Po roku przerwy wraca festiwal Qifit.
Tym razem jednak pod nową nazwą, bo organizatorzy postanowili trochę zmienić formułę. Teraz będzie to Qifest. Sam do końca tej zmiany nie rozumiem, ale – jak mawiała moja matematyczka z podstawówki – „Ty to nie musisz rozumieć wszystkiego, pierwiastki do kopania rowów nie są potrzebne”. Pewnie miała rację. Zresztą zauważyłem, że wśród moich znajomych w rozmowach wciąż obowiązuje stara nazwa.
Niezależnie od tego, jak będziemy mówić – to będzie prawdziwe święto i świetna okazja do spotkania. Tym razem impreza odbędzie się nie w MAiP, lecz nieopodal – w The Tides Events (ul. Wioślarska 8). Jeśli ktoś nie wie, gdzie to jest, a na stronie nie ma mapki, można łatwo sprawdzić lokalizację w sieci.
Dlaczego warto przyjść?
Bo tam, gdzie spotyka się tylu ludzi ćwiczących Tai Chi i Qi Gong, po prostu musi być fajnie. Pojawią się więc dziewczyny z Fundacji w komplecie, oczywiście Janek, Paweł ten od HahaQiGongu, Marta i Marek „ten od Chenu”. Mam też nadzieję poznać wielu nowych, ciekawych ludzi.
Więcej szczegółów znajdziecie na stronach Qifitu – nie będę wszystkiego przepisywał, bo większości osób zwyczajnie nie znam, a nie wszyscy robią rzeczy, które mnie interesują. Ale – czy naprawdę muszę się interesować wszystkim?
Gość specjalny
Ogromną zaletą tak dużej imprezy jest możliwość zaproszenia gwiazdy światowego formatu. Choć pewnie nie mniej ważne były tu kontakty Janka, w każdym razie na festiwalu pojawi się Mistrz Zhongxian Wu.
Przyznam szczerze, że wcześniej niewiele o nim wiedziałem, ale to tylko świadczy o tym, że nie jestem żadną wyrocznią. Dlatego posłużę się opisem ze strony Fundacji:
Mistrz Zhongxian Wu urodził się na wschodnim wybrzeżu Chin, w małej nadmorskiej wiosce górskiej w prowincji Zhejiang. Już w młodym wieku zaczął praktykować qigong i taiji.
Od 1972 roku poświęcił się studiowaniu klasycznych chińskich sztuk – qigong/neigong, taiji, wewnętrznych sztuk walki, medycyny chińskiej, astrologii, kosmologii, nauki Yijing, kaligrafii talizmanów czy starożytnej muzyki chińskiej – ucząc się u najwybitniejszych mistrzów. Jest kontynuatorem czterech tradycyjnych szkół praktyk wewnętrznej kultywacji.
Jest autorem licznych prac (w tym 12 książek) poświęconych filozofii i historii starożytnych chińskich nauk o życiu. Od 1988 roku prowadzi nauczanie qigongu, szkoląc tysiące uczniów w Chinach, Ameryce Północnej i Europie.
Ja znam go przede wszystkim z książek, które Fundacja wydaje ostatnio niemal seryjnie – ledwo nadążam z czytaniem! Publikacje są bardzo inspirujące, choć jeśli pominąć to szamańskie tło, byłyby dla mnie na 10/10… a tak daję mocne 9,5. Na razie wyszły trzy, a czwarta jest w drodze.

Program
Janek postanowił wykorzystać mistrza Zhongxian Wu niczym Królewna Śnieżka siedmiu krasnoludków – będą więc aż dwa pełne dni warsztatowe w ramach Qifitu, a także dodatkowy wykład w Muzeum Azji i Pacyfiku pt. „Tao Grawitacji i Herbaty”. Szkoda tylko, że akurat wtedy prowadzę trening i nie będę mógł się pojawić.
Więcej danych na temat festiwalu znajdziecie tu: QiFit Festiwal albo QiFest jak wolicie
Oprócz stoiska z książkami planuję też własny warsztat, ale nie chciałbym psuć obrazu mistrza swoim bajdurzeniem – o tym napiszę osobno. To co… to nara!
Jeśli podobają Ci się artykuły, które tu publikuję, możesz pomóc mi dalej rozwijać pasję Tai Chi. Każdy drobny datek to dla mnie wsparcie w dalszej nauce i możliwość wyjazdów treningowych do mistrzów w Azji.
Twoja pomoc pozwoli mi pogłębiać wiedzę i dzielić się nią tutaj – z Tobą i innymi praktykującymi w Polsce.
☕ Jeśli chcesz, możesz „postawić mi kawę” – kliknij obok.
Z góry dziękuję za każde wsparcie! 🙏






Szkoda tylko, że wejściówka jest zaporowa – gdyby np. chciało się przyjść rodzinnie 🙂
Słuszna uwaga. Przekażę organizatorom.
Rodor, kuffa, szamański qigong talizmanu tygrysa masz za jedyne 880 zeta.. Dziś przy barze Harvard Tshaam wypijesz 88 soków trzcinowych mniej niż zazwyczaj i będzie git ;p
Nie dałbym rady nie wypić 88 soków trzcinowych… mam za słaby charakter.
Czy trzeba rezerwować miejsca na poszczególnych warsztatach na karnet Festiwalowy, czy jak się go kupi, jest wolny wstęp na wszystkie (oczywiście oprócz tego Mistrza)?
Z tego co wiem jak kuisz bilet „Warsztatowy” (sorki nie jestem dobry w kolory) to wchodzisz na wszystkie które chcesz. Co będzie jak będzie chciało przyjść więcej osób niż miejsca na sali – nie wiem, nie widziałem tej sali
No szkoda że nie w muzeum, polubiłem to miejsce.
No cóż, nie zawsze można mieć wszystkiego co się lubi
Też uważam, że cena jest masakryczna, ale może to znak czasu? Poprzednie festiwale były bardzo ciekawe i przychodziło na nie mnóstwo rodzin. Szkoda, że tym razem będą musieli losować kto pójdzie;)
Czasy, czasy, czasy… Dobrze że nie musimy losować kto dziś je obiad 😉
Może będzie oferta lastminute…