Wakacje z treningiem

Jakoś to tak bywa, że niektóre szkoły Tai Chi na czas wakacji zawieszają działalność. Spotkałem naprawdę sporo ludzi, którzy robili sobie ponad dwumiesięczne wakacje od trenowania. Po co? Pozostanie to dla mnie nieodgadnioną  zagadką. Potem okazuje się, że we wrześniu lub nawet czasami później, część ludzi nie przyszła, bo się rozleniwiła, albo pozapominała co umiała. … Dowiedz się więcej

Jak znaleźć czas…

Dostałem list… taki oficjalny blogowy i to od osoby której nie znam osobiście. Czyli qrteczka ktoś to jednak czyta. Chyba muszę popracować więcej nad słownictwem. Od dziś w każdym poście jeden trudny wyraz – (oczywiście żartuje). Ale wracając do listu. Bardzo za niego dziękuję, sprawił mi dużo frajdy. W liście najważniejsze było pytanie. Jak ja … Dowiedz się więcej

Prywatna salka…

I stało się. Trawersując słowa piosenki: „Proza życia to treningu kat”. Niestety. Dla mnie prozą życia są, niestety, moje obowiązki służbowe. Czasami muszę wyjechać z Wawy i porzucić w miarę  uregulowany tryb życia. Cóż, życie. Ma to oczywiście swoje dobre strony. Jest takie żydowskie przysłowie, które mówi – „Jeśli jakaś potrawa zaczyna zbytnio smakować, należy … Dowiedz się więcej

Nagawki – Varia

Trochę rzeczy z wyjazdu, wartych wspomnienia, które się nigdzie nie mieszczą…

Fajnie było, wypocząłem od pracy – bo fizycznie praca nie była ciężka – ostatecznie czasami coś musiałem pokazać, trochę z ludźmi poćwiczyć, ale przecież poza podstawy rzadko wychodziłem. Jednak psychicznie trochę w kość dostałem, bo to dwa, trzy razy dziennie człowiek musi kombinować. Jak to powiedzieć, żeby zrozumieli? Jak trening ułożyć, żeby się nie wyłączyli. I potem patrzeć czy coś mącę, czy jest ok, czy jest jakiś progres, czy nie ma. Pewnie jak ktoś ma większe doświadczenie i większy arsenał środków, za przeproszeniem, dydaktycznych to dla niego nie jest to problemem – dla mnie jest.

A jeszcze jedna grupa była taka roześmiana. Pozytywna, pracować pracowali uczciwie, ale czasami potrafili mi mój misternie ułożony plan w drobiazgi rozwalić. Oczywiście była w tym i moja wina, po co opowiadałem o studolarówkach trzymanych pomiędzy pośladkami, czy też dzikich bestiach, które należy poczuć pomiędzy udami. Ale to przecież wakacje – a całkiem na poważnie – po 7 h dziennie ćwiczyć jest ciężko. Więc nie narzekam – swoją szkołę dostałem. Ludzie pozytywni, więc nawet jak pomyliłem ŁKS z Widzewem, to tylko niektórzy zmarszczyli brew i mi odpuścili. Ale, soooorki moi drodzy, Was jest ciężko odróżnić, jakieś opaski powinniście nosić albo co. I tagi Legii na kucyku też jakoś znieśli. I ponadgodzinny trening kopnięć też. Pooooozdrawiam więc WAS serdecznie znad klawiatury i ściskam oczywiście.

Ale do brzegu – będzie kilka fotek, które się nie pomieściły w poprzednich relacjach.

4
do deski deska czyli nie oddam moich stu dolarów… a nie wszyscy byli odpowiednio ubrani do treningu

Dowiedz się więcej

Nagawki – dzień pierwszy

Spox.. nie będę pisał codziennie. Tu po prostu nie ma netu. Korzystam z Radkowego gwizdka. Nagawki to miejsce jakie lubię, czyli w zasadzie sam środek niczego. Może nie tak bardzo jak Tamtam, bo jacyś ludzie tu jednak mieszkają. W każdym razie jest ładnie. To nie do końca jest skansen, a już na pewno nie taki … Dowiedz się więcej

Tylko dla amatorów

Uwaga czytelniku!!! Czytasz to na własną odpowiedzialność. Dostałem coś takiego, a że miałem się dzielić informacjami to wrzucam. Oto treść ogłoszenia, które dostałem (italikiem moje komentarze) ROGACZ 2014 – czy dasz sobie radę?– siedem dni ciężkiej pracy pod okiem doświadczonych instruktorów,– siedem dni na zmianę nawyków myślenia, walki, życia,– siedem dni podporządkowanych RMA SYSTEMA+ warsztaty … Dowiedz się więcej

Następne dobre miejsce do ćwiczenia…

Z serii – gdzie się fajnie ćwiczy? O tym miejscu krótko: jest fajnie i nie będę nieskromny, ale powiem, że sam je znalazłem. To część Pola Mokotowskiego, ale nieco z boku. Przez lata były tam chaszcze, wśród których wychowywał się Kapuściński. Ja poznałem to miejsce przy okazji wizyt w knajpce „Oczko”. Knajpy już nie ma, … Dowiedz się więcej

Cudze chwalicie

Na zaprzyjaźnionym blogu pojawił się wpis o pewnej, nazwijmy to, zabawie treningowej praktykowanej na Filipinach. W skrócie chodzi o to, że w szkole mają miejsce konkursy kopnięć z wyskoku. Osobnik który, danego dnia, wykona tę technikę najniżej, otrzymuje dość niepochlebną ksywę obowiązującą do następnego konkursu. Zapewne jeszcze musiał lecieć po piwo. To naprawdę idealna zachęta … Dowiedz się więcej

Mój prywatny kat…

Kiedyś pisałem o tym, że ćwiczę boks. Rzadko, stanowczo za rzadko, ale to jest właśnie sztuka wyborów. Z czegoś muszę zrezygnować, bo przecież trzeba w życiu znaleźć czas na pracę i inne „przyjemności”. Tak więc uczęszczam sobie na ten boks ku wesołości mojego trenera, który usiłuje mi wbić do głowy różne bokserskie sztuczki. Ale próbuje, … Dowiedz się więcej

Następna fajna miejscówka treningowa

Krótko… to miejsce odkryłem już trzy tygodnie temu, ale dziś postanowiłem je upublicznić. To plaża na Białołęce. Wypatrzyłem je w czasie porannych podróży do pracy… co jest o tyle dziwne, że zazwyczaj usypiam zaraz po wejściu do tramwaju. Wieczorkiem, w ramach spaceru, w czasie którego rozpamiętywałem wczorajsze zwycięstwo Legii nad Zawiszą, odwiedziłem okolice Mostu Północnego … Dowiedz się więcej

Boks

Wróciłem na boks. Słowo wróciłem, jest oczywiście lekką przesadą, bo moja poprzednia przygoda z tym szlachetnym sportem trwała bardzo krótko. Teraz to już ponad miesiąc. Specjalnie czekałem z tym wpisem, żeby się nie okazało, że chwaliłem się, chwaliłem i poszedłem raz żeby mieć o czym pisać. Chodzę raz w tygodniu, bo na tyle starcza mi … Dowiedz się więcej

Drogi pamiętniczku… nic nie umiem…

Miałem nagrywać, fotografować i pisać. O treningach miałem pisać, ale ciężko jest. Normalnie nie za bardzo mam czas podbiec po aparacik i coś nagrać. A zdjęć na ogólnej przerwie robić nie będę, bo wyjdzie na to, że nic tu nie robimy. Dzień treningowy w Brennej wygląda tak: Pobudka 6:00. Sala wolna, kto chce może sobie przychodzić.  … Dowiedz się więcej

Brenna – Dojazd

Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, jakby to powiedział kolega Bilbo. U mnie pierwsze kroki to do windy. Pożegnanie z Danusią, obietnice że będę grzeczny i jedziemy. Dojazd miałem wygodny. Krzysiek i Ewa zaproponowali mi transport. Do kompletu był jeszcze Mikołaj i kupa sprzętu, jakieś kije, miecze. Ale że samochód duży, to i mieliśmy wygodnie. Obozy … Dowiedz się więcej

Trening a teoria zarządzania jakością

Jakiś czas temu brałem udział w wykładach na temat systemów zarządzania jakością. Wykładowca opowiadał straszne banały, ubierając zwykłą życiową wiedzę w mądre słowa, na modłę japońskich wyznawców teorii – „praca, praca über alles”. Nudząc się straszliwie, zastanawiałem się, dlaczego niektórzy ludzie lubią proste rzeczy ubierać w skomplikowane teorie. Rozmyślając dalej, doszedłem do wniosku, że niektóre … Dowiedz się więcej

Zabawy Pięciu Zwierząt (Wu Qin Xi): Przewodnik po Qigongu zdrowotnym

tłumaczenie Prawdopodobnie najbardziej znaną formą pobudzania potoku Qi jest „zabawa pięciu zwierząt”. Koncepcja tej formy była opracowana przez wielkiego chińskiego lekarza Hua Tuo, żyjącego na przełomie II i III w. Nosi ona nazwę „zabawy pięciu zwierząt” dlatego, że ruchy ćwiczącego przypominają ruchy pięciu zwierząt: tygrysa, niedźwiedzia, jelenia, ptaka i małpy. Przez wiele lat, na wskutek … Dowiedz się więcej