Przyjechali Indianie?

Przyjechali Indianie! Zrobią ze mnie główne danie? No tak, żart chyba nie na miejscu… ale tylko tak mi się zrymowało. Powinienem napisać rdzenni mieszkańcy prerii Ameryki Północnej.

A cała historia wygląda tak. Wylazłem dziś rano do mojego parku. Wstałem rano-rano, pomimo że niedziela (dzień jedzenia sera), bo alerty RCB ostrzegają przed upałami. Przed siódmą, to jeszcze chłodek był i przeciąg od Wisły, więc mogłem pomachać kijem. Tak czułem, że jak słońce wylezie ponad korony drzew, to nie będzie lekko.

Idę na swoje miejsce… hmmm, chyba muszę je zmienić. Ostatnio dyskutowałem z kumplem o ćwiczeniu w stresie spowodowanym nowym miejsce, a tu proszę — mój park, moje drzewo… oswojone znaczy się.

indiańskie instalacje

Ale do brzegu, idę pod moje drzewo, a tam… na gałęziach jakieś instalacje. Ktoś przez noc powiesił sznurki, a na nich poupinał jakieś druciki, patyki, piórka, szyszki i inne świecidełka. No nie wiem, co o tym myśleć. Może tu jakieś nagie tańce się nocą odbywały? Na wszelki wypadek sprawdziłem dokładnie, czy gdzieś jakaś zaspana wróżka w służbowym stroju (obok) nie leży. Bo to wiecie, obowiązkiem dobrego samarytanina będzie taką przykryć. Nie miałem czym, co prawda, więc musiałbym zdjąć koszulkę ;)…

No dość żartów, ktoś zrobił, bo miał wenę. Nie odkryłem żadnego wpływu na proces treningu. Ale ciekawość została. Kto? Po co? I za ile?

łapacz złych duchów?
magia – patyki, szyszki i suche liście
bujawka z patyków i drutu
kamyk, to ponoć najlepsza pogodynka. Ten był suchy, znaczy się – nie padało
tych kamieni też tu nie było

Dopisek popołudniowy… już wiem, co to było! Ostrzeżenie! Tydzień temu na siłowni, pani Iwona, do której uczęszczam na streczing (czyli takie rozciąganie) mówi mi tak: „Przed naszymi zajęciami są zajęcia 'nogi i brzuch’, proszę przyjść, to będzie fajne uzupełnienie”. To przyszedłem…


1

Organizuję wyjazd treningowy do Chin (Guangfu 2024).
Jeśli podoba Ci się moja działalność – możesz mi pomóc rozwijać moją pasję! Postaw mi kawę (kliknij obok).
Dziękuję.


Cóż, od razu zawyżyłem średnią wiekową grupy o około 20 lat, bo na sali sama młodzież. Na dokładkę, byłem w mniejszości, bo faceci stanowili około trzech procent grupy. A dokładnie na całą trzydziestoosobową grupę byłem sam… Zrozumiałem nazwę „Nogi, biodra i brzuch”. Wokół mnie były nogi, biodra i brzuchy… (skreślone przez cenzurę…)

Na szczęście serce wytrzymało…

6 komentarzy do “Przyjechali Indianie?”

  1. Musisz kupić nalewkę voo doo u Mac Jons, żeby we wizji odczytać sens tej instalacji ;] BTW, masz taki sam bokken (suburito?) jak ja. Używam go jako shuangshoudaia 🙂

    Odpowiedz
    • No przecież sami lata temu dawałeś mi linka. Ja go używam w zastępstwie maczugi… ale jak wrócę do formy z SSD to też pewnie będę używał…

      Odpowiedz
  2. Ktoś z uczestników podrzucił ci pomoce do zajęć. Bujawki z patyków do ćwiczeń w wodzie, kamyki do wkładania pod pachy i pod brodę, i miotła do omiatania kolana.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz