Qi Gong i Medytacja
spotkania na Żoliborzu


Medytacja na dzień dobry!

Nowa nabór na trening Tai Chi
Warszawa Powiśle


kameralna grupa

Skaryszewskie spotkania
z Qi Gongiem


(Działamy dalej!!!) w każdą środę 11:00-12:30

Huśtawka

I tak… Ostatnio na treningu byłem świadkiem korekty, którą usłyszała moja znajoma. Słuchałem pilnie, bo choć nie była skierowana do mnie, to ja zawsze staram się słuchać czyichś poprawek i korekt, traktuję je tak, jakby były skierowane do mnie. Zresztą, święty nie jestem, bardzo często pasują do mnie jak Legia do Łazienkowskiej. Na szczęście na treningu jesteśmy zazwyczaj w trzy, max. cztery osoby. W związku z tym korekty zawsze dotyczą konkretnej osoby. To idealne warunki. Zauważyłem, że w większych grupach, kiedy ticzer koryguje niejako kolegialnie, to większość osób uważa, że to akurat nie ich dotyczy. Tak więc, kiedy sam kiedyś prowadziłem zajęcia w większej grupie, zawsze przy takiej kolegialnej poprawce, wskazywałem kilka osób, które robiły źle i tych, którzy robili dobrze.

korekta… u mnie jest bardziej na czerwono

Ale do brzegu. Poprawka przypadła mi do gustu, bo jak najbardziej dotyczyła mnie i mojego rozumienia ćwiczenia formy. Była trafiona w punkt. A co najważniejsze, zrozumiałem ją (chyba, mam nadzieję). Przez następne kilka dni szukałem w formie tego odczucia, podporządkowałem pod ten element cały swój trening. Specjalnie nie piszę, o jaki element chodziło, bo to ciut słów za mało w języku polskim, nie wiem jak to w literki ubrać. W tym wszystkim najśmieszniejsze było jednak to, że jakiś czas temu Andrzej zwrócił mi uwagę, że dokładnie tę samą technikę robię jakoś „bezjajecznie” i „nietreściwie”, ale zupełnie inaczej to odebrałem. Może to nie ten czas był? Nie byłem gotów.

W każdym razie, po kilku dniach szlifowania nowej koncepcji, oczekiwałem nowych wskazówek niczym przysłowiowa kania dżdżu. I na następnym treningu miałem poprosić o kilka nowych demonstracji. Wszak wydawało mi się, że wiem, na co patrzeć.

Wydawało mi się… Tego bowiem dnia trening wyglądał jednak inaczej… To już zapowiadało pewną rewolucję. Nie było delikatnej rozgrzewki, która miała być zestawem pod ćwiczenie Qi Gongu. Zamiast tego wróciliśmy do przełażenia przez płotki i pod szlabanem oraz wymachów rękoma. Dooobrze, fizyka dooobrze. Potem, po odrobinie ćwiczenia formy, zaczęło się.

huśtawka nastrojów

Dan Cao. Pisałem już o tym. To pojedyncze wykonywanie technik wyjętych z formy. Najczęściej na prawą i lewą stronę. I okazało się, że bez formy o pewnych szczegółach zapominam, że tu prowadzę ręce za szeroko, tu za wąsko, a gdzie indziej nie w tym kierunku co powinienem. Ze zdziwieniem odkrywałem nowe szczegóły ruchu. I to, że znów mi się styl Yang zakradł do formy Hao… ach, te nadgarstki chwytające szyję koguta piejącego w ogrodzie…

Największe zdziwienie było jednak przy pewnym ruchu formy Trzydzieści Siedem. Byłem święcie przekonany, że po tym obrocie mamy tylko zaakcentować pchnięcie, bardziej nakrycie niż pchnięcie. A tu nie… okazuje się, że tam jest „błękitny smok”. Może nie w pełnej rozciągłości, ale jest. No ja byłem pewien, że tam miał być jeden z trzech „wachlarzy”, a tu nie. A ponieważ ja sobie absolutnie nie wierzę, to zwaliłbym to na swoje roztargnienie i „niesłuchanie” korekt, ale po wyjściu z sali Rodor powiedział mi, że on odbierał to miejsce formy zupełnie tak samo, jak ja. Ha, teraz zwaliłem też trochę na niego… Nie będzie tylko na mnie.

może wachlarz?
a może smok wynurzający się z wody?

I tak to niezrozumienie korekty i zafiksowanie się na własnych wyobrażeniach może doprowadzić do powstania nowej wersji. A było opróżniać filiżankę? A było mieć umysł dziecka? Bo czy ten „wachlarz” w tym miejscu nie pasuje? Dla mnie jak najbardziej pasuje, przypomina nawet fragment długiej formy i stąd mi się to wzięło.

Nie mam oczywiście żadnego żalu, bo jak mieć żal za korekty? Jakby ich nie było, to dopiero miałbym powód do utyskiwań. A teraz? Cóż, okazało się, że zbyt duże zapatrzenie się na formy, poskutkowało osiądnięciem na laurach… trzeba usiąść na czymś innym i wziąć się do roboty. Czego Wam i sobie życzę….

2 Komentarzy : “Huśtawka” Ależ dyskusja!!!

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: