W czasie deszczu dzieci się nudzą…

Spis treści
  1. deszczowy trening
black and white rain birds 1600x900 wallpaper_www.animalhi.com_15
…zła pogoda każdemu da popalić

…jak to napisał imć Jeremi Przybora. Na pogodę nie mogę narzekać ostatnio. Owszem bywało zimno, ale to nie problem, sypał trochę śnieżek, ale to też nie problem, póki jest zimno. Zimno znaczy się sucho. Z dwojga złego wolę -8 i sypki śnieg, niż kole zera i mokrą nieprzyjemną breję pod nogami.

Deszcz zawsze może się zdarzyć, tak ja mnie tego wieczora. Padało cały dzień. Wieczorem niby przeszło, więc z nadzieją w oczach wyruszyłem nad brzeg Bugu. Myślałem, że może uda się rozpalić jakieś ognisko i trochę poćwiczyć?

Niestety, po drodze błoto nie nastrajało pozytywnie. Nad rzeką to samo. Drewno mokre i mimo półgodzinnych prób, ognisko nie zapłonęło. Drewno było tak mokre, że nawet cała paczka „Braveranu” nic by tu nie zdziałała. Na dokładkę znów zaczęło kropić. No cóż, dziś wracamy na tarczy.

Deszcz, to nie jest najlepsza pogoda na trening. Wielu mistrzów podkreśla, żeby nie ćwiczyć podczas deszczu. Mają na myśli Qi Gong. Wilgoć w powietrzu nie sprzyja takiemu treningowi. Zimne, wczesnowiosenne deszcze potrafią przemoczyć każde ubranie. Ale dla mnie najgorsze jest błoto, na którym ciężko jest utrzymać równowagę i przemoczone buty. Woda w butach to pewna choroba, a to oznacza przerwę w treningach.

Jeśli nie mamy do dyspozycji jakiejś salki, to cóż można zrobić? Można a – iść sobie na siłkę i potargać trochę żelastwo, b – iść do domu i tam sobie poćwiczyć. Zawsze możemy znaleźć jakieś ćwiczenia, które możemy wykonywać bez demolowania sufitu sąsiadom z dołu.

Oto jakie menu dobrałem sobie na dzisiejszy wieczór…

  • powolne pompki x 5
  • przysiady przy ścianie x 10
  • deska 3 x 20 sek
  • walka z cieniem 8 x 20 sek (bez poruszania się, żeby nie pobudzić kolegów w sąsiednim pokoju)
  • trochę rozciągania i rozluźniania pleców, krowi ogon (wedle zaleceń Marka)
  • trochę rąk z CJF
  • transfery i kilka ćwiczeń jiben gong ze starego stylu Taiji
  • i na koniec krążenie biodrami wedle nauk pobieranych z YMAA
1_1349444817
Taiji w deszczu, to nie zawsze szczęśliwy pomysł

listę robiłem na bieżąco, by potem zweryfikować sensowność ćwiczenia. No cóż, gdyby to było gotowanie, wyszedłby mi z tego niezły gulasz. Może niezbyt profesjonalnie, ale pierwszy raz sobie zapisywałem tak ad hoc wymyślane ćwiczenia. Chyba muszę przygotować sobie kilka zestawów, takich na wypadek godziny W.

A może ktoś z Was ma już takie gotowe zestawy i zechciałby się nimi podzielić? Zapraszam piszcie, jeśli nie w komentarzach, to bezpośrednio do mnie. Obiecuję, że nikt nie będzie się z Was śmiał. Wprost przeciwnie. Palcami to należy wytykać tych, którzy z powodu deszczu lub stu innych błahych powodów, nie ćwiczą nic. Dlaczego? Najczęściej dlatego, że twierdzą, że nie wiedzą co mają ćwiczyć. Dlatego, że są na tyle leniwi, że potrzebują nauczyciela, który będzie im dyktował tempo robienia przysiadów, bo sami nie potrafią. Jeśli Kung Fu (w tym i Taiji) ma być metodą  na samorealizację i samodoskonalenie, to musimy to robić sami i nie oglądać się na innych.

Taki samodzielny trening ma jeszcze jedną zaletę. To, co możemy sobie sami wytrenować, robimy w domu w zaciszu pod czujnym okiem naszych ukochanych partnerek, które są w końcu zadowolone, że nie kręcimy biodrami w towarzystwie innych pań. A jak już przychodzimy na salę, to tam jest miejsce na to, żeby ćwiczyć z partnerem to, co obecności tego partnera wymaga, np. pchające dłonie.

Ot miałem napisać melancholijnie o deszczu, a wyszła mi z tego tyrada. Niech będzie na koniec o deszczu. Odkryłem w necie, przy okazji poszukiwania ilustracji do tego postu, coś takiego:

deszczowy trening

10 godzin odgłosów padającego deszczu. Leci już od dwóch godzin, a ja przy tym poćwiczyłem, pisałem ten artykuł i mam zamiar zaraz poleżeć w ciemności i posłuchać. Zawsze byłem przeciwnikiem wszelakich nagrań medytacyjnych, ale to mnie rozbroiło. Deszcz może być jednak fajny… pod warunkiem że siedzimy w domu, w ciepełku. Ech, szkoda że do domu daleko…

deszczowy trening
rankiem ogrzana słońcem ziemia spowiła się całunem mgły (foto powered by KO)

 

0 Replies to “W czasie deszczu dzieci się nudzą…”

  1. neigong+wilgoć=rusałka czy inna brzeginka

    Na tej fotce niemal widzę, jak wycofują się wraz z mgielnym tumanem z powrotem do lasu po upojnej lecz ciężkiej nocy z KO – KO nie da się wszak załaskotać na śmierć.. 😉

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz