Smocze łodzie na Żeraniu

Otworzyli mi w okolicy nowy park, zawsze lepiej niż nową galerię handlową. A że tego dnia akurat towarzyszył mi najmłodszy mój, to zapakowałem wnuka w autobus i wio — pojechaliśmy. Niech młody wie, że dziadek jak panisko się wozi i samochód z szoferem posiada, co ja se sam będę tym kółkiem kręcił.

Autobusem to są jakieś trzy przystanki i kawałek do przejścia, więc jeszcze na dokładkę ślad węglowy zostawiam. Oczywiście do mojego parku Picassa nie ma żadnego porównania, bo tu dziesięć minut per pedes (no, piętnaście minut na kacu, bo trudno wtedy prostą drogą iść) i już jestem, a ślad węglowy to chyba tylko z nadmiaru strączkowych się pojawia.

Ale dość tej nędznej imitacji Wiecha. Park o którym chcę napisać to park Żerański. Kawałek ładnego terenu na zachodnim brzegu kanału Żerańskiego. Bardzo chciałem sprawdzić jego treningowe możliwości. Ale zanim do tego przejdę, to chciałbym zaznaczyć, że na ocenę absolutnie nie wpływa polityczna atmosfera wokół tej inicjatywy. Bo tu połowa krzyczy, że hurra, a druga połowa, że złodzieje. Ja się cieszę, że zarośnięte brzegi kanału zyskały taką infrastrukturę, że będzie blisko, że będzie gdzie pospacerować, a może poćwiczyć. A nie znam się na kosztach budowy czegoś takiego, więc ciężko mi krzyczeć o jakimś marnotrawstwie.

tak to wyglądało jeszcze pięć lat temu.

Fajnie jest, bo obok wyrosło ostatnio sporych rozmiarów miasteczko, więc ludzie będą mieli gdzie potruchtać. Bo do biegania park nadaje się idealnie. Biegniesz wzdłuż wody, oświetlonymi alejkami, wszędzie po bokach ławeczki (ciekawe rozwiązanie), leżaczki i pomosty wchodzące w wodę.

a tak teraz, ławki (potwierdzam) wygodne, w tle – ścieżka linowa dla dzieciaków

Trzeba będzie jeszcze poczekać, aż to wszystko obrośnie trawą (bo widać, że na szybko sadzona, jeszcze miejscami nie zarosło). To taka uporządkowana część parku. Obok jest część typowo leśna, w której królują gruntowe alejki wśród nieuporządkowanych drzew. Dobre rozwiązanie — dla każdego coś miłego. Ta część leśna dziś wyjątkowo ładna, żółto-jesienna, okazała się świetnym plenerem do instagramowych zdjęć. Niczym w Chinach. Tyle tylko, że te dziewuszki w żaden sposób nie przypominały Hanfu księżniczek wyginających się na tle murów w Guangfu.

pozostałości „postindriustalne” to podobno koncepcja projektanta, ale chyba mnie to nie zachwyca – no chyba że to kiedyś obrośnie mchem i będzie schroniskiem dla jeży i myszy

Treningowo oczekiwałem nieco więcej. Poćwiczyłem fragmenty sekwencji Tai Chi pomiędzy drzewami, ale młody jest dość absorbujący — ciągle chciał mi pokazywać jakieś grzyby czy inne ciekawe okazy przyrody. Tak więc błyskałem swoją nędzną wiedzą botaniczną, zamiast rozkminiać strumienie energii Qi. Podjadę kiedy indziej, kiedy będzie mniej ludzi.

Otwarcie parku było związane z prezentacjami sekcji sportowych, które mieszczą się po drugim brzegu kanału. Takie to trochę biedne było… tak jak biedne są te sekcje sportowe. Kilka kajaków, kilka przypominających wanny żaglówek (bodajże są to Maki), ze cztery SUP-y. Ale ozdobą były wyścigi smoczych łodzi — i mamy w końcu jakiś azjatycki element.

w Azji to święto na całego

Niby wiedziałem, że mieszcząca się na Żeraniu filia żoliborskiej Spójni ma sekcje smoczych łodzi, i że są tam całe dwie załogi takowych, ale nie spodziewałem się, że będzie mi to dane zobaczyć. A tu proszę — przy okazji zobaczyłem całe cztery wyścigi.

Smocze łodzie to długie, wąskie łodzie wiosłowe, których historia sięga starożytnych Chin, ponad 2000 lat temu. Tradycyjnie używane były podczas świąt ku czci poety Qu Yuana (Święto Smoczych Łodzi, przypadające w piąty dzień piątego miesiąca kalendarza księżycowego).

Na dziobie łodzi znajduje się rzeźba smoczej głowy, a na rufie — ogon smoka. Załoga składa się z wioślarzy, bębniarza nadającego rytm oraz sternika. Współczesne wyścigi smoczych łodzi są popularnym sportem na całym świecie, łączącym elementy kultury, współpracy i widowiskowości.

Dziś smocze łodzie symbolizują jedność, energię i wspólny rytm działania – dlatego często pojawiają się także jako forma treningu zespołowego i rekreacji w parkach wodnych i ośrodkach sportowych.

W naszych łodziach smocze elementy były mocno symboliczne. I załogi bardzo rekreacyjne, mieszane, wiekowo niepasujące do zawodowego sportu. I dobrze, bo ja lubię sporty rekreacyjne. Wiadomo, że sport zawodowy to nie dla każdego — nie specjalnie dla zdrowia. Szkoda tylko, że nie można większych wyścigów zrobić, bo w Warszawie są dwie łodzie. Jedna biała z czerwonymi elementami, a druga na odwrót — czerwona z białymi.

będniarka smoczej łodzi, zdjęcie pochodzi z pucharu Polski z 2012

U nas ma to charakter czysto rekreacyjno-sportowy, ale w Azji w zależności od regionu, w czasie festiwali smoczych łodzi w prowincjach Hubei i Hunan opiewa się mędrca i poetę Qu Yuan (żyjącego w III w. p.n.e.), w południowych Chinach czci się starca Wu Zixu, który według legendy poniósł śmierć w walce ze smokiem w prowincji Guizhou, zaś Yan Hongwo jest bohaterem ludu Dai, zamieszkującego prowincję Junnan. Uniwersalizm smoczych łodzi mnie zdumiewa – tylu bohaterów obskakuje jedna niewielka łódka.

Podsumowując: dobrze, że ludzie w tej części miasta na terenach poprzemysłowych mają nowy park nad kanałem Żerańskim. Bo przecież ten teren zawsze mógł wpaść w łapy deweloperów, którzy postawiliby tam nowe slumsy. Bardzo fajnie, że nad wodą, bo to może pobudzić rozwój małych sportów wodnych w Warszawie.

do pływaniu na SUPach warunki są chyba super

Nieodmiennie marzy mi się, że w którymś parku stanie jakiś pawilon — wiata, czyli dach. Miejsce, w którym będzie można poćwiczyć w czasie deszczu. Ale park, widzę, że jeszcze nie skończony, jakieś duże konstrukcje wyłaniają się zza płotu – szkoda, że się nie wyrobili.

Daję temu miejscu 4/5.

rekonstrukcja łodzi których kiedyś było dużo na Wiśle, ta jest przystosowana do rejsów turystycznych

ps. Jeśli ktoś chce żebym napisał coś o Tai Chi to proszę bardzo. Ćwiczyłem tego dnia krótko ale odkryciem dnia była inercja. Że jak? A nie powiem, muszę to sobie poukładać.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

4 komentarze do “Smocze łodzie na Żeraniu”

  1. Ponoć pierwotne „wyścigi smoczych łodzi” to była brutalna napierdalanka z użyciem narzędzi między załogami. Możecie zrobić z Rodorem kulturalny revival tradycji – tuishou na dziobach łódek 😉

    Odpowiedz
  2. Klarowna, czyli ta łódź do rejsów turystycznych na ostatnim zdjęciu, należy do mojej stryjecznej siostry! To może być ona na rufie z wyciągniętym ramieniem.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz