Ćwiczący wśród smogu…

Kraków. W poprzednią sobotę wyruszyłem sobie na południe kraju. Warunki drogowe niestety kiepskie, więc miałem okazję zobaczyć po drodze kilka rozbitych samochodów. Jednak udało się i już w południe jadłem sobie wegetariańskiego indiburgera w galerii nieopodal dworca Głównego. Nawet dobry był, od czasu do czasu można wtrząchnąć coś bez mięsa.

Powody podróży miałem dwa. Po pierwsze od jakiegoś czasu w Krakowie jest wyprzedaż klubów sportowych. Za niewielkie pieniądze można kupić prawdziwą drużynę, i to w ponumerowanych koszulkach. Postanowiliśmy się z Arkadiuszem zrzucić, kupić i podzielić. Ja miałem wziąć koszulki i piłki, a Arek zadowolił się zespołem cheerleaderek. Ja i tak bym nie miał gdzie tego trzymać.

Robert Wąs demonstruje technikę

Drugim powodem był oczywiście trening Tai Chi. W krakowskim ośrodku YMAA odbywało się właśnie seminarium, którego tematem była forma podwójna. Z zakupu klubu nic nie wyszło, ale za to trening był wspaniały.

Pod salą znalazłem się nieco za wcześnie, ale już po chwili zadzwonił mój telefon. Robert Wąs zauważył mnie i zaprosił do fryzjera. Well, ja tam u fryzjera to już z ćwierć wieku nie byłem, a Robert ma jeszcze mniej niesforną fryzurę od mojej — cóż więc robi u fryzjera? Już po chwili wiedziałem. Fryzjer to okoliczna knajpa, w której można zjeść coś smacznego i dostać herbatę z sokiem malinowym. Przy tej temperaturze i przemoczonych butach herbata była jak znalazł.

forma podwójna

Ana powraca do treningów

Forma podwójna to specyficzna praktyka. O ile długa forma ręczna, pomimo że zachowała ogólną zgodność z pierwowzorem, to wskazuje jednak dużą różnorodność. Czasami wręcz trudno uwierzyć, że jeden i drugi styl mają ze sobą coś wspólnego. Forma podwójna na odwrót. Jeśli chodzi o ruchy, to widziałem już wiele wykonań i różnice były niewielkie. Tak więc nawet jeśli ktoś trenuje styl, w którym nie ma tej formy, to może się jej nauczyć u innego nauczyciela i dostosować do swoich potrzeb. Naprawdę wydaje mi się to możliwe.

Ja już się kiedyś setsparingu (czyt.: formy podwójnej) uczyłem, dawno temu. Na jednym z brenneńskich obozów z mistrzem Yangiem. Jednak wyraźnie czułem, że brakuje mi trochę umiejętności, a nie chciałem jej ćwiczyć mechanicznie. W rezultacie niewiele pamiętam. Teraz jest okazja, aby spróbować jeszcze raz.

Pierwszym wnioskiem z treningu jest: „memoria infidelium„. Pamięć jest zawodna. To, że kiedyś pamiętałem tę formę i nawet potrafiłem ją wykonać do końca, nie znaczy, że tak jest nadal. Czasami intuicyjnie trafiałem z techniką, czasami nie. W ćwiczeniu formy nie ma miejsca na takie lotto.

KO i Bartek Grad. Znów miałem możliwość doświadczyć nienonszalanckiej nonszalancji Bartka. Bezcenne…

Drugim zaskoczeniem było: „omne liquens„. Czyli nie ma nic stałego, a forma to organizm żywy. Zauważyłem to już przy pierwszym ruchu. Broniący się wykonuje tam technikę „granie na harfie” – tak w każdym razie mnie uczono i tak jest to opisane w dostępnych mi książkach. Zawsze miałem z tym problem. Otóż atakujący uderza na splot słoneczny i zawsze się dziwiłem, dlaczego ja tę jego rękę podnoszę, czułem tu jakiś dysonans. Tym razem Bartek, kiedy zobaczył, co robię, powiedział: „Nie dźwigaj jego ręki, broń niżej”, ktoś inny dodał: „Złoty kogut”. Swoją drogą zawsze podobało mi się, że na pewnym etapie praktyki wystarczy rzucić człowiekowi dwa słowa, a on na tej podstawie diametralnie zmienia ćwiczenie. Nie chwaląc się, jak ktoś przećwiczył daną technikę x razy, to tyle mu wystarczy. W każdym razie kiedy zmieniłem technikę, wszystko się uprościło. Przestałem się siłować z ręką partnera.

„nie wyzwolisz ręki – będzie bolało”

zapasy

I ostatnie „In parte pendeat ex parte sedem” – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zauważyłem, że Robert ostatnio mocno wchodzi w zapasy. To dziwne nie jest. Jak już się złapało kontakt z kimś tak dobrym, jak mistrz Yuan Zumou, to trzeba korzystać, a Robert korzysta i to na całego. Czym to się objawia? Jak porównuję swoje notatki z zajęć, które w Brennej prowadził Pascal (tak, mistrz nie prowadził wszystkich treningów), to nie było tam takiego nacisku na chwytanie i wyzwalanie się z uchwytu.

W zapasach uchwyt jest siłą rzeczy ważniejszy niż w boksie. Pascal, który oprócz Tai Chi ćwiczył także karate (czarny pas), nie przywiązywał do tego aż takiej uwagi. Jasne, była czasami Qin Na ukryta w intencji ruchu, ale nie tak dosłownie. Czy taka zmiana jest zła? Nie. Czy musimy się trzymać sztywno jakiś starych zdjęć i opisów? Nie, jak najbardziej nie i po stokroć nie. To wszystko jest płynne i żywe, a ja miałem okazję tego doświadczyć.

ćwiczenie formy podwójnej to już nie jest zabawa

Materiału nie przerobiłem dużo, na dokładkę obawiam się, że jak go z nikim w Wawie nie powtórzę, to następnym razem znów zacznę prawie od początku. Mam nadzieję, że nie…

Na koniec obejrzałem jeszcze fragment egzaminów, w czasie których Robert w iście ojcowski sposób uwalił prawie wszystkich ćwiczących (no, poza jednym centerem)*. Przypomniała mi się ta wata w nogach, kiedy sam do nich podchodziłem. Qrczę zawsze miałem wrażenie, że pokazuję dziesięć-piętnaście procent swoich umiejętności. Jeśli oni mają tak samo, to na treningach muszą wymiatać.

zdjęcie grupowe. Uczestnicy seminarium plus oczekujący na egzaminy

agmine itinerantur

I cóż… Potem to już tylko powrót do Wawy. Pociągiem, pierwszą klasą! Bo na jedynkę był tańszy niż na dwójkę, to co miałem zrobić… Dopiero na dworcu mi się przypomniało. MIAŁEM KUPIĆ WISEŁKĘ! Zapomniałem z tego wszystkiego. Arkadiusz mnie zabije…

tablica postanowień noworocznych

PS. Robert wprowadził zwyczaj wypisywania postanowień noworocznych na specjalnej tablicy. Teraz nikt się nie wykręci. Moje postanowienie też się tam znalazło, ale już po zrobieniu tej fotografii.

∗Żeby nie było, że Robert taki zasadniczy i groźny. Każdy zdający miał się zastanowić nad sobą i powtórzyć podejście, ale mnie już przy tym nie było, może więc udanych egzaminów było więcej…

7 Replies to “Ćwiczący wśród smogu…”

  1. Wejście Smoga ;] Zwłaszcza, że w tym egzotycznym podwójnym tansao masz na sobie barwy jak, nie wiem, Sifu Maday, czy coś 🙂 Man.. ileż tu wdzięcznych tematów :)) Wyobraziłem sobie, że Sifu Wąs podjął KO u Fryzjera siedząc za pieczonym dzikiem z jabłuszkiem w pysku i misami bakalii, a Tobie zamówił maluteńką czareczkę herbaty. Po tym afroncie powiedział, że słyszał iż jesteś niezwyciężony i spytał czy to prawda. Po czym KO siorbnął skromnie łyk herbaty i odpowiedział, że już niejednemu zgolił wąsy – wtedy Sifu Robert klasnął w dłonie i wniesiono dla KO misy z najprzedniejszą sarniną :] BTW, możesz w rewanżu zaprosić Roberta na Bakalao – zabierzemy go do Ari albo Betty Boop 😉 A jak się spotkamy, możemy przetestować wywinięcie się z owej klamry śmierci. Mam wrażenie, że można by łokciem uciec. BTW, nie mogę zalajkować wpisów, bo się ikonka ładuje w nieskończoność. KO nie opłacił raty? 😉

    1. Faktycznie się nie wczytuje… to od kiedy wprowadzili nowego WP. Chyba muszę poszukać nową skórkę.

      Zaproszenie dla Roberta przekażę. Mam nadzieję że jeszcze nie raz jakieś Warsztaty w Wawie poprowadzi albo po prostu pojawi się tu prywatnie.

      Jeśli mamy na myśli to samo zdjęcie to fakt tu trzeba uciekać łokciem albo próbować drugą ręką uderzyć w żebra.

  2. Aaaaaa! Na tablicy życzeń ktoś napisał znakami „gołe ręce kontra kij” 空手对棍 i to starymi formami, więc politycznie poprawnie (z pkt widzenia YJM – nie wiem jak to będzie po łacinie;) ktoś się uczy chińskiego? 🙂

    1. Z tego co zrozumiałem Weronika. Młoda dziewczyna ćwicząca u Roberta z takim zapałem że gdyby tak Legia grała z takim zaangażowaniem to już dawno zdobyliby Ligę mistrzów i puchar Andromedy.

      Jej postanowienie widać w dolnej części tablicy (na czerwono)

      1. Na czerwono..Jest! – yi lu maifu; – zaprosić KO na kolację przy świecach; – obrony Chyba. Niedowidzę Też zapraszaj na Bakalao 😉 A w sprawie nie wczytywania napisz do działu wsparcia WP.

        1. O ile młoda, ładna dziewczyna może być zainteresowana towarzystwem dwóch podstarzałych lowelasów :). Zaproszenie przekazałem 🙂

          1. Lovelasem może być Sifu Wąs. Ja jestem atrakcyjnym pawianem płaszczowym 😉 Poza tym chodziło mi o zjedzenie baneczki, bun i kawę + konsultacje sinologiczne. BTW musisz to przekazywać?? Znaczy się nie są zapisani na blogu?

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz