako instruktor uważam, że przestrzeń na zasobniejsze w treści publikacje (tego typu) powinienem pozostawić mistrzom. Moje doświadczenia w Taijiquan / Qigong pozwalają zaledwie na próbę cząstkowego wyjaśnienia „zjawisk” goszczących na naszych salach treningowych.

Dowiedz się więcej

Stare fotografie – Taniec Lwów część I

Nie będę się silił na naukowe dywagacje. Nie znam się na tym, widziałem kilka razy na Youtubie i to wszystko. Napiszę więc co myślałem i mam nadzieję, że ktoś może coś więcej napisze. Ja chciałbym przede wszystkim pokazać kilka starych fotek. Proszę więc mnie nie wyśmiewać za ostro.

Taniec lwów – niepoprawnie znany jako taniec lwa – to widowisko uliczne, w którym biorą udział dwie grupy ludzi przebrane za dwa lwy/smoki (każdy „animowany” przez dwie osoby) oraz jednego trzymającego srebrną kulę. I te dwa lwy (choć naprawdę bardziej mi się kojarzą ze smokiem) „walczą” ze sobą o to coś srebrnego. Na starych fotkach przemarsze takich lwów często są powiązane z pochodami ludzi ćwiczących kung fu. Stąd wywnioskowałem, że to coś na kształt brazylijskiej wojny szkół samby. Dwie szkoły walki „walczą” ze sobą o perłę przy pomocy tańca lwa. Pewnie nie o to chodzi.

Przejdźmy zatem do zdjęć, żebym nie musiał się dalej pogrążać i ujawniać własnej niewiedzy. O dziwo większość fotek jakie znalazłem pochodziły z lat 30-40 ze Stanów Zjednoczonych. Widać, że ten zwyczaj przyjął się w juesej, pewnie spodobał się białym amerykanom i stał się takim magnesem turystycznym. Pora na fotki

Seattle 1921-2
Seattle 1912

Na murach są już amerykańskie flagi. I z tej samej „sesji” zdjęciowej.

king-St-Go-Hing-THENmr
i znów rok 1912

Klient bogatszy zajechał maluchem. Kiedyś usiłowałem wsiąść do polskiego fiata z lat 20. Qrcze jakie oni wtedy stosowali diety, a może samochody były tak drogie, że po zakupie nie stać było nikogo na jedzenie? Wróćmy jednak do fotek… Tu chłopaki wyglądają jak drużyna harcerska. A samochód… teraz takie koła to majątek.

Seatle 1930
Seattle 1930

Uwagę zwraca to, że ludzie bardziej zainteresowani są fotografem niż samym lwem i jeszcze zobaczcie te nogi wystające z łba lwa. To już są zwykłe spodnie od garnituru. Szybko im idzie amerykanizacja…

newyears
Stany – lata 40, chiński nowy rok

No tu już trochę zabawy, ten dym w tle prawdopodobnie pochodzi z petard. Ale że właściciel samochodu się nie bał?

DragonCostume,1953
Lata pięćdziesiąte… moje ulubione (w pewnym swoim aspekcie)

 Początkowo myślałem, że to knajpa, ale tyle broni na ścianach, chociaż… ale BTW ileż to czasu zajmowało tym paniom ułożenie tych fryzur?

07+Feb.+10,+1967.+An+estimated+30,000+attend+the+'Year+of+the+Ram'+Chinese+New+Year+celebration+in+L.A.'s+Chinatown
Rok 1967 Los Angeles

I jeszcze dalej, a właściwie bliżej naszych czasów. Rok 1967. To już mogłem w tym uczestniczyć, gdyby nie to, że z Wawy żaden autobus tam nie jeździł. Na zdjęciu dłuuugi wieloosobowy smok oraz środowisko w sam raz dla kieszonkowców.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

Żeby nie było, że tylko USA. Duża chińska diaspora pojawiła się też w Australii. W sumie nie ma się co dziwić. Ciepło, plaża, misie koala… i takie oto zdjęcie z tego więziennego kontynentu znalazłem. Trochę smutne – niczym fotki starych polskich zespołów rockowych. Czterech smutnych na tle muru.

300px-Pageant_of_Nations,_Sydney_Town_Hall_1938
Rok 1938 Sydney

Ale patrzcie na czapki, czy nie przypominają Wam czapek krakusów?

Szukałem dalej i znalazłem w końcu kilka fotek bezpośrednio z Chin. Widać, że i atmosfera inna, i ludzie na czymś innym skupieni.

1930 Chiny
1930 Chiny. Klasyczne hutuo bu z lwem

Dowód na to, że taniec lwa jest jakoś związany ze szkołami sztuk walk, i następne…

Taniec Lwów
Taniec Lwa bez lwa

… ale w opisie stoi, że to widownia. Chyba jakaś mafia, takie same kapelusze – nawet ten młody w prawym dolnym rogu (pamiętacie „Kapelusz pana Anatola”).  Ja jeszcze lubię takie lampiony na kiju, jak ten w lewym górnym rogu.

Tyle na razie… zapraszam też na drugą część za jakiś czas. A w drugiej części będzie więcej zdjęć z Chin.

część druga – Taniec Lwów II

Sprzęt – dobry i śmieszny patent

To dzisiejszy pomysł. Jest takie rozciąganie, w czasie którego długo klęczymy na kolanie, jest też wiele innych ćwiczeń przy których kolana cierpią. Można, tak jak już kiedyś pisałem, kupić sobie nakolanniki, można ćwiczyć takie rzeczy tylko na dworze, ale i tak i tak czasami dorwie nas kiedyś ćwiczenie na sali lub chociażby w domu. Dziś … Dowiedz się więcej

Centrowanie Part II – Dobry partner

Dobry partner. Hmmm… to podstawa nauki centrowania. Kilka minut centrowania z dobrym partnerem może zastąpić wiele słów teorii czy najlepsze nawet demonstracje. I tu ten tekst powinienem się zakończyć. To byłby najkrótszy tekst w historii światowego blogingu. Ale nie ma tak dobrze. Zachciało mi się pisać, to do roboty. Problem wyboru partnera podzieliłbym na trzy … Dowiedz się więcej

Święte słowa małego smoka

Wczoraj w TV było „Wejście smoka”. Nie widziałem całego, bo akurat w środy późno wracam z treningów. A więc jak już pisałem, późno wróciłem z treningu, wysłuchałem co swoje, że jak wyżej, i razem z Danusią obejrzeliśmy końcówkę filmu. W zasadzie to wszystko jedno ile, bo film widziałem już tyle razy, że czasami wystarcza mi … Dowiedz się więcej

Z wizytą u znajomych

Razem z moim synkiem wybraliśmy się z wizytą do znajomych. Znajomi to warszawska sekcja I’lig Chuan działająca pod kierownictwem Bartosza. Bartosz kiedyś, dawno temu ćwiczył Taiji według mistrza Yang Jwing Minga i nawet Shaolin, a teraz dowodzi grupką I’liq Quanowców. Dodatkowo czasami widujemy się na Polach Mokotowskich, gdzie Bartosz i jego sekcja ćwiczą w cieplejsze … Dowiedz się więcej

Seminarium z Bartkiem

Miało być z Robertem i miały być egzaminy, ale w ostatniej chwili kontuzja pokrzyżowała plany (zdrowia, zdrowia, zdrowia). Ale termin nie przepadł. Zamiast Roberta przyjechał Bartek Grad. Też z Krakowa. Jeden i drugi, to pierwsza liga europejskiego YMAA. Warszawskie seminaria zawsze cieszą się dużą popularnością. Przyjeżdżają ludzie z innych sekcji. Dziś było ich wyjątkowo dużo. … Dowiedz się więcej

Pilates

Joseph-Hubert-Pilates
Joseph Pilates

Jest taka stronka : Interaktywny Portal Sztuk Walk. Polecam serdecznie i dorzucam do kategorii dobre strony. pomysłodawcą i założycielem portalu jest Andrzej Kalisz nauczyciel Yiquan. Człowiek z dużą wiedzą i doświadczeniem.

Na portalu znajdziecie wiele ciekawych filmów i dyskusji. Postaram się monitorować nowości które się tam pojawiają i tu opisywać.

Kilka dni temu pojawił się tam fajny film. Przedstawia on Josepha Pilatesa, twórcę gimnastyki znanej od nazwiska swojego twórcy pilatesem. To co teraz widzimy pod tą nazwą chyba troszeczkę odeszło od oryginału. Ale nazwa przetrwała. Na pierwszym filmie widać ciekawe ćwiczenia na dynamiczną siłę pleców.

Widać tam trzy ćwiczenia wyglądające na zabawę ale będące tak naprawdę dające bardzo przemyślany efekt treningowy.

Pilates Fight

1. Przepychanie głowami (head wrestling 😉 ) – wzmacniający, szczególnie przydatne w Taiji, mięśnie pleców.

2. Siłowanie o kij – mistrz Yang pokazywał bardzo podobne ćwiczenie z kulą. Podobne ale inne.

3. Przepychanie przedramionami – nie jestem fachowcem ale myślę, że dobrze robi na klatkę i górną część pleców. Robimy podobne ćwiczenie siłowe ale bez elementów konkurencji.

Myślę, że pierwsze i trzecie włączymy do treningu, to drugie też ale po pewnej modyfikacji.

Obok znajdują się też inne stare filmy o panu Pilatesie. Wrzucam bo lubię stare filmy, a te są z lat 40-stych. 🙂

YouTube player
YouTube player
YouTube player

1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

 

Ćwiczenie w niskich pozycjach ma sens…

jak wyżej… Chciałem stworzyć najkrótszy wpis w historii światowego blogingu ;). Dorosłem do tego by jeszcze obniżyć swoje pozycje. Po prostu, zawsze może być niższe od tego co uważamy za niskie. niskie pozycje A przydatność. Np. oszczędzanie kolan. Przy wysokich pozycjach skręt bioder bardzo łatwo przenosi się na kolano, skręcając je wokół osi. Przy niższych … Dowiedz się więcej

Ćwicząc w żeńskim klasztorze

Dobry tytuł to połowa sukcesu. Ten jest dobry, w sam raz na jakiś sensacyjny portal jakich się namnożyło. Treść będzie już dużo mniej sensacyjna. Będą to moje wspomnienia. Charakterystyczne dla osób ćwiczących jest to, że mają oni masę wspomnień i znają mnóstwo historyjek związanych z wyjazdami, seminariami i innymi spotkaniami z ludźmi. To bardzo pozytywna … Dowiedz się więcej