Qi Gong i Medytacja
spotkania na Żoliborzu


Medytacja na dzień dobry!

Nowa nabór na trening Tai Chi
Warszawa Powiśle


kameralna grupa

Skaryszewskie spotkania
z Qi Gongiem


(Działamy dalej!!!) w każdą środę 11:00-12:30

Mały Shaolin

Mały Shaolin, to nazwa gdańskiej salki, którą zarządza Rafał Szulkowski. Salka jest na miarę naszych czasów. Trzydzieści kilka metrów kwadratowych, bez szatni, z kibelkiem w okolicznej pizzerii. Może ciasna, ale własna — nie dla krezusów, ale działa dwaicztery na dobę. Masz ochotę pofikać po północy? Leje? To jest miejsce, gdzie jest sucho i cicho.

W czasach, kiedy inne takie inicjatywy padły, taka „norka” jest jak światełko w tunelu (oby tylko nie była to świeczka w nogach trumny). Zamknęły się przecież i chenowskie „Orle Gniazdo”, i „Studio” zarządzane przez Fundację Dantian, w Krakowie z krwiożerczą ekonomią przegrała siedziba tamtejszego YMAA.

Ja proponowałem Rafałowi, żeby nazwał salkę „Perłą Pomorza”, ale ten stwierdził, że butelki po piwie „Perła” to on tam codziennie zbiera spod drzwi, więc nie będzie tego trunku dodatkowo reklamował.

Teraz miałem okazję to cudo zobaczyć, choć jeszcze nie trenować w nim, bo wpadliśmy tam tylko na chwilę, żeby zabrać naręcze drewnianych mieczy na warsztat.

Zrobiłem kilka fotek. Zapraszam do prezentacji, bo szybciej to pójdzie niż skomplikowana relacja.

początek drogi, to niemalże japońskie klimaty rodem z malarstwa. Niemal jak „wielka fala w Kaganawie”. Niskie gałęzie wymuszają głęboki ukłon.
potem płynne przejście do klasycznych barw polskiej jesieni
na koniec odrobina sztuki współczesnej, ściana bliska mojemu sercu. Zwiastuje jaskinię, w której ćwiczy się Urban Tai Chi
metalowe drzwi pochodzą ze szpitala psychiatrycznego. Są wiec jak najbardziej na miejscu, gdyż nie jest to miejsce dla ludzi spełniających współczesne normy „normalności”
lustro robi robotę… w pierwszej chwili wydawało mi się, że okien jest dużo więcej
standard – worki i gruszki oraz masę sprzętu treningowego. To jest właśnie zaleta posiadania takiej salki, w domu nie ma gdzie tego trzymać.
taka kolekcja bułgarskich worków, to spora inwestycja. Zarówno w wymiarze finansowym jak i treningowym, lecz nie wątpię, że się zwróci.
sala, do której mamy dostęp przez całą dobę, ma wiele zalat, miedzy innymi możemy ją komuś podnająć, oprócz Rafała zajęcia prowadzi jeszcze nauczyciel boksu i kickboxingu.
tajemnicze sudoku okazało się wykonaną specjalnym talkiem szachownicą – instalacją do treningu poruszania się. Fajna i prosta rzecz.
była też rybka i wizyta w piaskownicy

Relacja z warsztatów, następną razą…

2 Komentarzy : “Mały Shaolin” Ależ dyskusja!!!

    1. Taaaa, przy tej ilości sprzętu który tam leży, w domu nie byłoby szans na jego trzymanie…

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: