Seminarium z Bartkiem

Miało być z Robertem i miały być egzaminy, ale w ostatniej chwili kontuzja pokrzyżowała plany (zdrowia, zdrowia, zdrowia). Ale termin nie przepadł. Zamiast Roberta przyjechał Bartek Grad. Też z Krakowa. Jeden i drugi, to pierwsza liga europejskiego YMAA. Warszawskie seminaria zawsze cieszą się dużą popularnością. Przyjeżdżają ludzie z innych sekcji. Dziś było ich wyjątkowo dużo. Przyjechał Lublin z Markiem na czele, Arek i jego białostockie zastępy oraz uczniowie Radka z Łodzi. Takie seminarium to jak mieszanie krwi, każdy z nas ćwicząc samodzielnie popełnia błędy i się w nich pogrąża, ćwicząc z kimś rzadko spotykanym lepiej te błędy zauważymy.

Lubię jak Bartek uczy (nie żebym nie lubił jak uczy Robert) bo on mało mówi, pokazuje co trzeba i dalej męcz się sam człowieku. Potem krąży po sali i poprawia błędy. To dobry sposób uczenia. Każdemu wolno popełniać błędy.  I Bartek nam na to pozwala, a potem kiedy uzmysłowimy sobie na czym polega problem, podaje nam proste jego rozwiązanie.

Bartek demonstruje błędy w centrowaniu (w tym wypadku na przykładzie Marka)
Bartek demonstruje błędy w centrowaniu (w tym wypadku na osobie Marka)

I część seminarium

Centrowanie. Mój ulubiony temat. Żadnych nowości, co nie jest oczywiście żadnym zarzutem. Bartek pokazał całą „ścieżkę” nauki centrowania, od budowania pozycji, prostych pchnięć i neutralizacji, aż do kontroli nadgarstków. Dla mnie ważne było to, że Bartek wiele razy powtarzał, żeby ćwiczyć to wolniej i żeby stosować proste rozwiązania. To dla mnie ważne, utwierdza mnie w przekonaniu, że w dobrą stronę kieruję się w tej praktyce. Problemem takich  seminariów jest to, że przekazuje się masę materiału. Od zupełnie prostego, aż po trudne. Po takiej końskiej dawce każdy powinien wybrać sobie miejsce w którym się znajduje. I ćwiczyć. Niestety, rzadko dalej praktykujemy ten materiał. Ot taka nauka od seminarium do seminarium.

Jedno z ćwiczeń do centrowania.
Niektórzy przysypiali… oczywiście żartuję
Coś muszę z tym nadgarstkiem zrobić… koszmarnie go ustawiam czasami
Joasia i ósmy pasażer Nostromo… po prawej stronie jej mąż. Technika żurawia znana z „Karate Kid’a” 🙂

Przerwa

W przerwie poćwiczyłem z Arkiem przez chwilę materiał na IV stopień. Rzadko mam ku temu możliwości.

Bartek Grad
Symbol Taiji w poruszaniu się po kole bagua,

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Krzysztofa z Białegostoku. Na fejsie możecie obejrzeć inne jego prace.  Dzięki Krzychu za możliwość skorzystania.

II część seminarium

W drugiej części, miały być zastosowania bojowe. Dziś Bartek zaordynował rzuty. Przerobiliśmy kilka prostych obaleń dla kilku ruchów z pierwszej części formy. Tym razem nie skupialiśmy się na technice dochodzenia do sytuacji, a na wykańczaniu jej. Dzięki temu, jeśli ktoś opanuje jakieś obalenie, to łatwiej mu będzie zastosować je w dowolnej technice.

I tu kilka słów wyjaśnienia zanim mnie zjecie w komentarzach. Zastosowania bojowe, to nie jest sposób na naukę walki, choć pośrednio nieco na te umiejętności wpływa. W wielkim skrócie: zastosowania są bardziej po to, żeby zrozumieć lepiej formę. Kiedy ktoś się nauczy jakiegoś rzutu, nawet na poziomie podstawowym, to łatwiej mu będzie go wpleść do treningu zastosowań z formy. Dzięki temu łatwiej też będzie mu zrozumieć, co dokładnie dzieje się w tym fragmencie formy. Jakie są kierunki sił, jak ważna jest tu struktura. I co najważniejsze, to będzie jego odkrycie, a nie informacja przyjęta z zewnątrz, na wiarę. A taka wiedza pochodząca z doświadczenia jest bardzo wartościowa. To, czy lepsze zrozumienie formy ma wpływ na umiejętności walki, to chyba nie podlega dyskusji. Ja wiem, że powalić kogoś jak ten drugi nie oporuje, to nie to samo jak walczyć na ulicy albo w ringu, ale na poziomie większości ludzi na sali, zastosowania są potrzebne by pracować z sekwencją.

Zakończenie

Na koniec, część dla najstarszych uczniów (oczywiście chodzi o stopnie). Kilkoro z nas przygotowuje się do egzaminów (najczęściej chodziło o materiał na II stopień). Wyglądało to tak. Ktoś robił technikę, Bartek to oglądał i poprawiał. Tu naprawdę można sobie przyswoić dużo wiedzy. I ja się dużo nauczyłem patrząc jak Bartek poprawia. I tak dzień upłynął.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz