Czy Tai Chi to sztuka walki?

Ileż takich rozmów już przerobiłem, a ile czytałem dyskusji o podobnych problemach innych. Czy Aikido nadaje się do walki, czy boks się nadaje? A taki Kyokushin, gdzie na zawodach ręce trzymają nisko, nie chroniąc zupełnie twarzy? Czy jakakolwiek sztuka walki sama w sobie nadaje się do walki? Ile procentów tej walki musi być w sztuce, by to jeszcze była sztuka? A ile sztuki w walce, by nie zacząć oddawać hołdu bożkowi skuteczności? Bo przecież walka walką, ale my chcemy ćwiczyć „sztukę walki”. W każdym razie ja. To trudny, niemal filozoficzny problem. Postępujący wiek pomaga rozwiązać tę równanie z dwiema niewiadomymi: coraz mniej nadaję się do walki, a coraz więcej myślę nad bólem istnienia… 🙂

Andrzej Kalisz (www.yiquan.pl) przetłumaczył film jednego z bliższych uczniów mistrza Zhaia, rozkminiającego ten problem. W styczniu będę miał okazję spotkać go osobiście i poćwiczyć na jego sali w Hangzhou. Wydaje mi się, że gość ma sensowne podejście do tematu. Wypowiedź ma formę rozmyślań nauczyciela nad pytaniem ucznia. A ponieważ jestem fanem słowa pisanego, postanowiłem przedstawić ten film w postaci wpisu. Jakoś tak mam wrażenie, że słowa pisane są trwalsze… może więc powinienem je wykuwać na kamiennych tablicach? Lepiej by mi to na biceps robiło.

czy to sztuka walki, czy zabawa w walkę

Nauczycielu, gdzie można nauczyć się takiego Taijiquan, żeby móc walczyć?

Hmm… pyta mnie.

Pytanie wydaje się proste, ale jest jak lustro, w którym odbija się wiele wątpliwości początkującego. Moja pierwsza myśl jest taka, że może myli pewne kluczowe pojęcia.

Przede wszystkim — powstanie wszystkich systemów tradycyjnego Wushu, włącznie z Taijiquan, było ściśle związane z walką. W epoce broni białej sztuki walki służyły obronie życia. Żaden styl nie powstał tylko dla pięknych pokazów czy też jako ćwiczenie dla zdrowia.

Zatem problem nie polega na tym, czy Taijiquan nadaje się do walki, ale dotyczy osoby ćwiczącej — czy osiągnęła poziom sprawności niezbędny w walce.

Po drugie, kwestia rozumienia samej walki. Możliwe, że chodzi o walkę ringową (sportową). To częste nieporozumienie. Ring ma swoje ringowe reguły, sprzęt ochronny, czas rund. To raczej inna dyscyplina sportu — z określonymi zasadami i ograniczeniami.

Natomiast walka w rzeczywistym świecie nie ma reguł ani ograniczeń. Jest wypełniona nieokreślonymi, nieoczekiwanymi możliwościami. Stosowanie standardów ringowych do oceny praktycznej wartości tradycyjnych stylów Wushu jest w gruncie rzeczy niesprawiedliwe.

najważniejsze to znaleźć kompetentnego mistrza

W Taijiquan, ze względu na różne cele, powstały różne sposoby ćwiczenia. Jeśli celem są umiejętności walki, niezbędny jest trening ukierunkowany właśnie na ich rozwój. Na przykład — trening szybkości, reakcji, siły, siły eksplozywnej, zdolności przyjmowania uderzeń, przemieszczania się i pracy ciała w walce.

Tymczasem obecnie większość osób ćwiczy Taijiquan raczej po to, by poznawać filozoficzne i teoretyczne koncepcje tej sztuki — Yin i Yang, puste i pełne, miękkie i twarde, krągłe i żywe, rozluźnianie i opadanie. Chcą rozwijać się wewnętrznie, doskonalić osobowość, wzmocnić zdrowie.

Zatem cel ćwiczeń konkretnej osoby określa kierunek jej treningu i standard oceny. Jeśli ktoś chce nauczyć się walczyć, a w praktyce ćwiczy tylko formę służącą zdrowiu — może dojść do wniosku, że Taijiquan nie nadaje się do walki.

Tak myślę… I teraz się waham, czy mówić aż tyle początkującemu. Czy to nie będzie wyglądało, że popisuję się teorią? Że próbuję ukryć, iż sam nie potrafię walczyć? Może na tym etapie nie trzeba tłumaczyć wszystkiego, tylko powiedzieć wprost, co ma zrobić.

żeby mówić o walce, musimy zacząć mówić o konfrontacji

No właśnie — co ma zrobić?

Po pierwsze — znaleźć odpowiedniego mistrza. To najważniejszy krok. Mistrz, który rozumie walkę, nauczy słuchania siły, neutralizowania jej, emisji i innych kluczowych umiejętności.

Po drugie — dokładnie opanować podstawy. Obejmuje to oczywiście zhan zhuang, kroki i inne elementy walki.

Po trzecie — prowadzić trening konfrontacyjny. Samo ćwiczenie formy czy trening wewnętrzny nie przyniosą efektu. Trzeba mieć partnerów, z którymi można ćwiczyć realne reakcje, kontakt, timing.

Po czwarte — rozwijać kondycję fizyczną, ponieważ walka jest aktywnością bardzo intensywną. Bez znakomitej kondycji mówienie o umiejętnościach technicznych to puste słowa. Bieganie 5 km dziennie, a nawet 10 km — to też trzeba wpleść w program treningowy.

przyda się również trening kondycyjny, biegi mile widziane

Ale jeśli powiem to wszystko, czy on nie pomyśli: „Co? Ale czy to jeszcze jest Tai Chi?”

Więc… mówić o tym, czy nie mówić?

Od KO: Tak na moje kaprawe oko, dobrze powiedziane…


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

6 komentarzy do “Czy Tai Chi to sztuka walki?”

  1. Jakiś czas temu postanowiłem nie wypowiadać się na ten temat, ale: polajkowałem ten filmik na FB nie tylko dlatego, że sam ćwiczę styl Wu (akurat raczej nie jako styl walki – widzę go bardziej jako coś, co może posłużyć obronie przed niektórymi formami agresji), ale przede wszystkim dlatego, że porusza aspekt fizyczności w realnej sprawczości działania czyli coś czego nie lubią poszukiwacze kosmicznych energii i wyznawcy kryształowych kul ;P

    Odpowiedz
    • Fizyczna sprawczość… ładne określenie (przywłaszczę sobie) choć dla mnie nie stoi w sprzeczności z ideą energii (nie wiem czy kosmicznej), a kryształów nie toleruje zarówno w postaci kul jak i nocy.

      Odpowiedz
  2. Oczyma wyobraźni widzę, jak KO gasi papierosa na klacie Xu Xiaodonga cedząc: – Widzisz,Siu, czy jak ci tam.. Taijiquan jest jak yin i yang. Miękkie i twarde. Ty miękki, ja twardy.. ;p

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz