Ominęło mnie…

Jak jedna z wielu rzeczy, które przeszły mi gdzieś bokiem. Od wielu lat, zawsze mnie coś omija. Jak każdego z nas zresztą.

Nawet życie treningowe pełne jest treningów, na które nie poszliśmy. Np. teraz, jak piszę te słowa, w Białymstoku, pod okiem Rafała chłopaki (a, co najważniejsze dla prowadzącego, również dziewczyny) dzielnie ćwiczą, a moje płuca charczę niczym Syrenka na rozruchu, przy każdym wydechu. Albo początek grypy, a może koniec… kto to może wiedzieć?

Życie składa się z okazji, których nie wykorzystaliśmy, ważne żeby się na nich nie zatrzymywać, bo mogą nam przysłonić to, co dzieje się wokół.

Ale dość pseudofilozoficznych wywodów. Co mnie ominęło? Było to wydarzenie, które mogło zmienić mój światopogląd i pozwoliłoby mi zrozumieć ideę przemian energetycznych w palcu wskazującym prawej ręki w czasie omiatania kolana (w lewo oczywiście). Na całe szczęście na miejscu był Jiuzhizy, który osiągnąwszy już stan Buddy (nie chodzi o tuszę, tylko o umysł), doskonale wie gdzie i kiedy ma się zmaterializować, żeby nigdy nic ważnego mu nie uciekło.

Znów popłynąłem… Zapraszam na krótką relację Jiuzhizy (jej oryginał oraz inne świetne opowieści, znajdziecie na blogu o Trzech Równoważniach). Zapraszam do lektury.

Nam na Bakalao

Szanowi państwo! W piątek i w sobotę kręcimy na Państwa targowisku film artystyczny „Skwer”. Film będzie pokazywany w Muzeum Rzeźby w Królikarni od 4 marca. 

Bardzo przepraszamy za utrudnienia i zapraszamy na wystawę!

Karolina, Lenka. Robert, Ania i Nam

Taką notkę zobaczyłem na ladzie Aromat Viet, gdy wczoraj poszedłem zamówić bun dofu.. Zrazu pomyślałem, że widowisko musiało mnie ominąć, jako że była już 16 z minutami, co na Bakalarską jest już porą późną.. Po chwili dotarło do mnie jednak, że znalazłem się w samym oku cyklonu 😉

scena w „Aromat Viet”

Nam, the Nam, kręcił w knajpce scenę do filmu. Chyba bardzo gaoji filmu, btw – pani reżyser po jednej, dwu próbach na sucho zwraca się do Nama tymi słowy: a teraz pokażesz palcem kamerę i powiesz”to nie jest zwykła zupa” :]]]] Muszę obejrzeć ten film 🙂 BTW, czy ktoś pamięta jego legendę z wczesnych lat osiemdziesiątych? Tzn ja pamiętam ją z tamtych czasów, opowieści mogły dotyczyć późnych siedemdziesiątych. Ludzie opowiadali o nim niestworzone historie. Niesamowicie szybki, pobił jednego, drugiego, wykonał okrzyk lwa – trzeci uciekł.. Czy Stefan, co później wyjechał do Kanady – człowiek, który przechodził boisko na Skrze serią przerzutów nad głową oponą od traktora, nie był czasem uczniem Nama? Szkoła Zielonego Smoka? Man, to były czasy.. Później słyszałem też plotkę, że ten Nam (Nam Bui Ngoc) to nie tamten legendarny Nam.. Tiaa, reklamy plusa i rólki w filmach to inna epoka. Nawet wolałbym, żeby to był inny Nam. Ten czy nie ten, w Aromat Viet zrobił wrażenie całkiem miłego, uprzejmego gościa, nawet jeśli ze skrętem na bajer Mistyka Oryjentu 😉

Ngondeg

Od KO:

Nama widziałem tylko raz… pisałem już o tym kiedyś, przy okazji informacji o wydaniu biografii mistrza Nama (Tu znajdziecie). Wtedy, szukając miejsca na ziemi, zawitałem do dwóch Warszawskich szkół Tai Chi. Wybrałem YMAA i nie żałuję, bo nie należy żałować swoich wyborów. Jednak nawet z tego jednego razu wyniosłem naukę, która zaowocowała po latach (bo nie od razu – musiała dojrzeć).

Cóż, odwołując się do słów Nama, które padły w „Aromatach” :

„To nie jest zwykły nauczyciel!”

7 myśli na temat “Ominęło mnie…

  • 27/01/2018 o 22:18
    Permalink

    Dobra! Jestem podwójnie zmotywowany (KO i Ngondeg) do wrzucenia na tubę dokumentu o Namie oraz nagrania z pokazów Nama i Liu w Warszawie 🙂

    Odpowiedz
    • 27/01/2018 o 22:22
      Permalink

      Zaczynam się obawiać Twoich zasobów filmowych. Muszę sprawdzić czy wszystkie moje prywatne nagrania leżą tam gdzie powinny…

      Odpowiedz
  • 27/01/2018 o 23:24
    Permalink

    A, widzisz, jakbyś dał znać, że chcesz wspomnieć o tym zdarzeniu, to bym Ci dał inne, niewykorzystane zdjęcie z Aromat Viet, na którym Nam w samotności mamrocze pod nosem linijki tekstu do scenki 🙂 Nie martw się, jeśli go jeszcze tam spotkam, to wspomnę, że znam młodziana, Sifu O., który powiedział, że po tym, jak go spotka, będzie mówił do kamery z podbitym okiem „bo ta zupa była za słona” 😉

    Odpowiedz
  • 30/01/2018 o 11:33
    Permalink

    Jakbyś chciał poczytać to Nama autobio, to mam i mogę podesłać. Bardzo fajne ono zresztą jest i fajnie napisane, bo On ma do siebie dystans (w przeciwieństwie do niektórych uczniów ;)), no i sporo legend jest tam wyjaśnionych/rozwianych. Co by nie mówić – człowiek nietuzinkowy, taką biografią można kilku ludzi obdzielić. Sam z sentymentem wspominam czasy treningów u niego i chyba po latach doceniam w nich wiele rzeczy bardziej, niż wówczas, kiedy ćwiczyłem.
    Krótko mówiąc – niech mu się wiedzie jak najlepiej.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: