Tai Chi po japońsku?

Tai Chi po japońsku… brzmi jak wegetariański schabowy. Wegetarianie mają coś takiego (oczywiście nie wszyscy), że muszą udowadniać, że ich jedzenie w niczym nie ustępuje normalnej diecie. I stąd wegetariański smalec (???), wegetariański kurczak. Dla mnie, oczywiście, każdy kurczak jest wegetariański, bo przecież żaden nie je mięsa (wiem, że to dowcip nie najwyższych lotów).

48290_big
okładka oryginału

A skąd się u mnie wzięło Taiji po japońsku? Oczywiście z internetu… (pamiętacie jeszcze czasy przed internetowe?) Przeszukując allegro natrafiłem na pewnego sprzedawcę, który oferował kserokopię książki o Tai Chi Chuan. Ponieważ nie znałem, ani tytułu, ani autora, a książka była tak zwaną oficjalną kopią – 🙂 – nabyłem ją niezwłocznie. Przy okazji dorzuciłem dwie inne : „Chińska Tajemnica” – 1947 rok o tym jak europejczycy próbowali skopiować wynalazek porcelany i dlaczego w ZSRR wyszło to najlepiej oraz „Przepisy spiżarniane” reprint z 1914 z opisem budowy chłodni bez prądu do przechowywania żywności – w sam raz na wypadek ataku zombi … no co?!  takie hobby mam…).

Książki przyszły (zupełnie jak Chipsy). Biorę do ręki – faktycznie kopia wykonana zawodowo. Nawet fotki, jak na ksero, są niezłe, ładnie zszyta. Nie rozpadnie się od czytania. A w środku? W zasadzie nic specjalnego, ale że tylko 15 PLN mnie to kosztowało, to nie żałuję. To nic specjalnego nosi tytuł „Ilustrated Tai-Chi Chuan for Health and Beauty” i pochodzi z 1976 roku (w każdym razie amerykańskie wydanie).  Jak sam tytuł wskazuje książka zawiera opisy formy Tai Chi oraz Qi Gong ośmiu kawałków brokatu czyli Pa Tuan Chin.

yomeiji_dogi
autor

Tai Chi to forma 24 – bardzo dokładnie obfotografowana (aż 330 fotografii). Niektóre pozycje są bardzo dokładnie opisane np. wszystkie fazy ruchu stopy.

Z ciekawości zajrzałem do netu,  a tam czytam o autorze :

Yang Ming-Shi…

Yang Ming-Shi (Yo Meiji) był mistrzem tai chi, jak również jest zaawansowanym sensei (nauczycielem) Shotokan  SKIF. Nauczał Tai Chi mistrza Kanazawa Kancho .
cam00369
pokazy

Yang Ming-Shi urodził się w Chinach w Wutai-hsien w prowincji Shanhsi. Uczył się Tai Chi od trzeciego roku życia. Przeniósł się do Japonii, aby studiować prawo i został profesorem na Uniwersytecie Daito Bunka. Studiował w Karate JKA i założył Japan TaiChi Chuan Association.

Łał, to poważna sprawa, szczególnie te spodnie z prawej. Teraz rozumiem dlaczego pozycje w książce tak mało przypominały mi Taiji, a tak bardzo kata Heian Shodan. Jedyne kata shotokanu, którego się nauczyłem i nadal potrafię wykonać. I choć mój sensei powiedział mi kiedyś, że w życiu nie widział tak miękko wykonywanego kata, i że nic ze mnie nie będzie, to czasami je sobie powtarzam. Faktycznie jakoś nie mogłem się przyzwyczaić do tego rytmu. Pewnie moje kata tak przypomina karate, jak forma Yang Ming-Shi Taiji.

Raz w życiu widziałem mojego senseja, który pokazywał swoim uczniom jak mniej więcej wygląda Taiji i też mu nie wyszło. W książce wszystko: dłonie, stopy, szerokość pozycji, postawy – przypomina mi shotokan. Szukałem fotek na necie, ale niestety nie ma ich wiele. Więcej tego jest po japońsku, ale tu niestety zawodzi mnie język. Znalazłem tylko kilka zdjęć z imprez organizowanych przez to japońskie stowarzyszenie – trochę oddaje atmosferę książki.

… i jego Tai Chi

Tai Chi po Japońsku
chyba trening… tłok po japońsku

Tak sobie tę książkę oglądam i oglądam, i myślę sobie, że dużo prawdy jest w teorii, z którą kiedyś się spotkałem. Wg tej teorii Taiji jest jak naczynie – można tam wlać praktycznie wszystko. W przypadku pana Yanga – on tam wlał shotokan, w przypadku mistrza Yang Jwing Minga – on wlał tam Białego Żurawia. Czy to znaczy, że nie ćwicząc Białego Żurawia nie uda mi się podążyć ścieżką Yang Jwing Minga? Czy to, że praktycznie w Taiji brakuje praktyk bezpośrednio sparingowych nie świadczy o tym, że powinni się nim zajmować ludzie którzy już coś potrafią? To są pytania, które od pewnego czasu mnie nurtują. Nie za często tak, powiedzmy, raz na pół roku przez dwie, trzy minuty, najczęściej w Brennej.

Jeśli tak jest, to może i ja coś kiedyś do mojego Taiji wleję?  Może forma Taiji z sai (moją ulubioną bronią z karate)?

A co do książki, to formy 24 nie ćwiczę, a osiem kawałków brokatu znam z innego źródła, więc książka trafi raczej na półkę.

Elektra-1-1
filmowa Elektra i sai

0 myśli na temat “Tai Chi po japońsku?

  • 22/03/2014 o 09:57
    Permalink

    Moja lubic nota o wegetarianizmie 😀
    KO – ja mam dosc mocne przekonanie, ze tak na serio, to kazdy nauczyciel wnosi cos do danej sztuki, chyba, że jest człowiekiem-cieniem 😉

    Odpowiedz
    • 22/03/2014 o 10:45
      Permalink

      Bo to jest Twoja teoria o plastyczności Taiji. W każdym razie od Ciebie ją usłyszałem. Yang Jwing Ming mówił o ludziach którzy odtwarzają sztukę i tych którzy ją rozumieją i potrafią przetworzyć.

      Odpowiedz
      • 22/03/2014 o 10:53
        Permalink

        Kul. Czyli w zasadzie zgadzam się sam ze sobą ;). Nie wszyscy tak maja ;).

        Odpowiedz
  • 22/03/2014 o 17:39
    Permalink

    Sprostowanie: kurczaki są wszystkożerne. W naturze jedzą m.in. dżdżownice, a przemysł karmi je mączką rybną.

    Odpowiedz
      • 22/03/2014 o 18:38
        Permalink

        W takiej formie jak zdziczałe psy i koty: tworzą dzikie sfory atakujące odłączonych od peletonów rowerzystów 😉

        Odpowiedz
    • 22/03/2014 o 17:52
      Permalink

      schabowym też nie pogardzą :), ale nie można zakładać, że którys z kurczaków po zbadaniu poziomu cholesterolu porzuci spożywanie mięsa 😉 (poruszam wątek zdrowotny, żeby nie wpadać w nurty religijno-ideowe). BTW. kurczaki mają bzika na punkcie zdrowia: faszeruja się antybiotykami, żeby tylko nie chorować i szybko rosnąć 😉

      Odpowiedz
      • 22/03/2014 o 18:25
        Permalink

        Ot i wyszła moja miejska proweniencja, jak jechałem na wieś to karmili toto ziarnem…

        Odpowiedz
  • 05/06/2014 o 17:18
    Permalink

    A ja dopiero od Ciebie – jeżeli mogę tak – się dowiedziałem, że to jest z shotokanem – i hurra! Nigdy nie ćwiczyłem karate (aikido, judo – tak), a to jest Chi Kung, którego nauczyłem się 25 lat temu, i teraz do mnie wrócił!

    Odpowiedz
    • 05/06/2014 o 21:31
      Permalink

      a widzisz jak to mówił klasyk: „Nawet nie wiedziałeś że mówisz prozą :))”

      Qwoli uściślenia – to te wykonanie pachnie mi shotokanem. Qi Gong 8 kawałków brokatu sam w sobie oczywiście nie.

      Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: