Tai Chi w Quzhou: ostatni dzień, pusta sala i tyczka przywracająca pamięć

Mniej poważny wpis o wizycie w Chinach. To był ostatni dzień pobytu w Quzhou. Wszystkie treningi za nami, pożegnania i toasty — to już minęło. Walizki spakowane, a ostatnia doba hotelowa zbliża się nieubłaganie ku końcowi. To chwila, której nie lubię, bo to niby jeszcze nie koniec, ale tu już nic więcej się nie może … Dowiedz się więcej

Nowa twierdza króla

To był mój piąty wyjazd do Chin, jubileuszowy. Piąty jubileusz, nazywany „drewnianym”, symbolicznie oznacza, że związek jest już solidnie ugruntowany (jak drzewo z korzeniami), ale wciąż rośnie i rozwija się. To może trochę naciągana interpretacja, bo przecież w tej liczbie moich rajz mieszczą się też wyjazdy czysto jedzeniowo-turystyczne. Niemniej jednak miło mi jest tak myśleć. … Dowiedz się więcej

Elegancja drewnianego ostrza

Niedawno spotkałem się z Łukaszem. Chłopak obecnie powoli wyrasta na kumatego gościa. Do tej pory miał bogate doświadczenie, ale teraz… jeździ po świecie, zażywa nauk u mistrzów różnorodnych. Łukasz jest przykładem człowieka, który miesza w garze swoich umiejętności niczym Szekspirowskie trzy wiedźmy. Ale do wszystkiego ma stosunek jak najbardziej poważny. Myślę, że jest człowiekiem, który … Dowiedz się więcej

Mroczny kosiarz

Mroczny, bo tego dnia siąpiło. Po dusznym i gorącym lecie, pierwszy dzień jesieni był naprawdę podręcznikowo wczesnojesienny. Kiedy dojechaliśmy na trening, dzień w zasadzie już się kończył. Pod drzwiami na salę spotkaliśmy jeszcze Rodora, któremu bez pomocy telefonu komórkowego nie udawało się otworzyć drzwi. Dawno go nie było na sali, nie został przeszkolony. Tego dnia … Dowiedz się więcej

Pika to czy lanca?

Właśnie skończyło się letnie szkolenie z Tai Chi stylu Hao, prowadzone z Andrzeja Kalisza. Jak było? Jak zwykle. Pięć godzin dziennie, krótkie przerwy, dużo materiału, dużo samodzielnej pracy, ale i możliwość podglądania jak Andrzej uczy początkujących. Przydatne. Tak więc znów kilka odkryć w formie. Jakiś ruch, który robiłem pod złym kątem i trzeba to zmienić. … Dowiedz się więcej

Niezwykle aktywny Warszawiak z kijem w ręku

Wyobraźcie sobie to tak. Warszawska Praga, i to TA PRAGA… i tam ludzie z kijami w ręku. Taki obraz aktywnego Warszawiaka nakreślił już w tekście piosenki Stasiek Wielanek (Kapela Czerniakowska i te rzeczy…). Ale tym razem nie o tym. Po kolei… miasto*1 finansuje coś takiego, co się nazywa „Aktywny Warszawiak”. To program, w ramach którego … Dowiedz się więcej

Frędzelek

Frędzelek, czyli to, co Chińczycy przyczepiają do miecza. Takie kolorowe, wiszące i przeszkadzające. To ma różne nazwy: dzyndzel, chwost (że niby ogon), frędzel, kitka, pomponik, a nawet kutasik (to takie staropolskie). W oryginalne nazywają to Jiansui. Składową tego wyrazu jest sui (czytaj „suej”), czyli kłos. Ma to jakiś sens, bo ta kitka ma się poruszać za … Dowiedz się więcej

Mi strzostwa…

I tak… Nie lubię zawodów w Kung Fu. Choć doceniam umiejętności ludzi, którzy potrafią ćwiczyć pewne rzeczy lepiej niż ja. Mam jednak wrażenie, że tak zwane sportowe Kung Fu, dryfuje w kierunku gimnastyki z przyrządami takimi jak wstążki czy piłki (jak w gimnastyce artystycznej, bez urazy). Kiedyś istniała taka dyscyplina olimpijska, nie wiem, czy jeszcze … Dowiedz się więcej

Forma podwójna z szablą

Dawno temu wyszperane w internecie. Bardzo dawno… bo dostałem te pliki od Jiuzhizy w 2015 roku. Napisałem wtedy niewielki tekst ich dotyczący… i zapomniałem o nim. Aż tu niedawno Andrzej Kalisz mówi nam mniej więcej tak: „Dobra, jest w naszym przekazie coś, co łatwo da się zastosować na ulicy. To krótka podwójna forma z szablą. … Dowiedz się więcej

Dwa oblicza jednego trawnika

Ponieważ jestem wyjechany służbowo, i to na cały tydzień, pozostawiłem za sobą problemy ćwiczenia w grupie. Zresztą ostatnie zwierzenia o pojawiającym się dyskomforcie spowodowanym bałaganem treningowym spotkały się raczej chłodnym przyjęciem. Może faktycznie przesadzam. Jestem więc sobie w małym miasteczku (nazwę je kodowo TPG) nieopodal innego, dużego miasta. Nie będę wspominał jego nazwy i nie … Dowiedz się więcej

Nieznane praktyki Tai Chi – Siedem pchnięć

Jakiś czas temu pisałem o panu Huang Sheng Shyan. Właściwie to o arcymistrzu Huangu, tak bowiem nazywają go wśród praktyków stylu, którego był twórcą. Wtedy podziwiałem koncepcje pięciu ćwiczeń rozluźniających. Miałem nawet okazję poćwiczyć przez chwilę pierwsze z tych ćwiczeń pod okiem kogoś, kto miał o nim jakieś pojęcie. Za krótko jednak. Przyznam się, że … Dowiedz się więcej

T.T. Liang – Filozofia i praktyka

Lata siedemdziesiąte spędziłem w bibliotekach… W jednej z nich byłem tak częstym gościem, że pani bibliotekarka zostawiała mnie na gospodarstwie samego na dwie trzy godziny. W tym czasie przyjmowałem zwracane książki i wypisywałem karty. Czułem się tam świetnie. Zapach książek, ich różnorodność były dla mnie naturalnym środowiskiem. Księgarnie też. Były w moich okolicach trzy i … Dowiedz się więcej

3V się bracie

Wieczorny trening w skaryszewskiej Strefie Tai Chi. Pogoda ładna, słońce za chmurami, więc upał nie katuje. Jedynie, niestety, trawy pylą i oczy mnie pieką. Qrcze to już efekt SKS(*1) – ciężko mi dogodzić pogodowo. Są dwa takie okresy w roku, kiedy nie jest za ciepło, nie za zimno i nie pyli. Czyli dwa razy po … Dowiedz się więcej

Judoka ze Sławuty

Tytułowym judoką był Moshe Feldenkrais, urodzony w 1904 w Sławucie. Miasto to wówczas leżało na terenie Rosji (potem przypadło ZSRR, było oddalone o kilkanaście kilometrów od granicy z Polską, obecnie leży w Ukrainie). Ongiś miasto było siedzibą rodu Sanguszków i widziało nie jedno w czasie powstania styczniowego — ale to niestety stare czasy. Sławuta była … Dowiedz się więcej

Strzały pod biedrą

Inaczej niż w O.K. Corral, nie było zabitych. Na szczęście obyło się też bez wielkich strat w ludziach i sprzęcie. Zresztą, straty nie miały prawa mieć miejsca – pod tytułową „Biedrą” strzelaliśmy z bicza. A jak do tego doszło? Otóż byłem na targach noży. To duża impreza odbywająca się corocznie w Warszawie. Normalnie tobym na … Dowiedz się więcej

Bicz

Od jakiegoś czasu nosiłem się z tym, żeby napisać coś o biczu. Ten niewielki kawałek sznurka stał się bowiem stałym elementem moich treningów. Tylko co napisać? Bo w zasadzie nie ma o czym. Trening z biczem to ciągłe powtarzanie podstaw, doktoryzowanie się z tego jest bez sensu. Jedyne co, to mogę szczerze polecić, taki rodzaj … Dowiedz się więcej

Cuda, miecze i coś jeszcze…

Przez cały poprzedni tydzień byłem zagorzałym fanem wszelakich portali pogodowych i podobnych im programów telewizyjnych. Wzięło się to stąd, że zorganizowałem przyjazd do Warszawy instruktora chińskiej szermierki mieczem i zebrałem od chętnych pieniądze na imprezę. Miała się ona odbyć na Polu Mokotowskim, w miejscu, gdzie najczęściej sobie ćwiczę. Choć zapowiadałem, że w razie niepogody przeniesiemy … Dowiedz się więcej

Pięć pytań do… Krzysztof Tyc

Krzysztof Tyc (za zdjęciu po lewej stronie) wieloletni praktyk chińskich sztuk walki (Yangjia Michuan Tai Chi Chuan, style: Yang i Chen Tai Chi Chuan), uczeń Scotta Rodella i przedstawiciel organizacji Great River Taoist Center w Polsce. Od 2013 r. zajmuje się promowaniem tradycyjnej szermierki chińskiej, Yangjia Michuan Tai Chi Chuan oraz łucznictwa mandżurskiego. KO : … Dowiedz się więcej

Powitanie z bronią…

Jeszcze nie tak dawno pisałem, że raczej nie ćwiczę form z bronią, gdyż ich praktyka okazuje się zbyt czasochłonna. I co? Ja sobie coś napisałem, a los się ze mnie uśmiał… Obecnie mam w swoim treningowym repertuarze formę z mieczem stylu Hao, a ostatnio rozpoczęliśmy ćwiczyć formę z szablą. Co się zatem stało? Czy nagle … Dowiedz się więcej

Tai Chi o smaku kimchi

Kimchi — czyli coś na kształt kiszonej kapusty, często o lekko pikantnym posmaku. W odróżnieniu od naszej kapuchy, robi się ją na bazie kapusty pekińskiej. Ogólnie to azjatycki patent, jednak najczęściej bywa łączona z Koreą. Co to ma wspólnego z Tai Chi? Wyjdzie w toku. W poprzednią sobotę wybrałem się na spotkanie zorganizowane przez Grzegorza … Dowiedz się więcej