Wszystkie figury rybaka

Pana Dariusza poznałem internetowo. Okazał się miłośnikiem literatury o Tai Chi i Qi Gongu. Za każdym razem, kiedy kupował książki, ja musiałem coś dodatkowo dopytać i tak się poznaliśmy. Ostatnio zaproponował mi uczestnictwo w pewnej imprezie. To miała być konferencja dla przedsiębiorców, połączona z zawodami szachowymi skierowanymi dla tej grupy. Miałem poprowadzić panel poświęcony treningowi Tai Chi. No czemu nie?

Ja w szachy to nawet „trochie umim”. To jest, wiem która figura jak się rusza. Nawet umiem zastosować roszadę królewską (zarówno krótką jak i długą) oraz słyszałem o obronie sycylijskiej. Nie przepadam tylko za gambitami, bo z poświęcaniem to jest u mnie problem.

Ale od początku. Impreza odbywała się w Ostrowie Wielkopolskim, a więc blisko matecznika Lecha. Dojechałem jednak bez strachu. Dawno nie jechałem pociągiem, który stawał na tylu stacjach. Jak niegdyś pośpiech, ale w tamtych latach, z końca ubiegłej epoki, strach było w takim usiąść na kanapie. A tu proszę – cichutko, czysto i nawet do kibelka dało się wejść bez podwijania nogawek. Przewoźnik chyba wyczuł mój błogostan, bo pozwolił mi cieszyć się nim czterdzieści minut dłużej niż to było zapisane w rozkładzie i nawet nie musiałem za to dopłacać.

szachy w Ostrowie Wielkopolskim mają bardzo długą tradycję

Spotkanie szachistów miało miejsce w hotelu, na obrzeżach miasta. Wokół jezioro i lasy. Nawet taksówkarz radził mi udać się na poszukiwanie grzybów. Tylko po co? Kiedy ja ich nie widzę. Same pojedynki szachowe odbywały się w ramach DGCS Biznes Forum 2024. W pierwszej części były były prezentacje, moja jako ostatnia. Miałem mówić o wpływie ćwiczenia na oddychanie i związku oddychania z emocjami. Ale okazało się, że mój przedmówca też mówił o oddychaniu i trochę mój plan wziął w łeb. A ja się wyuczyłem tych wszystkich procentów, mięśni gładkich i wymianie gazowej… trudno. Ale chyba poszło nieźle, całe szczęście byłem przygotowany. Książka doktora Mazura mówiąca o dobroczynnym działaniu świadomego ruchu, to kopalnia wiedzy potrzebnych do prowadzenia takich stand’upów. Upłynniłem też kilka wizytówek i nawet miałem okazję pogadać na „okołotajciowe” tematy.

kilkanaście plansz i kilkugodzinny mecz

Zajmijmy się jednak szachami, bo to było główną atrakcją tego wieczoru. Grać, grałem, ale nigdy nie miałem możliwości obserwacji grających i to w takich ilościach. Obawiałem się, że nie będzie to ciekawe. Myliłem się. To była bardzo interesująca obserwacja na wielu poziomach. Po pierwsze ludzie. Widać było wyraźną korelację pomiędzy sposobem siedzenia, a stylem gry. Młody człowiek ze skrzyżowanymi nogami i wiecznie drgającymi stopami, grał, z pozoru, chaotyczną metodą. Bardzo szybko doprowadzał do bałaganu na szachownicy, co deprymowało jego przeciwników. Ci bardziej spokojni i doświadczeni zawodnicy siedzieli wyprostowani. Oni to najczęściej stosowali istnie napoleońskie taktyki, a całe ich „drewniane wojsko” parło do przodu zwartą formacją. Byli też Ci wiecznie pochyleni do przodu – ich dodatkową cechą było ciągle pocieranie twarzy. Ich piony i figury przelewały się po szachownicy niczym woda w retorcie.

do biegu, gotowi, start… początek kolejki (i tylko kibice byli mało aktywni)

Z radością zauważyłem, że bardzo często byłem w stanie przewidzieć ruch zawodnika. Czyli może nie jest tak źle z moją wiedzą o szachach?

Jedna z partii szczególnie przypadła mi do gustu. Naprzeciwko siebie siedziało dwóch graczy o podobnych umiejętnościach. Na planszy się zakotłowało (grali pod presją zegara szachowego), bardzo szybko zetknęły się dwa fronty szachowych pionów. Tam, gdzie białe się cofnęły, czarne zapełniały przestrzeń. Biała szarża spychała słabsze skrzydło czarnych ku skrajowi kraciastego świata. Bardzo długo trwała chwiejna równowaga – takie biało czarne Yin Yang. To naprawdę były pchające dłonie na sześćdziesięciu czterech polach.

Fajne doświadczenie, może nawet wgram sobie jakiś prosty program szachowy i spróbuję pograć…? Choć z drugiej strony, gra z maszyną to co innego niż gra z człowiekiem.

szachy, to chyba męski sport, zawodniczka była tylko jedna

Na zakończenie, czterech najlepszych zawodników rozegrało miniturniej tytułowych szachów Fischera. Ów genialny szachista Robert James Fischer (1943-2008) był chyba znudzony zwykłymi szachami. Wpadł na pomysł, żeby losowo ustawiać figury (jest do tego specjalny pięcio-punktowy algorytm). Jedyna zasada obowiązuje wieże, które muszą stać po obu stronach. W rezultacie powstało 960 dodatkowych ustawień, które po wielokroć zwiększają i tak już olbrzymią ilość kombinacji. To jak w Tai Chi (no tak, musiałem w końcu coś o Tai Chi napisać), kiedy wyjdziemy poza schemat zawarty w pierwotnej formie, otrzymamy niemalże nieskończoną ilość kombinacji. Tu gra była już tak skomplikowana, a poziom zawodników tak wysoki, że zupełnie nie nadążałem za grą. Jest coś magicznego w tym biało-czarnym tańcu drewnianych figurek. Moje poprzednie porównanie do Yin Yang i pchających dłoni było jak najbardziej trafione.

starcie najlepszych – szachy Fischera

Uwaga! Będzie teraz lokowanie produktu (choć po prawdzie robię to z własnej woli i bez przymusu). Bardzo dziękuję Dariuszowi i firmie DGCS (będącej sponsorem i organizatorem tego spotkania), za zaproszenie i możliwość uczestniczenia w tym wydarzeniu. To był dobrze spędzony dzień.

są też takie figurki szachowe, ale chyba wolałbym tradycyjne wzory

PS. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wprowadzicie do repertuaru tak zwany szachoboks. To dyscyplina, w której rozgrywa się sześć rund szachów (każda po 4 minuty) przeplatając to pięcioma rundami bokserskimi (każda, klasycznie po 3 minuty). Gra kończy się matem lub nokautem. Oby się tylko nie pomylić i nie próbować dawać mata w czasie rundy bokserskiej. Popularność tego sportu na świecie maleje (choć ostatnio w Indiach rozegrano duży turniej) ale na pewno wzbogaci to Wasze imprezy.

2 komentarze do “Wszystkie figury rybaka”

  1. KO powinien zamówić szachownicę z egzotycznego drzewa i jadeitowymi figurami, gdzie białe będą postaciami z linii Yang/Wu, a czarne z Chen ;]

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz