Brenna – Dojazd

SNC00017
Pierwszy postój – na przystanku 101

Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, jakby to powiedział kolega Bilbo. U mnie pierwsze kroki to do windy. Pożegnanie z Danusią, obietnice że będę grzeczny i jedziemy.

Dojazd miałem wygodny. Krzysiek i Ewa zaproponowali mi transport. Do kompletu był jeszcze Mikołaj i kupa sprzętu, jakieś kije, miecze. Ale że samochód duży, to i mieliśmy wygodnie.

Obozy w Brennej…

…nie rozpoczynają się wbrew pozorem w samej Brennej. Najpierw jest rytualna nieomal wizyta na drugim śniadanku w Hotelu Górskim. To taki hotel jeszcze kawał drogi przed Częstochową.

SNC00018
Od lewej – Krzysiek, Ewa i Mikołaj

Ciekawostką tego miejsca jest drzewo oliwne, które właściciele wstawili do holu wejściowego. Drzewo co prawda przyjechało do Polski już martwe, ale jego widok naprawdę zapiera dech w piersiach. Kiedy je oglądam, to rozumiem dlaczego gaje oliwne to takie specjalne miejsca dla naszej kultury. Drzewo wygląda jak drzewiec z trylogii Tolkiena. Ponoć liczy sobie 1500 lat. Kosmos. Ono już istniało w czasach, kiedy łoiliśmy skórę krzyżakom pod Grunwaldem!! Niestety w hotelu nie wolno robić zdjęć. więc fotka jest strzelona tak nieco z partyzanta.

Że miejsce jest znane naszemu małemu światkowi świadczy fakt, że spotkaliśmy tam ekipę z Białegostoku pod wodzą Arka.

Obozy w Brennej
1500-letni drzewiec

Dalej już prawie bez przeszkód dotarliśmy do Brennej. I tu pierwszy sukces. Dzięki wieloletniemu ciężkiemu treningowi sztuk walk udało mi się prawie bez strat własnych wysiąść z samochodu pomimo kilkugodzinnego bezruchu. To sukces. 🙂

Teraz tylko do pokoju. Pierwszy dojechałem to i wybrałem sobie łóżko – najmniej skrzypiące. I zaraz trening. Ale to już następna historia.

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

0 myśli na temat “Brenna – Dojazd

  • 23/02/2014 o 21:53
    Permalink

    To tam gdzie duże porcje dają? Swoją drogą ten hotel, to jakieś muzeum, że nie wolno zdjęć robić? Zyczek..

    Odpowiedz
  • 23/02/2014 o 21:56
    Permalink

    O tak… kiedyś dostałem tam dewolaya jak mój biceps. A koleżanka zamówiła pyzy – dostała dwie… i dała im rady. Musiałem pomagać.

    A fotki – kiedyś się pytałe to ponoć właściciel boi się że będą kopiować wystrój wnętrz.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: