Nowa książka – Pchające dłonie

pchajace-dlonie-bojowa-strona-taijiquan-Książka o pchających dłoniach

Dawno już nie kupowałem sobie książek. Pisałem o tym w bibliotece. A i w tym przypadku długo się nad zakupem zastanawiałem. W końcu udało mi się pożyczyć jeden egzemplarz, przejrzeć i postanowiłem go kupić. Piszę tu o książce Jana Silberstorff’a „Pchające dłonie. Bojowa strona Taijiquan” (na okładce autor tytułowany jest mistrzem, ale pomimo szacunku jaki żywię dla lepszych od siebie, dam sobie z tym spokój).

Książka o pchających dłoniach

Pamiętam pierwszą książkę tegoż autora, wydaną w bardzo dziwnych okolicznościach kilka lat temu. Znudziła mnie. Tak i teraz miałem podobne obawy. Ale nie, tym razem obyło się bez prywatnych zwierzeń autora. Polecam tę książkę każdemu, kto interesuje się Taiji trochę bardziej niż średnia statystyczna.

Nie spodziewajcie się lekkiej lektury, książka napisana jest ciężkim językiem, a zdarzają się nawet błędy gramatyczne (jeśli ja je widzę to są…). Nie jestem purystą językowym – żeby się o tym przekonać wystarczy poczytać to co piszę – ale je nie piszę książek. Jako plusy można zaliczyć dobre wydanie – książka nie rozpadnie się od częstego otwierania – oraz dobre, czytelne fotografie.


1

Organizuję wyjazd treningowy do Chin (Guangfu 2024).
Jeśli podoba Ci się moja działalność – możesz mi pomóc rozwijać moją pasję! Postaw mi kawę (kliknij obok).
Dziękuję.


KO i ruskie czołgi

Ps. Nie mogłem sobie darować. Kiedy szukałem w góglach grafiki okładki książki okazało się, że pod hasłem „Pchające dłonie” zdjęcie Jana Silberstorff’a pojawiło się trzy razy, raz zdjęcie Lecha Wałęsy i raz samobieżnego działa SU-152, a fotka z moim udziałem aż 6 razy… tak się rodzą legendy ;).

Pozdr KO

0 komentarzy do “Nowa książka – Pchające dłonie”

    • Usiłowałem zrozumieć czym się kierowały google wstawiając tam ruski czołg – ale to przerasta moje możliwości pojmowania.

      Odpowiedz
  1. Dostałem egzemplarz książki od uczennicy, która po przeczytaniu postanowiła ją oddać. Ja postąpiłem identycznie. Po jakimś czasie inny uczeń podarował mi „Pchające Dłonie”. Oczywiście postąpiłem jak wyżej. Mam nadzieję, iż z korzyścią dla ogółu…

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz