Macie pecha

Spis treści
  1. zima w Nagawkach

Zamiast wstępu – historyjka. Jedna z tych co to mi się uzbierały przez lata. Kiedyś, a było to jeszcze w zeszłym wieku, byłem na treningu prowadzonym przez jednego z GIP (Głównych Instruktorów w Polsce) – nieważne przez którego. Już wtedy szanowałem tego instruktora, a i obecnie bardzo cenię jego nauki i wiedzę. Ale dość wazeliniarstwa. Na owym treningu padły pewne słowa. Wtedy jeszcze nie do końca je zrozumiałem, choć wydały mi się na tyle ważne, że zapisałem je sobie w notesiku. Brzmiało to mniej więcej tak :

„Wy to macie pecha (wy, czyli początkujący – przyp. KO), bo musicie ćwiczyć to co nam (nam, czyli instruktorom – przyp. KO) wydaje się ważne, a nam się wydaje ważne to, czego sami tak naprawdę nie do końca rozumiemy”.

1177216
dobry nauczyciel wie, co i kiedy zademonstrować

Kiedy te słowa zrozumiałem? Po latach, gdy zdarzało mi się kogoś uczyć i zacząłem się zastanawiać: co powinienem przekazywać? Na przemian wmawiałem sobie, że nie wiem, lub że coś tam, jakiś element, ćwiczenie jest w danej chwili najważniejsze i zawiera istotę stylu. Że bez czegoś tam nie ma Taiji, a tylko bezsensowne machanie rękami.

Niestety bardzo często, u ludzi którzy mieli pecha ze mną ćwiczyć, licząc przy tym że ich czegoś nauczę, powodowałem raczej mętlik w głowie niż jakikolwiek postęp. Niektórzy z nich porzucali nawet treningi. Mam tylko szczerą nadzieję, że nie wyrządziłem nikomu żadnej krzywdy większej niż zaszczepienie w nich niechęci do nauki.

Wiele razy przy takich okazjach mówiłem sobie, że dość, że nigdy więcej się za to nie biorę, ale zawsze wtedy przypominam sobie dwie rzeczy.

Po pierwsze, to może trochę egoistyczne, ale pokazując coś drugiej osobie, sam muszę sobie to wszystko poukładać. Taki był mniej więcej cel powstania tego bloga: poukładać sobie pewne rzeczy pod kontrolą czytelnika.

zima w Nagawkach

Po drugie – wrócę znów do seminarium z łucznictwa, którym kierował Stephen Selby (to był rok 2004). Selby dobrym nauczycielem jest, to rzecz bezdyskusyjna. Po pierwsze potrafi uczyć, po drugie wie czego uczyć, po trzecie materiał, którego uczy ma mistrzowsko opanowany. Widać to było po lekkości z jaką obchodził się z łukiem. W swoim seminarium Selby zmieścił wszystko, odpowiednią dozę treningu i teorii. Było tego tyle, że ani nas nie zajechał fizycznie i psychicznie ilością powtórzeń, ani nie zniechęcił nadmiernym gadaniem. A materiału podał mnóstwo, ale w takiej formie, że mnóstwo tej wiedzy w głowie zostało (u mnie raczej w postaci teorii, ale takiej, która pozwoliła mi już kiedyś błysnąć w towarzystwie). I ten oto prowadzący powiedział wtedy coś takiego (cytuję z głowy, więc raczej niezbyt dokładnie):

„wiem, że to tylko jedno seminarium, i raczej nie będziecie po nim mistrzami, ale nawet jeśli nauczyliście się tu jakiegoś niewielkiego fragmentu materiału, to nie wstydźcie się go uczyć. Ta wiedza jest unikalna i nawet jeśli znacie tylko jej podstawy, to jeśli nie będziecie ich przekazywać dalej,  to może ona zaginąć.”

Więc, jakby co, to wybaczcie. Staram się nie przekraczać granicy własnej niekompetencji…

Świat pełen jest ludzi, którzy coś potrafią. Jedni więcej, inni mniej. Składają się na to ci, którzy nic ni potrafią, ale wydaje im się, że jest inaczej i ci, którzy coś potrafią, ale nie wiedzą jak to przekazać. Są i tacy, którzy dużo umieją, potrafią przekazać, ale za nic nie wiedzą co jest drugiemu człowiekowi potrzebne, żeby nastąpił u niego jakiś rozwój. Są w końcu tacy, którzy te wszystkie zalety w jednym  ręku skupiają. Jeśli jeszcze powiąże się to z zaletami charakteru, to tak jakbyśmy złapali Pana Boga za nogi.

I takich ludzi wam życzę (i sobie też)…

pozdr KO

dworek_z_grodziska_ zima w nagawkach
Nagawki zimą

5 myśli na temat “Macie pecha

  • 31/01/2015 o 20:26
    Permalink

    Po zobaczeniu zdjęcia tej pani,nabrałem chęci ,,zagłębienia się w wiedzy” :p

    Odpowiedz
    • 31/01/2015 o 20:30
      Permalink

      zagłębianie się nie jest tematem tego blogu ;). Ale w pełni kolegę rozumiem. Fantazje o nauczycielce to bardzo częste zjawisko.

      Odpowiedz
  • 31/01/2015 o 21:28
    Permalink

    KO otworzył się tym postem odważnie..

    Co do Selby’ego, to dobrze poprowadził wtedy do seminarium, choć pokazał o jeden chi kung łuczniczy za dużo, a można było ten czas lepiej zagospodarować. Druga rzecz jest taka, że na Selbym nie spoczywa taki ciężar, jak na mistrzach kung-fu i innych gate keeperach, bo on ćwiczy rzecz, która już umarła (shichuan) i jest to jego rekonstrukcja. Po trzecie łucznictwo nie jest tak złożone (narażę się łucznikom) jak taiji.

    Niemniej uważam, że dobrze, że KO uczy. 🙂

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: