Qi Gong z Tymonem Tymańskim

Wyszło na jaw, że jakiś czas temu Arek (YMAA Białystok) wybrał się na wybrzeże, żeby poćwiczyć z Rafałem (YMAA Sopot). Przypadkiem się dowiedziałem, bo przecież skubany się nie przyzna, bo po co? Jeszcze bym chciał pojechać i nauczyć się czegoś, albo, nie daj Boże, narobiłbym mu jakiejś siary przed nadmorskimi białogłowami… po co mu to? … Dowiedz się więcej

ZUS zadrży w posadach

Temat „emerytury” mistrza Yang Jwing Minga pojawiał się już od dawna, ktoś czasami coś o tym bąknął. Tak naprawdę to wszyscy wiedzieli, że ten moment nadejdzie. To naturalna kolej rzeczy. Kiedy mistrz Yang Jwing Ming był ostatnio w Polsce (2014 – Kraków) miałem wrażenie, że następna taka okazja szybko nie nastąpi. I tak się stało. … Dowiedz się więcej

Urban Tai Chi

Deszczowy mamy lipiec tego roku, można by powiedzieć, że ładna jesień tego lata do nas zawitała. Deszcze niby krótkie, ale intensywne. Jak Cię któryś złapie na zewnątrz, to potem, pomimo ładnego słoneczka, trzeba się zbierać do domu. Najgorsze jest to, że czasami to już rano do roboty docieram w wilgotnych ciuchach. Chyba muszę trzymać w … Dowiedz się więcej

Wakacyjne Pole… do popisu

W Warszawie wakacje idą pełną parą. Mniej ludzi, metro rzadziej jeździ, w sklepach mniejsze kolejki. A w weekendy jakoś tak ciszej i wolniej. Studenciaki pojechały do domu. Oni akurat mogli, ale mogliby zostawić swoje koleżanki. Przy tych upałach milej by się podróżowało do pracy i z powrotem – ale nie jest tak źle… Siłą rzeczy, … Dowiedz się więcej

Pożółkłych kartek czar

Kupiłem sobie książkę, przyszła pocztą. Danusia odebrała i już zbierały się nade mną czarne chmury, bowiem cena, którą zobaczyła na metce, wynosiła 20 000 PLN. Tak, słownie: dwadzieścia tysięcy złotych. Na szczęście szybko się zorientowała, że nie mogłem jej kupić. Magikiem nie jestem – nie mogę wydać więcej niż mi zostawia na tydzień na fajki … Dowiedz się więcej

Kaskada i podwójny prosty bicz

Już na powrót w Warszawie i znów los dał mi szansę na sprawdzenie nowej miejscówki treningowej. Trochę brakuje mi obozowego rytmu życia. Nawet poranne wstawanie do pracy, mimo że czasowo nie odbiega od tego na stażu z mistrzem Ly, jest jakieś inne – bez sensu. Na szczęście osiem godzin zawsze kiedyś mija. Nic to, że … Dowiedz się więcej

SF Tai Chi a.d. 2030

Tak, to nie pomyłka. 2030… czyli jeszcze 12 lat. Jak Legia będzie miała tak kiepskie sezony jak ten ostatni, to nie dożyje… nie ma bata. Skąd mi się wzięła ta data? Dziś obejrzałem pewien polski film – „Człowiek z magicznym pudełkiem”. Normalnie pewnie bym go nie obejrzał. To jakoś tak jest – polskie filmy mnie nie pociągają. Nie … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – Afryka, która sięgnęła bruku

Na zakończenie tunezyjskich relacji słów kilka o jedzeniu. Nie tym hotelowym, bo to, chociaż miało jakieś miejscowe akcenty, to jednak wszystko było pod turystę, który (niczym w „Rejsie”) lubi jeść te potrawy, które już kiedyś próbował. Jak ktoś chciał, to jednak w rogu sali, na niewielkim stoliczku, zawsze coś ciekawego znalazł. Najczęściej były to różnego rodzaju … Dowiedz się więcej

Jak to robią w Tunezji?

Jak to robią w Tunezji? Sądząc po ilości dzieciaków, szczególnie na północy, to często :)… ale to taki czerstwy żarcik jest. Suchar niczym w Familiadzie u pana Strasburgera. Bardziej się skupiłem na obserwacjach, jak oni ćwiczą? Choć pytanie powinno raczej brzmieć, czy w ogóle?… Oczywiście pobyt krótki, w strefie turystycznej przede wszystkim, więc na pewno … Dowiedz się więcej

Tai Chi pod palmami

Takie było życzenie Danusi. Jedziemy w tym roku gdzieś bliżej, zakręciła globusem i jesteśmy w Tunezji, Mam ja oczywiście swój inny plan (też na literę T), ale to w październiku dopiero. Na razie Afryka. Nie taka dzika, jak to śpiewał nieodżałowany Wodecki, bo przecież jeszcze nie tak dawno, to niemalże była część kontynentalnej Francji. Przygotowując … Dowiedz się więcej

W stronę zachodzącego słońca

O ile, kiedy trzy dni temu otwierałem sobie sezon letni ćwiczyłem jeszcze w polarze, to dziś było tak ciepło, że zdecydowałem się ćwiczyć w t-shircie. Na moim balkonowym termometrze prawie 30 stopni. Jak tu nie ćwiczyć na zewnątrz? Dziś wybrałem tereny zalewowe wzdłuż Wisły. Normalnie to biegam w tamtą stronę (na żerańską kładkę wzdłuż Wisły), … Dowiedz się więcej

Opuszczona Syrenka

Opuszczona Syrenka. Ten tytuł może powiedzieć wszystko. Może to być historia miłosna o porzuconej pół-kobiecie, pół-rybie lub o złomowaniu legendy polskiej motoryzacji (tej z silnikiem od motopompy). Ale nie… będzie treningowo. Wczoraj był taki prawdziwy pierwszy dzień wiosny. Ciepło, bezwietrznie i słoneczko dawało, że hej. Jak wyrwałem się w końcu z arbajtu pomyślałem, żeby zrobić … Dowiedz się więcej