Ominęło mnie…

Jak jedna z wielu rzeczy, które przeszły mi gdzieś bokiem. Od wielu lat, zawsze mnie coś omija. Jak każdego z nas zresztą. Nawet życie treningowe pełne jest treningów, na które nie poszliśmy. Np. teraz, jak piszę te słowa, w Białymstoku. Pod okiem Rafała chłopaki (a, co najważniejsze dla prowadzącego, również dziewczyny) dzielnie ćwiczą. A moje … Dowiedz się więcej

Wiem co jem? – Być jak Mario Bros

Mario, ten italiański hydraulik, bohater kultowej gry komputerowej, miał w życiu jeden cel — uratować księżniczkę. Jeśli mam być szczery, to tej księżniczki nie jestem pewien, bo nigdy w życiu do końca gry nie udało mi się dotrwać. Jedyne czego jestem pewien to fakt, że Mario po drodze posiłkował się grzybkami. Biegał sobie i jak … Dowiedz się więcej

Wiem co jem… ? – Zielona mila

Tym razem pod hasłem – nie tylko Bakalarska. Ostatnio, wracając z arbajtu do domu, wstąpiliśmy z Danusią na mały bazarek mieszczący się na Tarchominie. Bazarek niestety umiera. Ceny dość wysokie – wszyscy sprzedawcy mają, mniej więcej, to samo. Większość pawiloników zamknięta. Jeszcze jako tako trzymają się warzywniaki – mają niezły towar, duży wybór choć, jak … Dowiedz się więcej

Wiem co jem – moje własne Baozi

Przy okazji comiesięcznego popełniania przestępstwa byłem na Bakalarskiej. Żeby jeszcze to nie było tak daleko z Białołęki… No dobra, ale mus to mus. Wizyta na targowisku powoli staje się rutyną. Najpierw śniadanie w postaci mixtu (kto był ten wie), potem wizyta na kawie (w zasadzie nigdy kawy nie piję, ale ta w bułgarskim barku smakuje … Dowiedz się więcej

Wiem co jem… ? część druga

Była okazja, więc wpadłem. Gdzie? A do wietnamskich delikatesów na Bakalarskiej. Mają tam multum różnych rzeczy, ale mnie najbardziej interesują te, które właściciele tego sklepu przygotowują do zjedzenia tak na bieżąco. I z tej oto okazji będzie następny odcinek z kategorii „Wiem co jem… ?”

Tym razem wybór był olbrzymi. Zaordynowałem sobie bułkę na parze z nadzieniem, czyli Baozi – to już znałem, tylko tym razem poradzono mi, żeby zjeść ją z sosem sojowym wymieszanym z octem ryżowym. Ale znów nie wyszło. Zapomniałem zabrać owych ingrediencji z domu, ale z ketchupem też było dobre. Mała rada przed odgrzaniem buły w mikrofalówce – podlejcie ją nieco wodą, nie będzie wtedy taka sucha.

boazi
… gotowe do jedzenia …

Dowiedz się więcej

Wiem co jem… ?

No nie do końca… a głupio się pytać. Na bazarku na Bakalarskiej będącym miniaturką stadionu znajdują się wietnamskie delikatesy. Teraz mam możliwość i okazję tam wpadać, tak więc troszeczkę myszkuję po półkach. Za pierwszym razem kupiłem takie coś…

DSC00410
papier krewetkowy

 No nie wiedziałem co to, bo to w żadnym ludzkim języku nie jest – niemiecki to też nie jest język. Dopiero w domu się okazało, że to takie płatki z kawałkami krewetek. Do koszyczka wrzuciłem też jakiś sos sojowy i za namową, czarny sezam.. Qrcze nadal nie wiem do czego to wykorzystać, tj sos sojowy nie ma problemu, czarny sezam chyba też, ale te placki? Nic to zobaczymy, poleży może na coś wpadnę. Ale wtedy to co mnie zainteresowało, to takie coś co przypominało kajzerkę. Ostatnia sztuka była. Wszelkie próby dopytania się co jest w środku, spełzły na niczym. Pani powiedziała tylko, żeby to do mikrofali. A że niedrogie to spróbuję.

Nikuman
mniej więcej takie, później się dowiedziałem, że to się nazywa baozi

Dowiedz się więcej