Stare fotografie – chiński Sajgon

Na trzy, cztery… z czym się wam kojarzy słowo Sajgon? Tak, z sajgonkami – to nazwa, którą nadali amerykańscy żołnierze, którym spodobała się idea azjatyckiego fast foodu (nazwa angielska „spring rolls” jest dosłownym tłumaczeniem nazwy chińskiej). To wietnamskie miasto (obecna nazwa to Ho Shi Minh City) Polakom kojarzy się jeszcze z amerykańską interwencją w Wietnamie w … Dowiedz się więcej

Treningowa Warszawa – Wiślana Ścieżka Łucznicza

Nowy Rok to, jak już kilkukrotnie pisałem (zobaczcie Siekierkowscy Zboczeńcy i Noworoczne Bieganie), to okazja na lekki trening. Bardziej towarzyski niż wyczynowo-techniczny, ale ja go traktuję jako dobrą wróżbę. W tym roku spotkanie było bardzo kameralne. Okazało się bowiem, że w zasadzie jest nas w Warszawie dwóch, czyli ja i Jiuzhizi. Szczupłość kadr (szczupłość hłe hłe hłę … Dowiedz się więcej

Styczeń – propozycje treningowe

To już nowy rok. Moment w roku kiedy czuję, że czas mnie przegania, robi kółko i przegania jeszcze raz. To chyba nie najlepszy objaw. Ale co tam… Nie pora żałować róż, gdy płoną lasy (choć to cytat bez sensu w tym miejsce, ale ja go lubię). A więc, mamy styczeń. Jeśli chodzi o źródłosłów, to … Dowiedz się więcej

30 – lecie YMAA Polska – Katowice 2016

Namówiony (w zasadzie, można to nazwać nękaniem… ;)) przez KO, postanowiłem w końcu podzielić się swoimi wrażeniami z obchodów wyjątkowego jubileuszu jakim było 30-lecie Yang’s Martial Arts Asscociation (YMAA) w Polsce. (od KO – oj tam, oj tam, trzy martwe ryby zawinięte w Przegląd Sportowy i już nękanie). Trochę informacji o samej organizacji, jej początkach … Dowiedz się więcej

Mistrz osiemnastu broni

Nastrój mam wakacyjny, więc opowiem Wam bajkę. Niczym pies Pankracy. Kto pamięta ten wie. Był taki pies, z włóczki, który w piątek opowiadał bajki w telewizorze – był nieprawdziwy. Tak jak w Wiadomościach, czy innych programach o polityce i ekonomi, tyle tylko, że ten uczciwie się do tego przyznawał, że to bajki. I ja się przyznam … Dowiedz się więcej

ŚWIĘĘĘĘĘĘTA….

Qrcze. Święta i Nowy Rok i święty Mikołaj . Od zawsze przynosi nadzieję, bez względu na światopodgląd ;). Przede wszystkim nadzieję na to, że coś się zmieni, a to co nas w d… kopie, pójdzie precz. I tak mamy od dziecka. Z wiekiem, niestety, nabieramy doświadczenia, że to wszystko ułuda i zmieni się niewiele. Ale co mi tam, bez nadziei świat jest do kitu. Bo cóż znaczą „Gwiezdne Wojny” bez „Nowej nadziei”, albo totolotek bez szóstki…

święty Mikołaj

Tak więc…

Zdrowia, urody, życia niedrogiego,

czekoladek i zupy z jeża kolczastego, 

do sprzątania zastępce,

by móc umyć ręce

A na sali

mistrzów brodatych,

zdobycia wiedzy tajemnej

i kondycji niezmiennej

..wesołych Świąt i beztroskich

spędzonych wśród miłych gości

życzy redakcja

Tai Chi po Polsku

Hej!!!


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

i jeszcze kolega mnie prosił o zdjęcie Mikołaja więc proszę, specjalnie dla moich czytelników…

święty Mikołaj
Niestety Mikołaj nie zmieścił się w kadrze, bo jest za gruby…

Nie samą formą miecz żyje…

kobieta z mieczem i deszcz… ładne

Forma z mieczem – mam ją teraz na tapecie, bo akurat się jej uczę. To nie jest moje pierwsze podejście do miecza. Poprzednie nie były udane. Nie ten czas, nie te okoliczności. Mam nadzieję, że teraz czas i okoliczności będą pasować.  Niebagatelne znaczenie ma fakt, że ta forma, której się teraz uczę jest krótka.

Miecz Tai Chi – to broń lekka i elegancka. Nie służy do rozłupywania zbroi, raczej do cięć lub drobnych smagnięć w punkty witalne (przecinanie więzadeł, tętnic lub rozpinanie biustonoszy).

Elastyczna końcówka miecza (1/3 miecza spokojnie się wygina i jest bardzo ostra) pozwala na zadawanie uderzeń spoza gardy – oczywiście to wyższa szkoła jazdy.

Może niezbyt nadaje się na pole bitwy, ale do miasta jak najbardziej.  Broń, która łatwo się uwspółcześnia – bez problemu umiejętność szermierki można „przekuć” na posługiwanie się laską.

jian – chiński miecz

Forma z mieczem występuje w większości przekazów, zazwyczaj jest to ta sama forma znana między innymi z YMAA. Forma, którą widziałem w Fundacji Dantian, wydawała mi się bardzo podobna, ale nie specjalnie ją analizowałem. Także w książce Scotta Rodella (guru na Europę – jeśli chodzi o miecz i chińską szermierkę) forma podstawowa jest bardzo podobna do tej YMAAowskiej. Gwoli ścisłości – jest tam też druga forma, „tajemna”.

Ale to nie o formach ma być. Ma być o tym, że miecz to nie same formy – choć większość na tym kończy swoje nauki. Z mieczem jest jak z technikami ręcznymi. Żeby zrozumieć co się z nim robi, by nadać formie treść, trzeba w tym celu przynajmniej liznąć szermierki i to właśnie chińskiej.

Jako że,  jak już pisałem – do tej pory moje kontakty z formą były powierzchowne, to i doświadczenia z szermierką są niewielkie. Chciałbym jednak napisać słów kilka o tym, co mi się podoba (o tym co nie, przemilczę). A tym czymś są ćwiczenia z mieczem.

Zacznijmy od pierwszego filmu.

YouTube player

0:20” – zaczynamy od zastosowań. Są niezbędne, żeby zrozumieć formę. Nie wiem, co prawda, czy oni to ćwiczą w związku z rozgryzaniem formy czy też pojedynczych technik.  Jedno i drugie ma sens. Partner specjalnie nie przeszkadza. Uderza i po bloku czeka na technikę kończącą. To też nie jest błąd. Przecież w Aikido też ćwiczą z nieoporującym uke.

0:45” – to jest właśnie to, co mi się podoba. Takie centrowanie na miecze (qrcze, dla znawców zwyczajów małp bonobo może to wyglądać cokolwiek dziwnie). Wiem, że to nie będzie miało prostego przełożenia na umiejętności sztukowalkowe, ale przyjrzyjcie się poprzedniej części filmu. Tam są takie chwile, w których ćwiczący wykorzystuje tę kontrolę miecza, to ślizganie się po ostrzu. Czyli jednak daje jakieś skilsy? Byleby tylko nie robić z tego sztuki dla sztuki.

trening z bronią

0:56” – Nauka pojedynczych technik. Tu dochodzimy do momentu, gdzie można samodzielnie godzinami powtarzać krótkie techniki składowe formy. To nie są ruchy z formy, to takie abecadło.

1:23 – …i znów centrowanie mieczami (można to, na podobieństwo technik z kijem, nazwać ślizgającymi mieczami ). Może tylko nieco szybciej… Można się przyczepić tylko do tego, że używają kijów, na których ciężko jest pamiętać o ograniczeniach związanych z kształtem klingi. Ale dobra, może tylko na początku.

Zwróćcie uwagę na to, że na kijach naklejone są paski. Nieprzypadkowo, do blokowania i wykonywania ślizgania przeznaczona jest pierwsza część miecza (ta bliżej jelca), jest ona sztywna i nieostrzona. Miecz jest zbyt drogi, by niszczyć jego ostrze. Takie paski mają jeszcze jedno zastosowanie. Można założyć, że początkujący mają do dyspozycji całą długość ostrza, średnio zaawansowani do 2/3 itd.

film

1:40 – i znów abecadło

1:55 – qrcze i znów centrowanie. Zauważcie, że próbują się trafić.

2:05 – abecadło, tym razem już dwie literki połączone ze sobą… wszystko to wymieszane z demonstracjami.

motyw miecza – elegancki jak sama broń

2:45 – poruszanie się – podobne ćwiczenia są bez broni – oraz techniki z krokami

4:10 – to nadal nasze centrowanie, ale dopuszcza się już zerwanie kontaktu w celu zadania uderzeń. Trzeba wiedzieć kiedy można zerwać kontakt, żeby uderzyć.

Fajnie ćwiczą. Podoba mi się ich podejście. Spokojnie można te techniki przenieść na posługiwanie się parasolem lub laską. Na starość jak znalazł.

I następny film. Film pochodzi z Korei, ale spox nie będzie girlsbandów. Choć może szkoda?

YouTube player

0:00” – tadadaaaam ta da da daa daaam yyyyyy haaaa yyyyy haaaa. Luk. ja sem twoj tatinek – taki żarcik

0:30” – znów centrowanie na miecze. Lecz tu facet się nie certoli. Krótkie obejście i symulacja cięcia. Gość w białej bluzie jest duuuużo lepszy od swojego partnera. Dobrze, że ten drugi ma ochraniacz na twarz. To niedbałe odejście po wykonaniu techniki mi się nie podoba. Ja wiem, że jest lepszy, ale to lekceważenie może mu wejść w krew – a po co?

szermierka

0:46” – coś, czego nie było w poprzednim filmie. Wykorzystanie drugiej ręki (tej nieuzbrojonej) do przejęcia kontroli.

1:20” – to już nie tylko centrowanie. Dochodzi też nauka technik.

… no lepszy jest…

… a reszta siedzi i patrzy… trzeba przyznać, że jest na co….

3:00” – i znów tadadam

Na koniec coś ze stajni YMAA. To będzie reklamówka płyty mistrza Yang Jwing Minga o szermierce mieczem. Szczerze polecam. Można do tego dokupić książkę. Wiem, że jest do kupienia na stronie krakowskiej Kwatery Głównej.

YouTube player

0:00” – zaczynamy od wykładu. Co prawda nie wiem dlaczego mistrz wykłada z mieczem w ręku, ale może publiczność jest niestabilna? 🙂

0:25” – to fajne ćwiczenie z YMAAowskiego repertuaru. Takie ślizgające miecze, ale ułożone, pojedyncze techniki

miecz Tai Chi

0:31” – widzicie korelacje Qi Gongu kuli z tym ćwiczeniem? Moi bracia w YMAA widzą (jak nie, to do okulisty). Kula rządzi.

0:35 – aplikacje i cooiling miecza w miejscu i w chodzeniu. W miejscu można to ćwiczyć solo na niskiej poziomej gałęzi. Ten w czarnej koszulce to Pedro – portugalski YMAAowiec.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

1:02” – techniki z formy… i dalej znów aplikacje, cooiling

1:35 – ślizgające miecze, ale w innej płaszczyźnie

rękojeść mojego miecza – nieco katowski, ale lubię go

1:39 – „przyjacielski” sparing na gumowe miecze. W latach 80-tych mieliśmy takich sparingów od groma na ulicach, i to ze specjalnie szkolonymi w tym celu oddziałami, ale hamerykanie nie mają takiej praktyki.
Widzicie różnicę pomiędzy tym co prezentuje mistrz Yang i poprzedni nauczyciele? To jest bardziej realne (nie twierdzę, że oni tak nie ćwiczą, po prostu tego nie ma na filmach). Po prostu widzę siebie na emeryturze rozpędzającego nielegalne zgromadzenia kibiców drużyny przeciwnej :).

Czegoś na filmie brakuje. To techniki podstawowe. Świetny trening. Jeden tnie, drugi blokuje i tak na zmianę. Ćwiczymy techniki w interakcji z partnerem oraz przejście z obrony do ataku i na odwrót. Jest kilka takich schematów. Dobrze opisane w książce. Serdecznie polecam.

Warszawskie parki – Ogród Krasińskich

To miał być wpis o tym, że nie wszędzie gdzie się obrócić ćwiczy się Tai Chi i Qi Gong, ale wyszło inaczej. Ale powoli do tego dojdziemy. Teraz trochę o miejscu, otóż Ogród Krasińskich, zwany także Parkiem Krasińskich, to kilkuhektarowy, ogrodzony kawał zieleni w centrum Warszawy. Kiedy go zakładano w XVII wieku mieścił się na obrzeżach … Dowiedz się więcej

Grudniowe oferty treningowe

Grudzień. Wszelkie życie treningowe, „pozasalowe”, wymiera prawie całkowicie. To nie dlatego, że ćwiczyć przy tej temperaturze jest niezdrowo – przede wszystkim chodzi o światło. Po ciemku relacje z nauczycielem są trudne, on mniej widzi i ja też. Ciężko o sensowną poprawkę, za to o kontuzję przeciwnie – łatwiej, bo jakby co, to ćwiczenia z partnerem … Dowiedz się więcej

Yi Quan – system zdrowotny część I

Znalazłem kilka filmów w sieci. Dotyczą zdrowotnej wersji Yi Quanu. Myślę, że warto się im przyjrzeć, bo po pierwsze – zawierają masę przydatnych informacji – po drugie są po polsku, więc odpadnie bariera komunikacyjna, po trzecie autorem jest Andrzej Kalisz, więc jeśli kogoś to zainteresuje, to naukę może kontynuować. zdrowotny Yi Quan Cóż to takiego … Dowiedz się więcej

Szkółka sobotnia

Tradycyjnie raz w miesiącu, w Akademii Yi Quan, ma miejsce treningowa sobota. Nie załapałem się na poprzednią, ale tym razem – nic nie mogło stanąć mi na przeszkodzie – ani to, że Waszyngtona nie jeździły tramwaje, ani t,o że padał naprawdę zimny deszcz. Nawet to, że w kioskach już rano skończył się Przegląd Sportowy z … Dowiedz się więcej

Tak to się robi na wschodzie…

Na wschodzie i to nie koniecznie na tym dalekim. Już dawno temu, kiedy zaczynałem ćwiczyć, mówiło się, że za wschodnią granicą Polski ćwiczą mocniej niż u nas. Nawet mistrz Yang powiedział kiedyś, że Polska jest krajem, w którym kiedy w czasie demonstracji uderzy ucznia, to ten mu jeszcze podziękuje, ale dodał też , że dalej … Dowiedz się więcej

100 dni – reaktywacja

O metodyce zwanej „100 dni” już pisałem. Nic nowego. Przez sto dni z uporem maniaka przełamujemy własne lenistwo, niestałość i pęd do ćwiczenia coraz to nowszych rzeczy. W tym czasie ustalamy sobie jeden zestaw treningowy i powtarzamy go codziennie. Brzmi prosto, ale takie nie jest. Pamiętam, że pierwszy raz taki trening zastosowałem w stosunku do młodego. … Dowiedz się więcej

Małe San Shou

A było to tak… przeglądając alledrogo znalazłem pewną płytę DVD o Tai Chi (a o czym miała być?). Ponieważ cena była przystępna, a płyta była dostępna w Warszawie – zaryzykowałem. Jednak to nie cena, ani dostępność zdecydowały. Internet jest pełen tanich płyt – w większości przypadków tanie = do d…. . Tytuł tej płyty to … Dowiedz się więcej

Listopadowe propozycje treningowe

Listopad – słowo to ma prosty źródłosłów. To miesiąc opadających liści, choć kiedyś nazywano go pościernik (we fryzyjskim: wynmoanne) – od ścierniska. Może i dobrze, że nazwa nie jest aż tak chropowata. Nie wiem czy mamy szansę na taką kolorową jesień? Czerwone liście pojawiają się wtedy, gdy lato nie jest suche – w przeciwnym wypadku … Dowiedz się więcej

Wąchocki Rambo i pierwsza krew

Z tym tytułem jest tak jak ze starym dowcipem mówiącym o tym, że w Erewaniu na prospekcie Newskim rozdają samochody. Tak naprawdę – to w Moskwie na Red Platz i nie rozdają tylko kradną. Teraz muszę wyjaśnić jaki to ma związek z tytułem… otóż, był sobie kiedyś taki wic mówiący o tym, że to właśnie … Dowiedz się więcej

Zrozumienie formy Tai Chi

Tak na fali ostatnich mistrzostw świata w Tai Chi* rozmawiałem ze znajomym na temat bezsensu oceniania formy Tai Chi. On twierdził, że istnieje jakiś standard, z którego można „rozliczyć” wykonawcę.  Ja zaś obstawałem przy tym, że owszem tak tyle, że jest on na tak wewnętrznym poziomie, że szanowna i czcigodna komisja na takich zawodach może … Dowiedz się więcej

Mistrzostwa Świata w Tai Chi

Wiedzieliście, że w Tai Chi można przeprowadzać zawody? Otóż można. Konkurencja dość karkołomna – ale można. To jak jazda figurowa po lodzie – ani konkurencji pomiędzy zawodnikami, ani jak tego ocenić. Ale żeby nie było, że tylko krytykuję – sam startowałem i startować mam zamiar. Dla mnie to możliwość poćwiczenia pod wpływem jakiegoś konkretnego stresu … Dowiedz się więcej

Instynkt stadny…

Adepci Tai Chi są jak pingwiny. Zbijają się w stada i machają skrzydełkami. To takie mało kungfiarskie jest. Bo ciężko jest o przekazanie czegoś sensownego, kiedy nauczyciel jest jeden, a na przeciwko niego trzydziestka spragnionych wiedzy adeptów. Ciężko wtedy dawać osobiste poprawki konkretnej osobie. W rezultacie dajemy uwagi i poprawki bardzo ogólne. Zamiast powiedzieć: „TY! … Dowiedz się więcej

Propozycje treningowe – październik 2016

Czas leci. Wakacje to już wspomnienie, szkoła w pełni, a wieczory chłodne. Studentki zaczęły nosić więcej ubrania – do następnej sesji żadnych widoków na jakieś widoki. Co prawda pogoda płata niespodzianki. Jeszcze kilkanaście lat temu wrzesień był tym miesiącem, gdzie pojawiały się pierwsze słoty. A tu proszę, dziś (1 października) prowadziłem zajęcia dla seniorów, ubrany … Dowiedz się więcej