W stronę zachodzącego słońca

O ile, kiedy trzy dni temu otwierałem sobie sezon letni ćwiczyłem jeszcze w polarze, to dziś było tak ciepło, że zdecydowałem się ćwiczyć w t-shircie. Na moim balkonowym termometrze prawie 30 stopni. Jak tu nie ćwiczyć na zewnątrz? Dziś wybrałem tereny zalewowe wzdłuż Wisły. Normalnie to biegam w tamtą stronę (na żerańską kładkę wzdłuż Wisły),

Opuszczona Syrenka

Opuszczona Syrenka. Ten tytuł może powiedzieć wszystko. Może to być historia miłosna o porzuconej pół-kobiecie, pół-rybie lub o złomowaniu legendy polskiej motoryzacji (tej z silnikiem od motopompy). Ale nie… będzie treningowo. Wczoraj był taki prawdziwy pierwszy dzień wiosny. Ciepło, bezwietrznie i słoneczko dawało, że hej. Jak wyrwałem się w końcu z arbajtu pomyślałem, żeby zrobić

Aberdeen – świat, którego nie ma…

Hongkong to nie jest – wbrew temu co nam się wydaje – państwo miasto. To pewien obszar, na który składają się różne miejscowości, np. miasto Victoria – stolica Hongkongu, lub Kowloon Walled City osiedle, które powstało w miejscu brytyjskiego fortu. Tym razem chciałbym napisać coś o innym mieście tej byłej, brytyjskiej kolonii. Aberdeen – to miejscówka znana

Zaproszenie Shuai Jiao/Shou Bo

Nie umieszczam już na blogu zaproszeń na warsztaty i obozy. Nie tak często, jak kiedyś. Z powodów różnych, nie będę się teraz nad tym pochylał. Przeznaczyłem na to „wola na fejsie”, nie mniej jednak pewne specjalne okazje będę tu zapowiadał. Tym razem dostałem taką informacje z kwatery głównej YMAA.

Mistrzów dwóch

Brzmi to jak tytuł filmu. Z X muzą jednak ma to tyle wspólnego, że film jest naturalną konsekwencją fotografii, a będzie trochę o fotografowaniu. Wrócę teraz pamięcią do ostatniego krakowskiego seminarium z mistrzem Yang Jwing Mingiem. Jest taki nieodzowny element wszystkich większych seminariów/zlotów/szkoleń czyli fotografia grupowa. To taki czas wyrwany z treningu, na który czeka pewna grupa

Wiem co jem – smaki ściany wschodniej i okolic

I znów zahaczyłem o Białystok. Fajnie było spotkać się z Arkadiuszem i pogadać o kolorach (turkus, chłopie ten kolor, o którym ci mówiłem, to turkus). Pojechałem poćwiczyć z ludźmi Qi Gong. Pozdrawiam wszystkich, którym się chciało przyjść pomimo tego, że było -10, na zewnątrz oczywiście, nie na sali. Tak przy okazji, to o tym mówiłem

Po pijaku…

Rodor wygóglał i zafejsbukował, a ja to forwarduję (jedno zdanie, i trzy wyrazy z kosmosu wzięte…). Co na filmie widzimy? Otóż nie jest to centrowanie, choć dużo osób każde ćwiczenie przepychania się w parach tak by nazwało. To krótki 30 sek. klip przedstawiający ćwiczącego, stojącego na niestabilnym podium. Jego zadaniem jest nie dać się wytrącić

Język chiński

Dziś krótko – nie będę się mądrzył, bo to, co wiem, to właśnie przeczytałem w necie… i tam znajdziecie więcej… Język chiński jest językiem ojczystym około 94% obywateli CHRL, używany jest również w wielu skupiskach ludności chińskiej na całym świecie. W ciągu trzech tysięcy lat powstało 10 głównych dialektów, które różnią się od siebie na

Nie gadamy… ćwiczymy…

W Muzeum Azji i Pacyfiku miał miejsce wykład mistrza Ly Chuan Zheng. Zapraszałem na to wydarzenie i mam nadzieję, że w tej masie osób, które się tam pojawiły był ktoś, kto dowiedział się o nim właśnie z mojego tekstu. Bo ludzi było sporo. Zazwyczaj w takich sytuacjach pojawiają się tylko ludzie ćwiczący dany styl, ale

Inne widzenie Tai chi – forma według Yang Ban Hou

Kiedyś zacząłem taki cykl, w którym chciałem prezentować różne style Tai Chi i trochę je komentować. Potem miałem jednak okazję zobaczyć taką masę filmów, przedstawiających całą gamę przedstawicieli różnorakich przekazów, że lekko się podłamałem. Niestety, moja wiedza nie sięga tak daleko, by móc oceniać i komentować. Trochę mnie to przystopowało. Chyba wiem, skąd to się

Wykład… – Nei Gong w praktyce

W najbliższą środę (28 lutego) w Muzeum Azji i Pacyfiku nadarza się okazja na uczestnictwo w fajnym i ciekawym wydarzeniu. Do Polski przyjechał mistrz Ly Chuan Zheng z żoną Marianne Plouvier – nauczyciele Janka Glińskiego i całej grupy ćwiczących stary styl Yang związanych z Fundacją Dantian. Pobyt przewidziany jest krótki, a plan napięty (czego im serdecznie zazdroszczę).

Formy, formy, foremki…

Formy… to temat rzeka. Ja, na ten przykład, nie mam do nich pamięci, choć pewnie to kwestia tego, że za rzadko, albo zbyt wiele form próbuję ćwiczyć. Ogólnie w stosunku do wszystkiego można powiedzieć, że ćwiczę za rzadko ;). Na temat form panują różne opinie. Jedni twierdzą, że są cool, a drudzy, że be. Ja

Wiem co jem? – morski wypas

Będąc na Yelonkach wstąpiłem do tamtejszego supermarketu. W latach 80. to był naprawdę sklep wielkopowierzchniowy. Największy w tej dzielnicy. Takie centrum kulturalne, gdzie spotykali się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Potem oczywiście powstawały inne większe sklepy, a ten sklep trwał i zawsze trzymał niezły poziom. I to by było tyle z laurki, nie płacą mi wszak za

Babiniec

Czy Tai Chi i inne podobne systemy stają się domeną kobiet? Takie pytanie zadawałem sobie w sobotni poranek, kiedy to, pomimo zimna, pojechałem do Królewskich Łazienek. Ale od początku. W sobotę rano postanowiłem poćwiczyć nieco starego stylu. Godzina co prawda zbójecka (9.00 rano) i dojazd do Łazienek mam w granicy 60 minut, ale pojechałem. Pogoda

Sztućce w MAiP

Prowadziłem ostatnio zajęcia w Muzeum Azji i Pacyfiku. To miejsce na warszawskim Powiślu już od dłuższego czasu jest miejscem, w którym odbywają się ciekawe imprezy. Oczywiście nie chodzi o to, że ja tam się pojawiam, ale o inne imprezy: a to śpiew perski, a to medycyna chińska lub indonezyjski horror (Facebook). Zaprawdę powiadam wam, że

Pożegnanie z butami…

Niby nic wielkiego. Zużyły mi się buty. Tylko, że ja mam duży problem z kupowaniem obuwia. Danusia wie: na widok sklepu z obuwiem dostaję białej gorączki, duszności, ataków kaszlu i wszystko mnie swędzi. Jednak mus, to mus. Moje poprzednie buty przyjechały z Chin. Tak, wiem, wszystkie buty kiedyś tam przyjechały z Chin. Te jednak przyjechały

Kara za pychę

Na Radkowy obóz dotarłem dzięki uprzejmości jednego z ćwiczących. Człowiek ten, dysponując wolnym miejscem w samochodzie, wziął mnie w charakterze balastu, idzie wszak zima i lepszy docisk to większe bezpieczeństwo. Sam Tadek jest w przedziale wiekowym, w którym zazwyczaj są ludzie interesujący się Tai Chi, czyli jakiś czas po maturze. Na tylnej kanapie samochodu jechał

Ominęło mnie…

Jak jedna z wielu rzeczy, które przeszły mi gdzieś bokiem. Od wielu lat, zawsze mnie coś omija. Jak każdego z nas zresztą. Nawet życie treningowe pełne jest treningów, na które nie poszliśmy. Np. teraz, jak piszę te słowa, w Białymstoku, pod okiem Rafała chłopaki (a, co najważniejsze dla prowadzącego, również dziewczyny) dzielnie ćwiczą, a moje

Czas skarpetkami liczony

Wstaję rano, tak jak do roboty… ale nigdzie nie muszę jechać. Zaglądam do szuflady przy łóżku i liczę skarpetki. Jeszcze dwie pary, czyli do końca wyjazdu dwa dni. Dopiero po dłuższej chwili i wykonaniu kilku operacji matematycznych, wiem jaki to dzień tygodnia. Tylko czy to ma jakieś znaczenie? Jestem wyjechany prywatnie, a to znaczy, że

Mongolskie zapasy – 1913

Dziś będzie krótko, bo i strzępić klawiatury nie ma po co. Poniżej krótki, fajny film dokumentalny. Nagranie pochodzi z 1913 roku. Początkowo myślałem, że film jest opisany po rosyjsku. Zapomniałem, że cyrylica obowiązuje nie tylko w Rosji i niektórych krajach postsowieckich. Wujek gógiel stwierdził, że to język mongolski. Autotłumacz nie wniósł nic nowego. Wiem, że

Orzech Mandżurski

Tak ostatnio sobie z Danusią wspominaliśmy wyjazd do Chin i uświadomiłem sobie, że jest jeszcze jeden temat, o którym miałem napisać. I nie będą to tym razem wspomnienia o żarciu. A było to tak… Początek, co prawda, nie zapowiadał zupełnie, że wizyta w centrum Kantonu zaowocuje jakimś treningowym wątkiem. Tego dnia bowiem, wyruszyliśmy samodzielnie z

Jednoręki bandyta

Mam nadzieję, że za to co piszę nie zostanę wtrącony do Taikikowskiego piekła, za zdradę jakiejś tajemnicy, czegoś na kształt składu Legii na trzy dni przed ważnym meczem. Chciałbym napisać o pewnej metodzie treningowej, z którą się już kiedyś spotkałem. Metodę tę kilkukrotnie pokazywał nam mistrz Yang Jwing Ming w czasie swoich seminariów. A taka

Janek in the sky with diamonds

Przed świętami wpadłem na oficjalne zakończenie roku treningowego do Fundacji Dantian. Co prawda nie ćwiczę z nimi regularnie, ale staram się czynić jakieś postępy w nauce formy, której się tam naucza. Biorąc pod uwagę, że nadal mam problemy aby wykonać całą sekwencję bez potrzeby korzystania z książki (przy okazji zapraszam do jej kupienia, zostało jeszcze

Wiem co jem? – Być jak Mario Bros

Mario, ten italiański hydraulik, bohater kultowej gry komputerowej, miał w życiu jeden cel — uratować księżniczkę. Jeśli mam być szczery, to tej księżniczki nie jestem pewien, bo nigdy w życiu do końca gry nie dotrwałem. Jedyne czego jestem pewien to fakt, że Mario po drodze posiłkował się grzybkami. Biegał sobie i jak złapał takiego grzybka,