3V się bracie

Wieczorny trening w skaryszewskiej Strefie Tai Chi. Pogoda ładna, słońce za chmurami, więc upał nie katuje. Jedynie, niestety, trawy pylą i oczy mnie pieką. Qrcze to już efekt SKS(*1) – ciężko mi dogodzić pogodowo. Są dwa takie okresy w roku, kiedy nie jest za ciepło, nie za zimno i nie pyli. Czyli dwa razy po dwa, maks trzy tygodnie jestem happy, a przez resztę roku marudzę.

Wróćmy jednak do treningu. To było dość swobodne ćwiczenie. Andrzej miał sporą grupkę nowych (mam nadzieję, że przetrwają) więc my po prostu powtarzaliśmy. Zrobiliśmy masę powtórzeń dwóch końcowych sekcji krótkiej formy, a ja cieszyłem się, że w końcu mogę ćwiczyć w grupie. Wiem, że wielu osobom może się to wydawać bez sensu… przyjechaliśmy na trening, a nauczyciel zajmuje się innymi. Dla mnie jednak ważniejszy jest mój trening. I tak, podsłuchując jednym uchem, dostałem pośrednio jedną poprawkę – teraz trzeba to wdrożyć, Na koniec ćwiczyliśmy formę z mieczem.

owijki… kolorowe. Wybór niczym w delikatesach…

Przy okazji upewniłem się, co wspólnego ma machanie biczem z mieczem Tai Chi. Chcecie wiedzieć? Otóż jest to rozluźniony nadgarstek… ale to chyba żadne odkrycie. Luźny nadgarstek jest ważny wszędzie. Czy to forma ręczna, czy machanie czymkolwiek.

I tu dochodzimy do clou tego dnia. Dziś miałem swój miecz, ale kiedyś do ćwiczenia formy, użyłem broni pożyczonej od Marzenki. Oni na treningi, szczególnie na te weekendowe, przychodzą z pełnym wyposażeniem. Ćwiczą tam cały przekrój znanych sobie form. Do form z mieczem używają relatywnie ciężkiej, drewnianej broni. Dla mnie ten kawałek drewna fajnie leży w ręku, ale ćwiczą tu dziewczyny – tak średnio wagowo 1/3 mnie. Nie przeszkadza im to? Pewnie nie, bo zazwyczaj widzę ich maszerujące z pokrowcami wypchanymi niczym pokrowiec pana Stasia – pogromcy wiślanych karasi, tylko im składanego stołeczka brak.

Wracając do tematu… pożyczony miecz rękojeść miał oplecioną sznurkiem. Ładnie to wyglądało, ale niestety sznurek był nawinięty zbyt luźno i tak ślizgało się toto w dłoni.

Oczywiście nie ma co demonizować… nie jest to broń, która ma nam ocalić życie, niestabilny uchwyt to nie jest jakiś wielki problem. Jednak jeśli można coś poprawić, to czemu nie? Szczególnie jeśli da się to zrobić niewielkim kosztem, bo nie będziemy używać przecież skóry płaszczki.

owijka zastosowana na moim mieczu

Pewien czas temu szykowałem się do zawodów, na których wykonywałem formę z długim mieczem (nie, tym razem nie Tai Chi). Wtedy to Marek poradził mi okręcić rękojeść owijką do rakiet tenisowych. Pomysł genialny w swojej prostocie. Taką owijkę można kupić w dowolnym sklepie sportowym, online lub przez net za niewielkie pieniądze (od 2.99 PLN wzwyż, znalazłem nawet zestawy za 250 PLN za 15 sztuk). Owijki są różne – im droższe, tym bardziej jednorazowe. Trzeba jednak pamiętać, że to, co dla tenisisty wystarczy na kilkanaście godzin morderczego treningu, dla nas może starczyć na lata.

Dla pań ważną informacją będzie pewnie fakt, że kolorystyka owijek jest przebogata. Można zaszaleć. Więc owijajmy nasze tanie miecze… zawsze to podniesie przyjemność z ćwiczenia. Owijkę można zmienić kiedy ją przepocimy lub znudzi się nam jej kolor.

Samodzielne owinięcie rękojeści to nie jest wielki problem. Nie znalazłem, co prawda filmu pokazującego jak owijać rękojeść broni, ale myślę, że instruktaż owijania rakiety jest wystarczający…

Oczywiście, jeśli ktoś jest ambitny, może taką owijkę zrobić sobie ze zwykłego sznurka, np. z paracordu. To wytrzymały materiał, dostępny w dużej gamie kolorystycznej. Można więc zaszaleć.

Metod oplatania jest mnóstwo, proste i trudne, ale nie oszukujmy się – potrzeba na to nieco więcej umiejętności manualnych niż użycie gotowej owijki. Kilka moich prób zrobienie owijki nie dało wystarczających efektów. Dla chętnych – krótki instruktaż owijania rękojeści sznurkiem.


(*1) – Starość K…wa Starość

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

3 thoughts on “3V się bracie

  • 10/06/2020 o 09:14
    Permalink

    A, to łucznictwo jest fajniejsze od tai chi, bo mi rękojeść owinęła taśmą moja trener. Nia nia 🙂

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: