Księżycowe ciasteczka

Ciasteczka księżycowe są nieodzowną i tradycyjną potrawą kojarzoną z Festiwalem Środka Jesieni. Mogą mieć różne kształty i nadzienia. Zdecydowanie najbardziej klasyczne są te okrągłe, symbolizujące Księżyc i Rodzinę. tradycyjne chińskie wypieki To bardzo stara tradycja. Określenie „ciasteczko księżycowe” pojawiło się już za panowania Dynastii Song (1127 – 1279 n.e.). Ale to za mongolskiej Dynastii Yuan … Dowiedz się więcej

Azja trawel – KO chadza własnymi ścieżkami

To będzie o tym, jak to opłaca się czasami zbaczać z utartych ścieżek. stara mapa Tajwanu Rzecz się dzieje w Tajnanie, najstarszym mieście Tajwanu. Podobieństwo w nazwach jest jak najbardziej uzasadnione. Tajwan dzieli się na górny, środkowy i dolny. I stąd nazwy trzech stolic: Tajpej, Tajchoung i Tajnan. Tajnan to jest to miejsce, w którym … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – Gaumardżos

Ostatnio ktoś mi zarzucił… „coraz mniej piszesz o Tai Chi”. Może i tak? Bo w zasadzie, co tu pisać? Ćwiczę i tak naprawdę niewiele się zmienia. W moim treningowym życiu nie ma jakichś objawień, błysków wiedzy. Mam nadzieję, że jest to praktyka małych kroczków. Bardziej pełzanie niż skakanie. Nie piszę też z innych powodów. Jakoś … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – Afryka, która sięgnęła bruku

Na zakończenie tunezyjskich relacji słów kilka o jedzeniu. Nie tym hotelowym, bo to, chociaż miało jakieś miejscowe akcenty, to jednak wszystko było pod turystę, który (niczym w „Rejsie”) lubi jeść te potrawy, które już kiedyś próbował. Jak ktoś chciał, to jednak w rogu sali, na niewielkim stoliczku, zawsze coś ciekawego znalazł. Najczęściej były to różnego rodzaju … Dowiedz się więcej

Wiem co jem – smaki ściany wschodniej i okolic

I znów zahaczyłem o Białystok. Fajnie było spotkać się z Arkadiuszem i pogadać o kolorach (turkus, chłopie ten kolor, o którym ci mówiłem, to turkus). Pojechałem poćwiczyć z ludźmi Qi Gong. Pozdrawiam wszystkich, którym się chciało przyjść pomimo tego, że było -10, na zewnątrz oczywiście, nie na sali. Tak przy okazji, to o tym mówiłem … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – morski wypas

Będąc na Yelonkach wstąpiłem do tamtejszego supermarketu. W latach 80. to był naprawdę sklep wielkopowierzchniowy. Największy w tej dzielnicy. Takie centrum kulturalne, gdzie spotykali się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Potem oczywiście powstawały inne większe sklepy, a ten sklep trwał i zawsze trzymał niezły poziom. I to by było tyle z laurki, nie płacą mi wszak za … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – Być jak Mario Bros

Mario, ten italiański hydraulik, bohater kultowej gry komputerowej, miał w życiu jeden cel — uratować księżniczkę. Jeśli mam być szczery, to tej księżniczki nie jestem pewien, bo nigdy w życiu do końca gry nie udało mi się dotrwać. Jedyne czego jestem pewien to fakt, że Mario po drodze posiłkował się grzybkami. Biegał sobie i jak … Dowiedz się więcej

Wiem co jem… – zapach arabeski

Miałem okazję, to wstąpiłem… Byłem w centrum Wawy, nie musiałem gnać na złamanie karku, więc chwilę połaziłem. To, ostatecznie, najbardziej warszawska część Warszawy. Jest tak gdyż w miarę nieźle przetrwała wojnę. Na pewno lepiej niż czasy powojenne, kiedy to ponad 40 nienaruszonych kamienic wyburzono pod budowę Pajaca Kultury. arabskie klimaty Tak więc idąc ulicą Św. Barbary … Dowiedz się więcej

Wiem co jem ? – kurze flaki

W pamięci mam jeszcze kurę, którą dostaliśmy w chińskiej, wiejskiej knajpie. I choć alkoholem o mało nas nie zabili (choć skąd mogli wiedzieć, że jakakolwiek wódka Polakom może zaszkodzić?), to kura była wyśmienita. Jeszcze kilkanaście minut wcześniej chodziła sobie po zboczu góry i nagle bęc – pach i wylądowała na naszym stole. I to jest … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – różności…

Nazbierało się. Przy ostatniej wizycie na Bakalarskiej upał mnie o mało nie zabił. Znów odczuwalna ponad 40 stopni. Qrcze, gdzie te wspaniałe lata, gdzie temperatura dochodziła do 26 stopni i wszyscy byli zadowoleni? Ja chyba mam przodków na północy, a nie w Turcji. Teraz, po tym jak islandzcy wikingowi wykopali albiońskie metroseksualne panienki z Mistrzostw … Dowiedz się więcej

Wiem co jem… ? – Zielona mila

Tym razem pod hasłem – nie tylko Bakalarska. Ostatnio, wracając z arbajtu do domu, wstąpiliśmy z Danusią na mały bazarek mieszczący się na Tarchominie. Bazarek niestety umiera. Ceny dość wysokie – wszyscy sprzedawcy mają, mniej więcej, to samo. Większość pawiloników zamknięta. Jeszcze jako tako trzymają się warzywniaki – mają niezły towar, duży wybór choć, jak … Dowiedz się więcej