Nie samą formą miecz żyje…

miecz Tai chi
kobieta z mieczem i deszcz… ładne

Forma z mieczem – mam ją teraz na tapecie, bo akurat się jej uczę. To nie jest moje pierwsze podejście do miecza. Poprzednie nie były udane. Nie ten czas, nie te okoliczności. Mam nadzieję, że teraz czas i okoliczności będą pasować.  Niebagatelne znaczenie ma fakt, że ta forma, której się teraz uczę jest krótka.

Miecz Tai Chi – to broń lekka i elegancka. Nie służy do rozłupywania zbroi, raczej do cięć lub drobnych smagnięć w punkty witalne (przecinanie więzadeł, tętnic lub rozpinanie biustonoszy). Elastyczna końcówka miecza (1/3 miecza spokojnie się wygina i jest bardzo ostra) pozwala na zadawanie uderzeń spoza gardy – oczywiście to wyższa szkoła jazdy.

Może niezbyt nadaje się na pole bitwy, ale do miasta jak najbardziej.  Broń, która łatwo się uwspółcześnia – bez problemu umiejętność szermierki można “przekuć” na posługiwanie się laską.

jian – chiński miecz

Forma z mieczem występuje w większości przekazów, zazwyczaj jest to ta sama forma znana między innymi z YMAA. Forma, którą widziałem w Fundacji Dantian, wydawała mi się bardzo podobna, ale nie specjalnie ją analizowałem. Także w książce Scotta Rodella (guru na Europę – jeśli chodzi o miecz i chińską szermierkę) forma podstawowa jest bardzo podobna do tej YMAAowskiej. Gwoli ścisłości – jest tam też druga forma, “tajemna”.

Ale to nie o formach ma być. Ma być o tym, że miecz to nie same formy – choć większość na tym kończy swoje nauki. Z mieczem jest jak z technikami ręcznymi. Żeby zrozumieć co się z nim robi, by nadać formie treść, trzeba w tym celu przynajmniej liznąć szermierki i to właśnie chińskiej.

Jako że,  jak już pisałem – do tej pory moje kontakty z formą były powierzchowne, to i doświadczenia z szermierką są niewielkie. Chciałbym jednak napisać słów kilka o tym, co mi się podoba (o tym co nie, przemilczę). A tym czymś są ćwiczenia z mieczem.

Zacznijmy od pierwszego filmu.

0:20” – zaczynamy od zastosowań. Są niezbędne, żeby zrozumieć formę. Nie wiem, co prawda, czy oni to ćwiczą w związku z rozgryzaniem formy czy też pojedynczych technik.  Jedno i drugie ma sens. Partner specjalnie nie przeszkadza. Uderza i po bloku czeka na technikę kończącą. To też nie jest błąd. Przecież w Aikido też ćwiczą z nieoporującym uke.

0:45” – to jest właśnie to, co mi się podoba. Takie centrowanie na miecze (qrcze, dla znawców zwyczajów małp bonobo może to wyglądać cokolwiek dziwnie). Wiem, że to nie będzie miało prostego przełożenia na umiejętności sztukowalkowe, ale przyjrzyjcie się poprzedniej części filmu. Tam są takie chwile, w których ćwiczący wykorzystuje tę kontrolę miecza, to ślizganie się po ostrzu. Czyli jednak daje jakieś skilsy? Byleby tylko nie robić z tego sztuki dla sztuki.

0:56” – Nauka pojedynczych technik. Tu dochodzimy do momentu, gdzie można samodzielnie godzinami powtarzać krótkie techniki składowe formy. To nie są ruchy z formy, to takie abecadło.

1:23 – …i znów centrowanie mieczami (można to, na podobieństwo technik z kijem, nazwać ślizgającymi mieczami ). Może tylko nieco szybciej… Można się przyczepić tylko do tego, że używają kijów, na których ciężko jest pamiętać o ograniczeniach związanych z kształtem klingi. Ale dobra, może tylko na początku.

motyw miecza – elegancki jak sama broń

Zwróćcie uwagę na to, że na kijach naklejone są paski. Nieprzypadkowo, do blokowania i wykonywania ślizgania przeznaczona jest pierwsza część miecza (ta bliżej jelca), jest ona sztywna i nieostrzona. Miecz jest zbyt drogi, by niszczyć jego ostrze. Takie paski mają jeszcze jedno zastosowanie. Można założyć, że początkujący mają do dyspozycji całą długość ostrza, średnio zaawansowani do 2/3 itd.

film

1:40 – i znów abecadło

1:55 – qrcze i znów centrowanie. Zauważcie, że próbują się trafić.

2:05 – abecadło, tym razem już dwie literki połączone ze sobą… wszystko to wymieszane z demonstracjami.

2:45 – poruszanie się – podobne ćwiczenia są bez broni – oraz techniki z krokami

4:10 – to nadal nasze centrowanie, ale dopuszcza się już zerwanie kontaktu w celu zadania uderzeń. Trzeba wiedzieć kiedy można zerwać kontakt, żeby uderzyć.

Fajnie ćwiczą. Podoba mi się ich podejście. Spokojnie można te techniki przenieść na posługiwanie się parasolem lub laską. Na starość jak znalazł.

I następny film. Film pochodzi z Korei, ale spox nie będzie girlsbandów. Choć może szkoda?

0:00” – tadadaaaam ta da da daa daaam yyyyyy haaaa yyyyy haaaa. Luk. ja sem twoj tatinek – taki żarcik

0:30” – znów centrowanie na miecze. Lecz tu facet się nie certoli. Krótkie obejście i symulacja cięcia. Gość w białej bluzie jest duuuużo lepszy od swojego partnera. Dobrze, że ten drugi ma ochraniacz na twarz. To niedbałe odejście po wykonaniu techniki mi się nie podoba. Ja wiem, że jest lepszy, ale to lekceważenie może mu wejść w krew – a po co?

0:46” – coś, czego nie było w poprzednim filmie. Wykorzystanie drugiej ręki (tej nieuzbrojonej) do przejęcia kontroli.

1:20” – to już nie tylko centrowanie. Dochodzi też nauka technik.

… no lepszy jest…

… a reszta siedzi i patrzy… trzeba przyznać, że jest na co….

3:00” – i znów tadadam

Na koniec coś ze stajni YMAA. To będzie reklamówka płyty mistrza Yang Jwing Minga o szermierce mieczem. Szczerze polecam. Można do tego dokupić książkę. Wiem, że jest do kupienia na stronie krakowskiej Kwatery Głównej.

0:00” – zaczynamy od wykładu. Co prawda nie wiem dlaczego mistrz wykłada z mieczem w ręku, ale może publiczność jest niestabilna? 🙂

0:25” – to fajne ćwiczenie z YMAAowskiego repertuaru. Takie ślizgające miecze, ale ułożone, pojedyncze techniki

miecz Tai Chi

0:31” – widzicie korelacje Qi Gongu kuli z tym ćwiczeniem? Moi bracia w YMAA widzą (jak nie, to do okulisty). Kula rządzi.

0:35 – aplikacje i cooiling miecza w miejscu i w chodzeniu. W miejscu można to ćwiczyć solo na niskiej poziomej gałęzi. Ten w czarnej koszulce to Pedro – portugalski YMAAowiec.

1:02” – techniki z formy… i dalej znów aplikacje, cooiling

rękojeść mojego miecza – nieco katowski, ale lubię go

1:35 – ślizgające miecze, ale w innej płaszczyźnie

1:39 – “przyjacielski” sparing na gumowe miecze. W latach 80-tych mieliśmy takich sparingów od groma na ulicach, i to ze specjalnie szkolonymi w tym celu oddziałami, ale hamerykanie nie mają takiej praktyki.
Widzicie różnicę pomiędzy tym co prezentuje mistrz Yang i poprzedni nauczyciele? To jest bardziej realne (nie twierdzę, że oni tak nie ćwiczą, po prostu tego nie ma na filmach). Po prostu widzę siebie na emeryturze rozpędzającego nielegalne zgromadzenia kibiców drużyny przeciwnej :).

Czegoś na filmie brakuje. To techniki podstawowe. Świetny trening. Jeden tnie, drugi blokuje i tak na zmianę. Ćwiczymy techniki w interakcji z partnerem oraz przejście z obrony do ataku i na odwrót. Jest kilka takich schematów. Dobrze opisane w książce. Serdecznie polecam.

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

10 thoughts on “Nie samą formą miecz żyje…

  • 16/12/2016 o 09:25
    Permalink

    w zyciu jak na wojnie pierwszy bedzie uzyty miecz a dopiero pozniej gole rece choc jak mawiaja mistrzowie wytrenowane piesci sa jak dwa nagie miecze i zebrali wtedy delikatnego lupnia w lynnej bitwie na mecze wlasnie

    Odpowiedz
    • Krzysztof Operacz
      16/12/2016 o 09:53
      Permalink

      Jeszcze trochę i przeczytasz w podręcznikach historii że wygrali wikingowie. O korelacji form ręcznych i tych z bronią jeszcze będzie

      Odpowiedz
      • 16/12/2016 o 10:34
        Permalink

        chinskie wojska tez walczyly mieczem a tylko wspomagaly sie gola piescia

        Odpowiedz
  • 16/12/2016 o 19:08
    Permalink

    Pamiętam jak kręciliśmy, KO, te kółka nadgarstkiem na Długiej lata temu 🙂 Myślałem, że wrzucisz fotki miecza z pokazu YJM z Korkowej w 86 albo filmik. BTW na klipie lektor mówi o tym, że 1000 dni na włócznię, 10000 na miecz, a -pamiętasz- Hong w Falenicy mówił, że jeśli chodzi o bronie, to najbardziej kungfu-żerna jest włócznia 🙂

    Odpowiedz
  • 22/12/2016 o 09:13
    Permalink

    Jiuzhizy znalazł łuk, a teraz KO znalazł miecz. Niech nadchodzące Święta i Nowy Rok przyniosą Weteranom oświecenie i wewnętrzny spokój.

    Odpowiedz
      • 23/12/2016 o 14:18
        Permalink

        oby nie energooszczedne oswiecenie i wewnetrzne oczyszczenie w slowianskim stylu
        niech sie spelnia i wypelnia ta dobra strona kazdemu

        Odpowiedz
  • 28/12/2016 o 12:41
    Permalink

    Myślałem, że centrowanie mieczami to raczej tylko takie ćwiczenie i to specyficznie chińskie, albo nawet taijiowate. Wydawało mi się, że walka nawet dwóch ekspertów taiji przez większość czasu musi wyglądać zupełnie inaczej. Tymczasem widzę, że rekonstruktorzy zachodniej szermierki gęsto używają podobnych metod w bardziej swobodnym treningu. więc wygląda to na dobry sposób walki: https://www.youtube.com/watch?v=u5dc3sFAJWk Traktat o który się oparli ma bardzo rozbieżne interpetacje, więc nie wiadomo jak z historyczną wiernością (najstarszy zachowany traktat, wczesny XIV wiek): http://wiktenauer.com/wiki/Walpurgis_Fechtbuch_(MS_I.33)

    Odpowiedz
  • Krzysztof Operacz
    28/12/2016 o 14:07
    Permalink

    Walka pewnie wyglądałaby tak samo. Myślę że faza “centrowaniopodobna” trwała by bardzo krótko. Film bardzo fajny. Myślę że uniwersalność metody jest skutkiem podobieństw sprzętu.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: