Tak to się robi na wschodzie…

Tai Chi na wschodzie
matrioszki – uniwersalny symbol budowy wszechświata

Na wschodzie i to nie koniecznie na tym dalekim. Już dawno temu, kiedy zaczynałem ćwiczyć, mówiło się, że za wschodnią granicą Polski ćwiczą mocniej niż u nas. Nawet mistrz Yang powiedział kiedyś, że Polska jest krajem, w którym kiedy w czasie demonstracji uderzy ucznia, to ten mu jeszcze podziękuje, ale dodał też , że dalej na wschodzie jest jeszcze bardziej hardcorowo. Opowiadał, że w USA i na zachodzie Europy musi się hamować w czasie pokazywania technik, a im dalej na wschód – łatwiej jest uczyć. Starał się być miły i uprzejmy? Czy mówił prawdę? Oglądając filmy na YT statystycznie dużo częściej można trafić na fajne, dobre podejście do treningu u naszych wschodnich sąsiadów niż u zachodnich. To oczywiście, tak jak cały ten blog, subiektywna opinia KO – nie prowadziłem przecież żadnych specjalnych badań.

Jeden z takich filmów można zobaczyć poniżej. Film przedstawia dwóch praktyków stylu Yang ćwiczących w parach. A co ćwiczą? Może najpierw prelekcja, a potem słów kilka komentarza.

0’01” – forma podwójna – w YMAA znana, ale ćwiczona bez tej części „bezkontaktowej”, reszta bardzo podobna. Fajnie ćwiczą. Widać, że w większości przypadków neutralizacja jest odpowiedzią na atak. To jak rozmowa. Ja mówię, ty mówisz. Nie przekrzykujemy się, nie wchodzimy sobie w słowo, nie zgadujemy co nasz partner chce powiedzieć. I co najważniejszce – nie dopowiadamy końcówki zdania za naszego interlokutora.

0’58” – może coś się zmieniło, ale w wersji YJM którą ćwiczyłem, nie ma tego „chodzi lisek koło drogi”.

1’40” – migawki z formy podwójnej.

2’12” – to nadal wygląda na formę podwójną – ale już nią nie jest, mimo że wykorzystują całe jej fragmenty. Bardziej przypomina otwarcie i nacisk. Jeszcze nie chcą sobie zrobić krzywdy – nadal ćwiczą.

3’00” – przyspieszają. To coś, co nazywam „grą” (trochę za przykładem capoeritas), powoli przestaje być ładne… ale nadal jest dobre.

3’42 – można nawet uderzać… ale nadal tak, żeby partner miał szansę się obronić.

3’50 – zauważyliście zmiany tempa? Co? Dziwicie się? Tak. Tai chi to nie tylko monotonne równe tempo. Jest i zahaczenie za szyję. Że co? Zakazane? Phy..

4’20” – i zaczęły się wytrącenia z równowagi…

4’34 – ten w białym albo ćwiczył jeszcze Bagua, albo od mistrza Yanga symbol Tai Chi po kole…

Tai Chi na wschodzie

To ładny film. Inspirujący, żeby nie było, bo ostatnio pisałem, że nie da się z filmów uczyć. No nie da się, ale można się nimi inspirować, chcieć dojść do takiego poziomu jak oni. Ja wiem, że to nadal nie była wolna walka, że fajnie by było jakby wzięli jakieś lekkie rękawice i kaski lub żeby spróbowali łapać kontakt z dystansu zamiast miziać się na krótkie odległości. Tylko że szczerze, to chyba wolimy formę tłuc przez lat kilka niż poszarpać się za szmaty i jeszcze dorabiamy do tego pokrętne teorie. Nie żebym był święty, też rzadko tak ćwiczę. Za rzadko, ale mam nadzieję częściej.

A jeszcze o wschodniej manierze treningowej. Ponoć wśród bractw rycerskich nie chcą się bić z drużynami ze wschodu, bo oni biorą swoje hobby zbyt poważnie. I może o to chodzi?

Nie mogłem sobie darować. Gógle zwracają między innymi takie obrazki na zapytanie „Tak to się robi na wschodzie”

ruskie selfie
ruskie selfie

7 myśli na temat “Tak to się robi na wschodzie…

  • 19/11/2016 o 13:26
    Permalink

    Systemy totalitarne kładły duży nacisk na sport, ale teraz to się szybko zmienia na ciąg do kasy.
    W Rosji za jakiś czas będzie ze sportem to samo co na zachodzie.
    Tam póki co to taiji, yi-chuanu możesz się uczyć poprzez internet filmiki, instrukcje ale to się zmienia.
    Korespondencyjnych kursów sztuk walki nie będzie globalizacja wszystko zabije.

    Odpowiedz
  • 21/11/2016 o 14:32
    Permalink

    nikt chyba a zwlaszcza Bracia nasi Slowianie nie toleruja bezalkoholowj wodki

    Odpowiedz
    • 23/11/2016 o 13:00
      Permalink

      Piją ale wyniki w sporcie mają a u nas piją i wyników brak.
      Do Rosji chińskie wushu wali a u nas tylko odpryski.
      Na każdym rogu ulicy klubik lub ogłoszenie w księgarniach pełno książek o chińskim wushu.
      Ćwiczą w kotłowniach, pustych piwnicach w parkach, placach a u nas grilują lub imprezki alkoholowe robią.
      Razem z adminem widzieliśmy jak z pola mokotowskiego samochodzik zygzakiem wyjeżdżał.
      Nie tak li admin?
      Bracia Słowianie zza Buga.

      Odpowiedz
      • 23/11/2016 o 14:27
        Permalink

        Tak było – potwierdzam.

        Tylko z tymi braćmi Słowianami bym uważał. Pojedynczo to nawet lubię tych Rosjan których poznałem (i Ukraińców i Białorusinów) ale to żywioł nieogarniony jest, niestety.

        I jeszcze w sprawie książek. Tak jest ich bardzo dużo, ale pamiętaj że Rosjanie w tej dziedzinie uprawiają totalne piractwo.

        Odpowiedz
        • 23/11/2016 o 16:28
          Permalink

          Tu nie chodzi czy się lubi czy nie, ja nie lubię ludzi a nawet siebie ale fakty się liczą są potęgą sportową tworzą dobry klimat dla masowe sportu tworzą.
          Piractwo powiadasz a ja powiadam WIEDZA WINNA BYĆ ZA DARMO! UWOLNIĆ OPROGRAMOWANIE!
          Ja też jestem piratem! I jestem z tego dumny.
          Z WATiL mnie wywalili za to, że chciałem udostępnić wiedzę( filmiki z warsztatów taijimoy)ludziom z poza ferajny, nauczałem też ćwiczeń, które nie można upowszechniać ogółowi i nie miałem pozwolenia na nauczanie wyżej wymienionych rzeczy(czi-kung z gór Hua dodatek do liuhe ba fa).
          No i co? Zabrania się ludziom wiedzy, zabrania.
          Popieram piractwo wiedzy!

          Odpowiedz
          • 23/11/2016 o 21:06
            Permalink

            Jeśli dysponujesz jakąś wiedzą to napisz książkę i ją uwolnij. Poprzyj piractwo wiedzy czynem…

            Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: