Lustro – gadżet czy narzędzie szatana?

Fajnie jest mieć lustra na sali. Pozwalają na samodzielną pracę nad poprawnością pozycji, ale mają też swoje ciemne strony. A możliwość samodzielnej pracy to jest właśnie to, co mnie pociąga w ćwiczeniu sztuk walk.

portret-uroczej-dziewczyny-pin-up-robi-makijaż-przed-lustrem.
kobiety dawno to już odkryły

Ale po kolei. Kiedy przychodzi zima jest… każdy widzi jak jest. No, może nie ma na razie śniegu, to tym starszym może się wydawać, że to jeszcze późna wiosna. Ziemia jest niestety rozmoczona. Zrobi człowiek obrót na pięcie, a buty już są podkute błotnistą paciają. Najgorsze w tej pogodzie jest to, że jak wychodzę z arbajtu, to jest ciemno.

Dobra pogoda do biegania (jak dla mnie) – nic qrna nie pyli, ja nie kicham, łatwiej mi się oddycha. Ku przerażeniu Danusi, ta pora roku ma dla mnie plusy. Ale wilgoć i ciemnica, to niewątpliwy minus, jak stąd do Radomia. Ćwiczenie Tai Chi na zewnątrz w taką pogodę, to duże ryzyko przeziębienia.

Do czego dążę? Trzeba w domu ćwiczyć. I ja sobie taki plan ułożyłem. Ale to nie o tym – nie będę opowiadał co ćwiczę – to nie pamiętnik, choć kiedyś już taki przykładowy trening na małej przestrzeni opisywałem. W domu, przy okazji ćwiczenia, odkryłem coś ciekawego.

chińska armia trenuje na śniegu
chińska armia ponoć trenuje na śniegu – ale u nas nie ma śniegu – a często jest breja…

Okna, a właściwie szyby w oknach. To nie tak, że wcześniej ich nie zauważyłem – mimo wszystko trochę się domem interesuję. Odkryłem ich nową funkcję.

Zazwyczaj ćwiczę wieczorem – rano zresztą też jest ciemno. Otóż, kiedy ustawię się naprzeciw okna, widzę w szybie swoje odbicie. Na początku się przestraszyłem… nie, nie tego jak wyglądam! Przestraszyłem się tego, jak wykonuję niektóre techniki. Jak trzymam dłonie, ,jak zaciskam pięści i jak mi się wygina nadgarstek.

No niby Marek mi to wszystko często powtarza, ale mnie się tylko wydaje, że poprawiam. Jak się zobaczymy sami, to jednak coś innego.

sala lustrzana

Kto miał okazję ćwiczyć w sali z lustrami ten wie:  dobrze jest móc ćwiczyć przed lustrami.

Sala lustrzana - łapanie wróbla za ogon
Nagawki – sala lustrzana to niewątpliwy plus tego miejsca.

Jeśli wiemy co poprawiać, to możemy korygować sami siebie. I wykonać tyle powtórzeń, ile nam się podoba, aż do bólu. To alternatywa dla nagrywania kamerą, a w niektórych aspektach to nawet lepsze. W lustrze widzimy siebie na bieżąco, możemy następne powtórzenie techniki zrobić lepiej i lepiej, Kiedy się nagrywamy, a następnie analizujemy, wnioski przychodzą po czasie. Często nie pamiętamy o nich na następnym treningu*. W każdym razie ja tak mam.

Co sobie poprawiłem dzięki treningowi przed szybą? Kilka drobiazgów z serii ułożenia ciała i to, że nie podnoszę się w pozycji mabu przez całą fazę ćwiczenia.

trening z własnym odbiciem

KO w lustrze Lustra trening
to piękne zdjęcie wykonała Danusia

Wiecie jak to jest. Nogi się męczą i lekko się podnosimy, nawet jak nam się wydaje, że siedzimy nisko, a to nieprawda, bo ułatwiamy sobie. Początkowo chciałem nakleić na szybie kawałek taśmy malarskiej, ale mina Danusi powiedziała mi wszystko. Całe szczęście, że na balkonie wiszą sznurki i one wskazują wysokość, powyżej której nie wolno mi się podnieść.

Teraz będzie takie filozoficzne słów kilka. W swojej głowie świat widzimy takim, jakim chcemy go widzieć. A chcemy być piękni, bogaci, techniki wykonywać najlepiej ze wszystkich i żeby od razu dobrze. A w lustrze widać wszystko. Oczywiście przechodzi to przez filtr naszego umysłu, który to wypacza, ale to i tak lepiej, niż nie widzieć nic (o filozoficznej istocie luster jako generatorowi fałszywych obrazów pisałem tu: „Święte słowa małego smoka”).

lustra trening

Żeby nie było za słodko… lustro przyciąga wzrok. Są pewne techniki, które trzeba robić z głową skręconą w bok. A ja się łapię na patrzeniu do przodu. Z formą jest tak samo. Fajnie jest widzieć co się robi, ale czasami to skutkuje tym, że głowę mamy skręconą w bok. Najlepiej byłoby mieć lustra z każdej strony… i w sypialni na suficie ;). Ale to temat na inny blog.

Czyli do luster musimy sobie ćwiczenia dobrać. I pamiętajcie, nawet w lustrze widzimy się pięć razy lepszymi niż w rzeczywistości.

roznica-pomiedzy-kobieta-a-mezczyzna1-jpg
no dobra, kobiety mają inaczej…

  • co nie znaczy, że nagrywanie jest be. Wprost przeciwnie.

31 Replies to “Lustro – gadżet czy narzędzie szatana?”

    1. Faktycznie… zapomniałem o BL i jego alegorycznej scenie w komnacie luster – zwaną przez Rodora kiblem. Dodałem już link.

  1. Koreanki wiedzą od 3 tysięcy lat..

    Zresztą stosują w równym stopniu zapis wideo, bo -jak zauważyłeś- z tyłu się nie zobaczysz 😉 A tak bardziej serio, to (zawsze mówię) wypisać sobie 2 rzeczy do poprawienia sprawdzać regularnie. Jak ćwiczysz codziennie – efekt musi być. Po miesiącu max (może wg Chińczyków po 3 = 100dni:) Jeśli nie ma, to dupa. Znaczy się, że coś jest nie tak. Jeśli jest ok. Poprawiasz inne rzeczy. Bez tego człowiek się kręci w kółko.

      1. W chuojiao zbyt duża utrudnia poruszanie się niczym koralik po talerzu. Ale fakt, zależy co się chce ćwiczyć, no i jaka dupa jest tą pożądaną 😉

    1. świadome powtarzanie zawsze prowadzi do poprawy.

      Lustra pozwalają korygować drobiazgi, raczej nie nadają się do rzeczy wykonywanych w ruchu lub z partnerem (choć to ostatnie oczywiście wieloznaczne jest). Do form (czyli rzeczy w ruchu) lepsza jest kamera.

      Kamera ma jeszcze jedną zaletę. Możesz film pokazać innej osobie i poprosić o opinię.

      ps. gratuluję. Właśnie napisałeś komentarz numer 2000.

          1. W szortach i z łukiem. Szpilki pożyczysz od Danusi. Dżizzzzas wyglądałbyś jak Aziz 😮 Dobra. Wystarczy mi uścisk dłoni 🙂

      1. nie przesadzaj z monitoringiem inwigilacja, a co z tajemnica przekazu?
        legendy wziely się stad, ze nie było komorek by nagrywać słynne bitwy pojedynki i inne mordobicia, a potem każdy dodał co mu pasowalo i rodzily się opowieści o wyzszosci dawnych mistrzow nad obecnymi

        1. na szczęście nie tworzę nowego stylu… choć YJM powiedział kiedyś (to nie będzie dosłowne) że jeśli nie stworzymy własnej wersji będziemy tylko odtwórcami.

          dobrze wiesz że w erze jutuba i jenternetów (a może szczególnie teraz) dużo łatwo o stworzenie własnej legendy niż kiedyś. Wystarczy odpowiednia samokreacja.

          1. bez przesady, ostatnia wielka kreacja to był Frank Dux bohater Krwawego sportu w erze przed netem, teraz googlujesz i widzisz co kto pokazuje i potrafi, kiedyś znalo się tylko z zasłyszanych opowieści dziwnej tresci

  2. Lustro jest ok,klasyka.
    Dobrym cwiczeniem jest odkurzanie dywanu ( lub mycie podlogi mopem) przenoszwc ciezar ciala z deng shan bu do su lien bu.Jezeli bedziemy pracowac nogami przenoszwc z nich sile do rak to swietnie nas to oduczy uzywania samych tylko rak prxy technikach.

    Dobre tez jext mycie naczyn w pozycji ma bu .

    Wszystko to przyjemne ( trening ) i porzyteczne ( kobita w domu szczesliwa i spokojna ze facet sie udziela w domu )

    1. Niestety rozwój cywilizacyjny pozbawia nas możliwości treningowych… gdzież wyrobić sobie taką fajną pracę nóg jak nie w czasie udeptywania kapusty 🙂

      ale serio. Masz rację. Prace codzienne to fajna okazja do treningu. Z polerowania podłogi amerykanie zrobili całą dyscyplinę fitness

  3. Z praktyki moge powiedziec ze takie wplatanie cwiczen do czynnosci zycia codziennego przyspiesza niesamowicie postepy i wyrabia jakas taka naturalnosc technik.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz