Zaproszenie – KOnkrety

Miałem skrobnąć słów kilka na temat formy siedmioruchowej, której to mam zamiar uczyć w ramach treningów, które niedługo zacznę prowadzić. Przy okazji raz jeszcze zapraszam na dzień otwarty — już w czwartek (30 września 18:50 – reszta wiadomości pod tym linkiem).

Jeśli ktoś próbował odnaleźć formę siedmioruchową w encyklopedii Wu Shu, to mógłby się zdziwić. Nie ma jej tam. Napiszę uczciwie. To taka moja prywatna metoda treningowa. Na razie prywatna, ale mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy zechcą się jej nauczyć i praktykować pomimo tego, że jest ona moja i nieprzybita błogosławieństwem żadnego mistrza.

Jak to się stało, że taka koncepcja powstała w mojej głowie? Otóż chyba wiecie jakie mamy mieszkania? Zazwyczaj nie za duże. I choć staram się, by nasze wspólne gniazdko (lub jak kto woli — twierdza) nie było zagracone masą mebli, to znalezienie odpowiedniej ilość wolnego miejsca, by móc poćwiczyć formę, jest trudne. Ba, nawet krótkie i kompaktowe formy stylu Hao (np. ta dla seniorów – dwudziestosześcioruchowa) nie mieszczą mi się ani w salonie :), ani w holu :), ani tym bardziej w kibelku. Nie i już. Owszem są inne rzeczy, które można ćwiczyć w domu – nie samą formą człowiek żyje, ale są takie chwile, kiedy jak mnie skręca, to nie ma przebacz.

I jak mnie tak skręcało, to ćwiczyłem. Kiedy dochodziłem do stołu, to się obracałem lub robiłem kilka kroków w tył. Najgorzej było, kiedy jechał Stefan (nasz automatyczny, zrobotyzowany odkurzacz), bo wtedy trzeba było uważać. Danusia polubiła Stefana i pewnie, gdybym go uszkodził, wyciągnęłaby w stosunku do mnie jakieś daleko idące konsekwencje. Ale zostawmy Stefana.

Któregoś dnia, kiedy to właśnie naszła mnie ochota poćwiczenia formy, zrobiłem sobie siedem pierwszych ruchów układu i wtedy mnie olśniło. Pozycja, w której jestem, pozwala w dość prosty sposób przejść do pierwszego ruchu. Zrobiłem więc znów siedem pierwszych ruchów i znów, i znów. Po czwartym wykonaniu okazało się, że stoję w tym samym miejscu co na początku. A do wykonania tych czterech powtórzeń potrzebowałem niewiele więcej niż metra kwadratowego. Przypomniałem sobie wtedy, co kiedyś Andrzej Kalisz mówił na temat powtarzania ruchów — techniki Dan Cao. Że to dobre jest i że warto. I w zasadzie to już cała historia. Poniżej w ramach zaproszenia na dzień otwarty Tao Move dorzucam jeszcze kilka słów na temat tej formy i wydarzenia.

Koncepcja formy, którą można ćwiczyć w nieskończoność, nie jest ani nowa, ani broń Boże nie jest to mój pomysł. Po pierwsze – w stylu Hao istnieją formy z bronią (ja ćwiczę w ten sposób szablę i miecz) pozwalające na zapętlanie ich w nieskończoność przy pomocy prostego przejścia. Ot, po prostu, wystarczy wykonać prosty ruch i już jedziemy z formą w drugą stronę. Doceniłem ten sposób ćwiczenia już dawno. Moje poprzednie próby uczenia się form z bronią, które mają swój początek i koniec, spełzły na niczym. Za długie, a ja mam problemy z zapamiętaniem długich sekwencji.

Podobnie funkcjonuje forma podwójna Tai Chi (czyli tak zwany — set sparing) tam, po zakończeniu pierwszej sekwencji, ćwiczący stoją dokładnie w takiej samej pozycji z jakiej wystartowali i mogą ćwiczyć dalej, odwracając role.

Nie jest to zresztą tylko domena Tai Chi — w Chuo Jiao Fanzi mamy formę z kataną (ćwiczoną z bokenem). Jest ona tak krótka, że zazwyczaj robi się ją raz za razem, żeby w ogóle poćwiczyć. Kiedyś na pokazach w 3City (u Rafała Szulkowskiego) wykonałem ją cztery razy, z czego Robert Wąs doliczył się dwóch powtórzeń.

Ale pierwszy raz z taką formą spotkałem się już na samym początku mojej taijiowej drogi. Jest taka książka: „Taiji — medytacja w ruchu” (autor Tadeusz Doktór). Ta bardzo stara pozycja zawiera opis niewielkiej formy, którą ćwiczy się po krzyżu. Kilka ruchów w przód, kilka w tył, obrót o 90% i dalej. Nie bardzo wiem skąd autor tej broszury wytrzasnął tę formę, ale pamiętam, że już wtedy podobał mi się pomysł ćwiczenia krótkiej, powtarzalnej formy, która nie miałaby swojego początku i końca.

KO

Autor niniejszego bloga. Może nie jestem mistrzem, ale piszę o tym co robię i co mnie fascynuje. Jestem fanatykiem spędzania czasu na ćwiczeniach różnych ciekawych systemów treningowych. Ćwiczę Tai Chi, Qi Gong, Chuo Jiao Fanzi, łuk, bicz, rzucanie nożem i w zasadzie co się da... Jeśli chcesz ze mną poćwiczyć daj znać...

2 komentarze do “Zaproszenie – KOnkrety

  • 27/09/2021 o 20:21
    Permalink

    30 września 18:50 – czyżby Kolega miał zakaz stadionowy?
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 27/09/2021 o 20:58
      Permalink

      Próbowałem przełożyć mecz, ale UEFA nie miała już wolnych terminów. To w zasadzie niedaleko stadionu. Wszystko będzie słychać…

      Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: