Król papirusowych pand

Zaczęło się pechowo, nic nie zapowiadało szczęśliwego ciągu dalszego. Po treningu na Mokotowskim Polu uciekła mi siedemnastka. Nic to, nie ta, to następna – jak to na widok Basieńki, pomyślał sobie Pan Wołodyjowski zaraz po tym, jak go Krzysia do wiatru wystawiła. Ja jednak postanowiłem oszukać przeznaczenie. Zamiast czekać 20 minut na następny tramwaj. To … Dowiedz się więcej

Portret…

Portret, już drugi. Jestem chyba rozchwytywany jako model. Może powinienem popracować trochę nad muskulaturą? Jakby ktoś chciał, może stworzyć nową wersję dyskobola, albo coś? Przypomnę. Kilka lat temu Alicja, córka sami wiecie kogo, namalowała kilka karykatur naszej małej grupki ćwiczącej Chuo Jiao Fanzi. Załapałem się na jeden rysunek i choć posiadam tylko elektroniczną wersję tamtego … Dowiedz się więcej

Spotkanie po latach

Jedyną zaletą wynikającą z posiadania konta na fejsbóku jest fakt, że ma się możliwość nawiązania kontaktu z kimś, kogo czasami nie widziało się od wielu lat. I tak niedawno odezwał się do mnie Michał, człowiek z którym kiedyś ćwiczyłem w Warszawskim YMAA. Zapamiętałem go dzięki temu, że ze mną w Warszawie, a mieszkał w Lublinie … Dowiedz się więcej