Ćwiczący wśród smogu…

Kraków. W poprzednią sobotę wyruszyłem sobie na południe kraju. Warunki drogowe niestety kiepskie, więc miałem okazję zobaczyć po drodze kilka rozbitych samochodów. Jednak udało się i już w południe jadłem sobie wegetariańskiego indiburgera w galerii nieopodal dworca Głównego. Nawet dobry był, od czasu do czasu można wtrząchnąć coś bez mięsa. Powody podróży

KO w krainie Karate

Ten krąg po lewej stronie, to ponoć symbol okinawskiego Karate. Dawno temu, kiedy młody ćwiczył karate, kupiłem mu taką naszywkę. Nic to, że młody (i ja z nim) ćwiczył Shotokan, a ja ni w ząb nie rozumiałem symboliki tego znaku, po prostu on mi się spodobał. Wtedy widziałem w tym latające potrójne ostrze, dziś zauważam

Warszawa – Garwolin – Warszawa

Sobota rano. Niby można pospać po całym tygodniu delegacji, ale mój budzik wie lepiej. Podrywa mnie przed szóstą. Dłuższą chwilę zastanawiam się: dlaczego mi to robi? Jeszcze poprzedniej nocy, na drugim końcu Polski, moi koledzy z pracy zafundowali mi imprezę trwającą do 3 nad ranem. A mają chłopaki ciężką rękę do muzyki i mocne głośniki.