Oświecenie w treningu Taiji

To taki tekst , który znalazłem kiedyś w necie. Wokół terminu „oświecenie” w stosunku do treningu Taiji pojawia się mnóstwo niejasności. Niektórzy doszukują się niemalże religijnego uniesień, kontaktów z Bogiem i zrozumienia uniwersum. Jest to tak abstrakcyjny cel treningowy, że Poniższy tekst odbrązawia nieco ten termin a co za tym idzie sprawia, że owo „oświecenie” zaczyna być osiągalne. Oryginalny tytuł – Dao Taiji Quan autorstwa Chou Chun Chua. Sofia 1995. Niestety nic nie wiem na temat jego autora, nie mogę teraz nawet znaleźć oryginału tego artykułu.

Zapraszam do lektury :

i-ching
trygramy podobno opisują wszystko…. ale dużo wody musi jeszcze upłynąć zanim to skumam

Taiji opiera się na księdze I Ching, zwłaszcza na zawartej w niej idei przemian. Nikt nie może wykonywać formy lub żadnego elementu Taiji nieskończenie doskonałe, bo doskonałość jest rzeczą względną, idealną i zależącą od indywidualnego punktu widzenia. W czasie ćwiczenia Taiji naszym celem jest zmieniać się. Potrzeba zmian, abyśmy mogli eksperymentować za każdym razem w rozumieniu zasad, które staramy się wcielić w życie. Nawet jeśli będziemy próbować zachować jakąś stałość, jeśli zechcemy odtworzyć jakiś wzór doskonałej formy, życie samo postara się o to, żeby warunki wewnątrz i dookoła nas nigdy nie były jednakowe i dlatego dwa jednakowe wykonania Taiji Quan są po prostu niemożliwe. Możemy albo martwić się z tego powodu, albo nauczyć się, że zmiany, ta jedyna rzecz stała na świecie, może być użyta do osiągnięcia najwyższych poziomów dobrobytu, szczęścia i wiedzy.

Czasami w trakcie udoskonalania swojego Taiji przeżywamy „przebłysk”. Nie jest on płodem naszych wysiłków i gorliwego treningu – po prostu zadziałała jakaś modyfikacja, jakaś zmiana, niuans pozy, nastroju albo zamiaru, który otwiera nas na potok niespodziewanej energii. Czasami można to opisać – głównie, za pomocą obrazowych porównań. Bywają i niewerbalne przełomy owocujące np. nowym uczuciem albo wyostrzonym postrzeganiem. Zwykle przeżycie takiego „przebłysku” jest bardzo inspirujące. Towarzyszy ono odczuciu, że w Taiji nie ma niczego trudnego albo złożonego. Często „przebłysk” w jednej dziedzinie ma następstwa i w innych. Na przykład, w Taiji Quan „przebłysk” w jednej pozycji nierzadko odczuwany jest w całej formie. Oczywiście, „przebłysk” pojawia się nie tylko w Taiji. Zdanie ważnego egzaminu, zakończenie szkoły, próba nowej metody po dziesięcioletnim wykonaniu pracy jednym sposobem, otwarcie nowej trasy dla rutynowej przejażdżki wszystko to może dać odczucie przełomu.

W codziennym życiu myślimy o rozwiązaniach problemów jak o „przebłyskach” i zapominamy o powolnym, prawie nieodczuwalnym progresie, owocach codziennej pracy. Wyłom jest bardziej „dramatyczny”, nawet jeśli jego rezultat jest stosunkowo skromniejszy. Jest on bardziej podobny do trzęsienia ziemi – ostre, ale zmierzające do uwolnienie napięcia. Określiłbym „przebłysk” w Taiji jako „niespodziewane i budzące natchnienie, przejście do zrozumienia”. Każdy, wytrwały w praktyce Taiji przyswaja zasady przemian i przeżywa wiele takich momentów.

Chen Man Ching opowiadał o takim olśnieniu, które zdarzyło się, kiedy był on jeszcze uczniem Yang Cheng Fu. Według słów mistrza Yang stale wzywał swoich uczniów do nie używania siły. Mistrz Chen Man Ching starał się, jak mógł, ale nieskutecznie; w rezultacie wszyscy inni uczniowie zwyciężali go w pchaniu. I oto pewnego razu nocą, mistrzowi przyśniło się, że ma obie ręce złamane w stawach barkowych, które wiszą jak ręce połamanej lalki, na niteczkach. Obudziwszy się, zrozumiał co oznacza „Song” (rozluźnienie – nie używanie siły) i od tamtej pory, w czasie praktyki pchania, inni uczniowie dziwili się, jak szybki zrobił on postęp.

0617aa_kreatywnosc_pod_kontrola_fot
Za chwilę nastąpi olśnienie… najlepszy jest ten moment na chwilę przed.

Osobiście przeżyłem takie olśnienie, kiedy pewnego wieczoru oglądałem w telewizji pokazy rodeo, gdzie kowboj skakał na dzikim koniu. Niespodziewanie zauważyłem, że każdy ruch konia ma swój sens. Koń swój zamiar zrzucenia kowboja realizował poprzez ruchy, które odchylały środek ciężkości jeźdźca dalej i dalej, póki koń wreszcie nie zrzucił go na ziemię. Uświadomiłem sobie, że taki cel pojawia się również i w Pchających Dłoniach – nawet najmniejszy ruch powinien służyć końcowemu celowi: porażce przeciwnika. Oczywiście, za takimi olśnieniami powinny podążać długa i regularna praktyka.

W tym artykule chciałbym pokazać różnicę pomiędzy dwoma różnymi rodzajami olśnienia. Małe olśnienie, to taki kamień milowy, jakich może być dużo na drodze. Dwa wymienione powyżej przykłady zawierają się właśnie w takiej kategorii. Wielkie olśnienia wyznaczają granice między trzema głównymi stadiami rozwoju, przez który przechodzi droga do biegłości w sztukach bojowych. Każde z trzech głównych stadiów charakteryzuje się odpowiednią „metodą”. Praktycy sztuk bojowych na pierwsze stadium używają określenia „Metoda rąk”, na drugie – „Metoda tułowia”, na trzecie – „Metoda świadomości” (rozumu).

Chociaż możliwe są najmniejsze olśnienia w granicach każdego stadium, to przejścia od Metody rąk do Metody tułowia i potem do Metody świadomości noszą jakościowy, wyraźnie „skokowy” charakter. Małe olśnienia są w istocie indywidualnymi i krańcowo różnorodnymi przeżyciami. Wielkie przełomy są bardzo podobne u wszystkich, którzy przechodzą z jednego stadium w drugie. Większość trenujących pozostaje niestety na pierwszym stadium. Nieliczni osiągają drugie. W legendach opowiada się o tych, którzy doszli do trzeciego stadium, ale dziś nie znam nikogo, kto osiągnął ten poziom.

Metoda rąk (pierwsze stadium)

Nazwa ta oznacza, że wykonanie technik ograniczone jest tylko do ciała. Trenujący wykonują techniki pięściarskie i inne uderzenia przy pomocy rąk. Bloki, kopnięcia przy pomocy nóg itp. Ważną rolę gra rozciągnięcie, ruchy są zwykle zamaszyste, szybkie i silne. Wszystkie twarde, „zewnętrzne” szkoły znajdują się w granicach Metody rąk. Dla sztuk bojowych, których uczą w tych szkołach, praktyka Taiji – ma na względzie zasady, a nie formy – przedstawia sobą olśnienie pozwalające na przejście do drugiego stadium rozwoju. Niestety, większość wykonawców Taiji pozostaje na pierwszym poziomie, bo wykonanie form i Pchających Rąk będzie zawsze po prostu technicznym ćwiczeniem, póki nie nauczą się stosować klucza (Ośmiu Trygramów i Pięciu elementów) i tym samym, nie zrobią kroku do następnego stadium.

Metoda tułowia (drugie stadium)

 Główna oznaka drugiego stadium jest tym razem zastosowaniem Metody tułowia. Charakteryzuje się ona wykorzystaniem korpusu, zwłaszcza lędźwi i kręgosłupa, jako źródła ruchów rąk i nóg. Oznacza to, że tułów zaczyna i prowadzi wszystkie ruchy. Na pierwszym stadium siłę generują dynamika mięśniowa i niezależne ruchy. Na drugim stadium jest to giętkość, wewnętrzne ruchy, oraz oddech i spiralny ruch – przedstawiony w diagramie Taiji. Uwalniają one skrytą wewnętrzną energię. Jak wyglądają ruchy, kontrolowane tułowiem? Ani jedna część ciała nie pracuje niezależnie; Wszystkie ruchy są zgodne i wszystkie części ciała stale przechodzą przez cykl zmiany In i Yang. Tylko o osiągających to stadium można powiedzieć, że oni rzeczywiście praktykują Taiji. Ale jest ich bardzo niewielu.

Większość ćwiczących Taiji pracuje według zasad metody tułowia, ale oświecenie, które wyznacza prawidłową praktykę na tym poziomie, trudno dostrzec. Bardzo łatwo zagubić się na tym poziomie. Formy Taiji mogą wyglądać na wytworne i płynne, zwłaszcza w wykonaniu doświadczonego specjalisty. Jednak uważna obserwacja zawsze pozwala ujawnić, że ręka lub inna część ciała pracuje sama z siebie, wyprzedza albo nie podąża za przenoszeniem ciała albo ruchami talii.

Metoda świadomości (trzecie stadium)

prawie-jak-supernowa-2686_l
tak artysta wyobraża sobie wybuch supernowej… a ja moment zrozumienia zasady Taiji

Na koniec, jest jeszcze metoda świadomości, albo rozumu. O tym trzecim stadium trudno mówić, ponieważ osobiście jeszcze nie osiągnąłem go i nie spotykałem nikogo, kto dotrwał do tego poziomu. Klasyczna literatura stwierdza, że to jest możliwe. Istnieją też legendy o mistrzach, a ich czyny świadczą o osiągnięciu tego poziomu. W metodzie świadomości wszystkie ruchy zaczynają się i kończą w energii ćwiczącego. Tam, gdzie wcześniej prowadził tułów, teraz prowadzi świadomość, energia podąża za nim, a zamiar mistrza realizuje przy minimum albo nieobecności zewnętrznego działania. Na tym trzecim stadium fizyczna energia, albo Qi, transmutowana jest w psychiczną, albo duchową siłę, nazywaną „Shen” (Duch). Legendy opowiadają o mistrzach, którzy mogli neutralizować napad tygrysa, po prostu odbijając drapieżną energię tygrysa z powrotem na niego za pomocą skoncentrowanego spojrzenia.

Łatwo powiedzieć, że oświecenie jest niezbędne, żeby przechodzić od stadium do stadium, ale jak można urzeczywistnić oświecenie w Taiji Quan? Proszę wyobrazić sobie, że droga waszego rozwoju to nieskończony korytarz. Jeśli rozwój byłby zaledwie funkcją wysiłku w czasie, to korytarz odchodziłby do góry pod kątem i gubił się w perspektywie. Ale tak nie jest. Korytarz wije się i kończy licznymi zamkniętymi drzwiami. Przechodzenie przez każde z nich powiązane jest z uporem i wytrwałością; Ale bez klucza żadnych drzwi nie otworzymy. Przy odpowiednim wysiłku, możecie trwać w rozwoju na poziomie drzwi. Jeśli jednak popadniecie w samozadowolenie albo nie zdobędziecie klucza, zostaniecie tam na zawsze.

Przebłysk

Nie jest to automatyczny rezultat przećwiczonego czasu albo nagromadzenia doświadczenia na jakimś prywatnym poziomie. Lata praktyki dadzą wam gładszą technikę, ale wykonanie zostanie zewnętrznym. Dla oświecenia w Taiji niezbędna jest wewnętrzna koncentracja i zmiana. Przypomnijmy sobie historię samochodowego wzornictwa. Pierwsze samochody przedstawiały po prostu fotel na czterech kołach. Przez długie lata projektanci zgadzali się z tym, żeby takie rozumienie samochodu określało jego wygląd zewnętrzny i tworzyli tylko wariacje na zadany temat. Karoseria była po prostu „skrzynką” dla wnętrza. Żeby wydarzył się przełom, ktoś powinien był przyjąć nową koncepcję. Impuls dała aerodynamika. Jak tylko projektanci zaczęli zwracać większą uwagę na strumienie powietrza na zewnątrz samochodu, niż na jego wnętrze, ich opracowania zmieniły się radykalnie.

Choć powyższy przykład został mocno uproszczony, pozwala on zajrzeć do istoty głównego oświecenia. To nie poprawa istniejącej idei; To skok na nową arenę twórczości. Staje się on możliwy dzięki przyjęciu nowej fundamentalnej koncepcji. Oto co należy robić między głównymi stadiami w rozwoju Taiji. Uważam, że sekret sukcesu dla tych, którzy chcą iść naprzód, składa się z dwóch punktów: Nigdy nie być zaspokojonym i uparcie szukać kluczy dla postępu.

b7b9c6eaaf24218c93e9af991e7bae98ae10c9e9
cele powinny wabić… sorki nie mogłem sobie odmówić 😉

Przyjrzyjmy się dokładniej tym punktom. Po pierwsze, jak praktykujący Taiji może uniknąć pułapki samozadowolenia i pokusy zatrzymania się na osiągniętym poziomie, żeby postawić przed sobą nowy odległy cel? Dla tego dobrze pomyśleć o tym, po co zajmujemy się Taiji i jakie cele nam w tym pomogą. Cele generują energię. Pomagają nam one efektywniej spożytkować nasz czas i wysiłki. Lecz najbardziej pożyteczne są wtedy, gdy są one wybrane świadomie i rozważnie. Jaki jest wasz osobisty cel w Taiji? Kiedy pewnego razu osiągniecie mistrzostwo, co zamierzacie z tym zrobić? Cele należy sformułować jak najszczegółowiej i najdokładniej. Najłatwiej jest powiedzieć „być zdrowym”, „umieć się obronić” albo „rozluźnić się i być szczęśliwym” – ale jest to niewystarczające. Niewyraźne cele, nawet jeśli są piękne i wdzięczne, nie będą ani skupiać waszej energii, ani inspirować was do efektywnego zastosowanie środków do ich realizacji.

Postawcie sobie jakieś cele. Należy je sprecyzować tak, żeby odzwierciedlały one waszą wolę na realny postęp i oświecenie. Na przykład, zamiast „Chcę być zdrowym” można sformułować cel tak: „Za sześć miesięcy będę ważyć dziesięć kilogramów mniej i będę w stanie wchodzić na czwarte piętro po schodach bez zadyszki”. Zamiast „Chcę umieć obronić się”: „Za rok nauczę się obu stron formy podwójnej” albo „Będę mógł neutralizować swojego partnera bez stawiania mu oporu”. Dokładność sformułowania pomaga skupić waszą wolę i wzmocnić waszą wiarę w swój potencjał. Proszę skupić się na czymś, czego rzeczywiście pragniecie, a nie na tym, co po prostu pięknie brzmi. Moc waszego życzenia – oto co stanowi różnicę między pustą fantazją i celem, który powoduje postęp.

Cele powinny wabić i dodawać sił. Takie cele przyciągają te energie w waszym życie, które będą pracować na zwycięstwo i odpychają wszystko to, co mogłoby was rozpraszać. Jak tylko będziecie mieli taki cel w Taiji, to odróżnicie, co pomaga w jego osiągnięciu a co sprowadza was na manowce. Czy przeszkadza to, że późno kładziecie się spać? Nie tracicie zbyt dużo czasu przed telewizorem czy na bezproduktywnym czytaniu? Powinniście być gotowi zdecydowanie odepchnąć od siebie wszystko to, co zakłóca i robić to, co należy dla osiągnięcia celu. Wasz cel jest na przykład odpowiedzialny za to, by kompensować wam konieczność wstawania wcześnie każdego poranka.

Przypuśćmy, że wasze Taiji jest na niezłym poziomie. Uczciwie pracowaliście wiele lat i czujecie się na równi z innymi ćwiczącymi. Są jednak uczniowie lepsi od was tylko dlatego, że trenują dłużej. To trudny moment. Tracicie swój „rozum początkującego” i stajecie przed wyborem, od którego zależy cały wasz przyszły rozwój. Nawet po dwudziestu latach, jeśli myślicie „Teraz jestem dosyć dobry” albo „Jestem szczęśliwy, bo mogę prowadzić treningi Taiji”, to jest to koniec waszego rozwoju. Zatrzymacie się tam i nigdy nie przeżyjecie oświecenia. Jeśli chcecie przejść na następny poziom praktyki, nie powinniście czuć się zaspokojonymi. Osiągnąwszy cel, trzeba sięgać dalej i dalej. Tylko wasze pragnienie większych osiągnięć pomoże wam osiągnąć oświecenie.

Teraz proszę pozwolić mi wrócić do drugiej z wspomnianych wcześniej koncepcji. Jak ważne jest wytrwałe poszukiwanie kluczy do naszego rozwoju? Gdzie może znaleźć takie klucze? Liczę, że jeśli rzeczywiście chcemy doświadczyć oświecenia, klucze można znaleźć pod pozorem naszego życiowego doświadczenia. Jednak, żeby je rozpoznać, trzeba kultywować intuicję. Jedna z metod odnajdywania kluczy do oświecenia w Taiji, to głęboko zamyślić się nad rzeczami, nad którymi inni ludzie przechodzą do porządku dziennego.

Bezmyślne przyjmowanie opinii innych ludzi może zablokować wasz postęp. Na przykład, kiedy zaczynałem studiować Taiji, bardzo mnie drażniło, dlaczego jest tyle odmian wśród głównych stylów Taiji. Inni uczniowie mówili mi, że to skutek osobistych umiejętności wielkich mistrzów. Zmiany powstają przypadkowo albo są rezultatami zniekształceń przy przekazywaniu stylu. Ja przez poszukiwanie alternatywnych zastosowań bojowych szukałem własnej odpowiedzi. Ucząc się wszystkich trzech głównych stylów doszedłem do wniosku, że Chen, Yang i Wu posiadają opracowany z rozmysłem plan, żeby przeprowadzić ucznia od Metody rąk do Metody świadomości, od formy do bezkształtności, od ograniczeń w zewnętrznym świecie do wolności w wewnętrznym świecie. Zapewniam was, że wasze wysiłki opłacą się, jeśli zrobicie to dla siebie tak, jak ja to zrobiłem.

Inne sposoby poszukiwania klucza do oświecenia

Jest to związane z waszym codziennym życiem i waszej znajomości rzeczy związanych z praktyką Taiji. Stale proszę pytać się: „Ile w tym Taiji?”. Należy studiować klasyczną literaturę i legendy o życiu wczesnych mistrzów. Ale, oczywiście, idee z książek albo innych zewnętrznych źródeł trzeba sprawdzać i przyswajać podczas waszej osobistej praktyki. W najstarszej klasycznej pracy o Taiji Chang San Feng mówi, że Taiji działa w zgodzie z ruchem słońca i księżyca. Wiadomo, że on obserwował ich ruchy i wiązał je z swoim życiem. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym, pomyślałem, że był on po prostu przesądny. Jak takie rzeczy mogą być wzajemnie powiązane?

Kiedyś wieczorem, ćwicząc Taiji, zobaczyłem wschód księżyca. Nagle zrozumiałem, jaką analogię zobaczył Chan San Feng. Stawy są Yang, dłoń jest In. Kiedy obracamy stawem pojawia się półksiężyc. My mamy po dwie ręce, dlatego ich wzajemne stosunki są podobne do stosunków między Słońcem i Księżycem. Przełom stał się możliwym, ponieważ bardzo chciałem otworzyć swój rozum i uznałem, że ta stara historia mogła mi coś opowiedzieć. I tak udało mi się zrozumieć, że Ba Gua, przedstawiające osiem faz cyklicznej zmiany, są kluczem do „Metody tułowia” w Taiji.

Przypuśćmy, że postawiliście przed sobą cel: przejść od pierwszego stadium do drugiego – od Metody rąk do Metody tułowia. Jak można to zrobić? Reguła Metody rąk brzmiała następująco: „Wykonywać cały ‚repertuar’ technik wciąż i wciąż, póki nie będziecie w stanie robić ich płynnie i z siłą”. Teraz powinniście przyjąć inną koncepcję: Nie ruszać rękami. Jeśli nie pozwalacie rękom, żeby poruszały się same, wtedy całym ciałem należy ruszać tak, żeby zmusić ręce do zmiany położenia, którego nauczyliście się w formie w ten sposób, żeby praktykować Metodę tułowia. Wasze ciało należy nauczyć ruszać się więcej i więcej tym bardziej, im bardziej staracie się, żeby ręce ruszały się mniej i mniej.

etap1 etap1 Oświecenie w treningu
pierwszy błysk światła to ponoć najpiękniejszy moment dnia

Proszę wypróbować takie ćwiczenie: Proszę wstać z leżenia z rękoma przyciśniętymi po bokach i dłońmi skierowanymi w tył. Jaki ruch można dokonać tułowiem, żeby dłonie rozwinęły się i były obrócone w przód? Jeśli nie macie możliwości poruszać stawami rąk, to jak należy połączyć technikę oddechu i wewnętrznego ruchu, żeby wykonać ruch w kończynach? Kiedy to się stanie dla was możliwe, staniecie na progu rozumienia różnicy pomiędzy Taiji a wszystkimi innymi wyrobami Taiji podobnymi. Każda pozycja w każdej formie Taiji we wszystkich stylach powinna spełniać się z takim samym wewnętrznym zamiarem i zewnętrznym bezruchem.

Pójdźmy za tym przykładem jeszcze dalej. Jak można przejść od Metody tułowia do Metody świadomości? Jeśli od Metody rąk do Metody tułowia przechodziliście zmniejszając ruch rąk i zwiększając ruch tułowia, to teraz trzeba zmniejszyć ruch tułowia i podnieść aktywność świadomości. W Metodzie tułowia staramy się, żeby ciało prowadziło ręce; Ale co prowadzi ciało? Świadomość – i to przejawia się w oczach. Jeśli to zrozumiemy, to nawet na zajęciach dla początkujących można zacząć kultywować elementy Metody świadomości. Kiedy rozum chce uderzyć ręką, oczy prowadzą z lekka wyprzedzając ruch ręki.

Analogicznie, kiedy czytacie na głos, wasze oczy najpierw czytają tekst, wyprzedzając wasz głos. Jeśli spojrzenie skupione jest tylko na tym słowie, które w danym momencie wymawiacie, nie zrozumiecie tego, co czytacie, a wasz głos straci możliwość intonacji. Im lepszy lektor, tym dalej będzie wybiegał w tekst. W Taijii, jeśli spojrzenie jest skupione na ręce, świadomość będzie podążać za ręką i pozwoli się jej prowadzić. Jeśli spojrzenie lekko wyprzedza rękę, to ręka będzie się uczyć podążać za energią świadomości, a świadomość może zacząć uczyć się jak efektywnie działać. Konfucjusz powiedział:

Każde zjawisko ma swoje przyczyny i skutki;
Każde zdarzenie ma swój początek i zakończenie.
Jeśli wiesz, co jest przyczyną, a co skutkiem,
twoje działania mogą być bliskie Dao”

Ma to związek z jeszcze jednym problemem, związanym z oświeceniem. Uczeń na początku nauki nie ma żadnej bazy. On nie odróżnia stylu Chen od stylu Yang i nie wie, nad czym pracować najpierw. Jeśli ograniczy się tylko do opanowania formy i stwierdzi „Umiem, jestem gotowy”, nigdy nie dozna oświecenia, ponieważ nie ma w nim żadnej chęci rozwoju. W każdym stadium jest specyficzna praca, którą koniecznie trzeba wykonać i nie wolno jej pominąć, jeśli chcecie zrobić postęp. Instruktor może pokazać drogę, dzięki której on i inni osiągali dobre rzemiosło lub nawet mistrzostwo, ale każdy uczeń powinien starać się przyjąć odpowiedzialność za swój własny rozwój. Stworzyć swoją własną drogę rozwoju dostosowaną do swoich osobistych słabości i potrzeb. Uwierzyć w siebie!

Oświecenie w treningu

Jeśli starzy mistrzowie posiedli jakąś umiejętność, to wy też możecie ją posiąść. Proszę odrzucić wszystkie negatywne myśli. Wasze usprawiedliwienia powodują stratę energii. Jeśli, zetknąwszy się z trudnym elementem treningowym, powiecie: O, mnie to się nigdy nie uda, to naprawdę nigdy nie będziecie w stanie tego zrobić. Teraz, kiedy czytacie to, proszę usiąść wygodnie – proszę podnieść swojego ducha, rozluźnić się i proszę spojrzeć we własne wnętrze, do centrum. Przypomnijcie sobie swój cel: Zdobyć mistrzostwo. Jakże prawdziwe jest przysłowie „ty jesteś tym, co jesz”. Ale jeszcze lepiej byłoby powiedzieć, że ty jesz to, co myślisz. Nasze wyobrażenia a sobie samych – kim jesteśmy, jak wyglądamy, jakie mamy zdolności – tworzą inercję w naszym życiu.

W tym lub innym stopniu my wszyscy jesteśmy wciągnięci w to nieracjonalne myślenie. Kim jesteście? Im częściej myślicie o swoim celu, tym częściej on wpływa na wasze życie. Raz na tydzień lepiej, niż raz w miesiącu, raz dziennie – lepiej, niż raz na tydzień. Oprócz częstotliwości, nie mniej ważna jest intensywność waszych myśli. Jak najczęściej zadawajcie sobie pytanie: Jeśli byłbym prawdziwym mistrzem, to co bym zrobił w tej sytuacji? Jak to zrobić w zgodzie z Taiji? Jak mistrz siedzi? Jak mistrz je? Rozmyślanie (medytacja) – to wielki klucz, związany z wykorzystywaniem waszej woli i siły wyobraźni.

Codzienna praktyka Taiji jest po prostu ćwiczeniem po medytacji o tym, kim wy jesteście naprawdę. Jeśli możecie pamiętać o swoim celu i będziecie otwarci na zmiany, rzeczywiście doznacie oświecenia i zaczniecie żyć na wyższych poziomach energii i świadomości. W swojej klasycznej pracy o Taiji Wan Czun Yue stwierdza, że energia, produkowana przez stałą praktykę, doprowadza do nagłego olśnienia, czasami nawet ocierając się o odczucia religijne. Twierdzi on, że kluczem do tego stanu jest współzależność między In i Yang i w rezultacie prawidłowe zrozumienie energii. Mistrz obiecuje wszystkim praktykom Taiji:

Próbujcie doświadczać i im dłużej się tym zajmujecie, tym cudowniejsze będą wasze osiągnięcia. Proszę doświadczać w milczeniu i proszę przeżywać w uczuciu, póki nie nauczycie się działać według swojej woli.

Oczywiście, jest i ostrzeżenie: Jeśli nie macie rozumienia, to ilość waszego treningu nie ma żadnego znaczenia! Moim celem w napisaniu tego tekstu jest natchnąć wszystkich miłośników Taiji, tak uczniów, jak i nauczycieli, żeby otworzyli swój umysł i starali się przyjąć filozofię Taiji, wyrażoną w idei przemian. Niestety, wielu praktykujących nie podąża ścieżką rozwoju za sprawą wiary w to, że ich nauczyciel – to jedyny nauczyciel z monopolem na prawdę. Próbując podążać tylko po jednej drodze, nie mają szansy opanować zasady przemian i omija ich bogactwo Taiji.

Wy, prawdopodobnie, mieliście szanse, żeby otrzymać pewne prywatne lekcje, takie których nie mógł wam udzielić nikt inny. Potraktujcie to jako osobisty dar. Ale jeśli to powoduje w was poczucie wyjątkowości, a nie obowiązku, jeśli wzrasta w was pogarda do innych ludzi i idei, to jest to najlepsza droga do utraty szansy na oświecenie. Musicie być otwarci na lekcje, które kryją się we wszystkim, co trafia się wam w drodze.

Bądźcie elastyczni i pamiętajcie, że czas pracuje dla was. Nie bójcie się zmieniać swojej praktyki, nauczyć się innego stylu albo wprowadzać nowych idei w waszą formę. Kiedy zmienia się forma, zmieniacie się i wy. Nie wzywam do zmian dla samych zmian i nie wzywam, żeby ktoś modyfikował choreografię standardowych form. Tradycyjne formy utworzone przez wielkich mistrzów w ramach głównych stylów, nie wymagają żadnych modyfikacji. Zostały stworzone by w czasie treningu osiągnąć maksymalnie duże efekty. Ale konkretny człowiek powinien używać tych form jak osobistego poligonu do sprawdzenia klasycznych praw filozofii Taiji. W formach może zmieniać się akcentowanie, jeśli tylko nie zaburza zasad. Te zasady pozwalają na szeroką interpretację i nawet wymagają, żeby twórczo eksperymentować z ruchem i energią w waszych poszukiwaniach oświecenia na najwyższych poziomach sztuki.

13 Replies to “Oświecenie w treningu Taiji”

  1. Jak przeczytałem o połamanych rękach lalki, to aż mną wstrząsnął dreszcz, gdyż umysł mój powędrował w stronę tajemniczej pyjękności z Bakalarskiej. 😉

    Co do reszty – nie wypowiadam się, bo treść jest zbyt gaoji. jak na mnie. Cieszy mnie jednak, że (być może) książkę napisał bułgarski Chińczyk. Po wypiciu hektolitrów wina i bozy może zaczęły mu pasować te trygramy do praktyki taiji. 😉

    1. Jak pamiętasz kiedyś usiłowałem pożenić te wszystkie idee – aż poszukam swoich notatek z próby połączenia idei pięciu elementów i ośmiu sił. Kiedy już mi się wydawało że coś rozumiem – powiedziałeś cytuje : wypij jeszcze kielicha, idź spać jutro Ci przejdzie. Teraz myślę że te wszystkie 64 trygramy, pięć elementów i inne to po prostu próby opisania rzeczywistości i to siłą rzeczy nieudolne.

      W tekście spodobała mi się idea trzech etapów nauki oraz koncepcja odbrązawiająca oświecenie. W sumie pozytywy zwyciężyły.

      W każdym razie Tobie powinienem go dedykować co niniejszym czynię…

  2. Jakie fajne macie tu miejsce, zapewne jakas energia mnie tu sciagnela bo chyba nie przypadek;) Zabieram sie za czytanie
    Pozdrawiam wyznawców kaczki 🙂

  3. Zwróciłem uwagę na słowa „O tym trzecim stadium trudno mówić, ponieważ osobiście jeszcze nie osiągnąłem go i nie spotykałem nikogo, kto dotrwał do tego poziomu.” – dawni mistrzowie Tai Chi mieli świadomość, że w każdej chwili ktoś może zapukać do ich drzwi i wyzwać go do walki i to była istotna konieczność ciągłego rozwoju i doskonalenia. Czy obecnie nie jest tak, że trzeba zrobić raz lub nawet kilka razy znaczny wysiłek i uzyskać odpowiednie stopnie instruktorskie, a potem można sobie odpuścić jest już klub towarzyski dobrego jedzenia i trunków pod wezwaniem Tai Chi.

    1. Jest wielu którzy tak czynią. Zostają instruktorami by mieć namiastkę władzy, udawać charyzmę i móc wyrywać laski z grup początkujących. To niestety standard. Ale to kwestia postawienia przed sobą celów. Staram się omijać takich ludzi.

  4. Zwróciłem uwagę na słowa „Niestety, wielu praktykujących nie podąża ścieżką rozwoju za sprawą wiary w to, że ich nauczyciel – to jedyny nauczyciel z monopolem na prawdę.”…..Jak rozumiem jest to zachęta do szukania wiedzy u różnych instruktorów/mistrzów, a w końcu szukania samemu w książkach, filmach, obserwacji innych….tak robi KO…… Ale z pewnością nie jest to ścieżka dla początkujących.

    1. przypominam że to tylko moje tłumaczenie (i to niedokładne pewnie) a nie moja opinia. Jak najbardziej każdy z nas bez względu na poziom zaawansowania powinien swojego głównego mentora, nauczyciela, trenera ale nie powinien być zamykać się na innych. Więc tak naprawdę prawda jest po środku.

      Jest tylko jedna rzecz gorsza od ucznia który sądzi że jego nauczyciel jest tym jedynym o monopolu na wiedzę.To nauczyciel który twierdzi że wie wszystko najlepiej 🙂

  5. Oparłem się na chińskim zaleceniu „lepiej trzy lata szukać nauczyciela niż źle ćwiczyć ” i anglosaskim ideale lojalności wobec swojej grupy i przywódcy. Generalnie, skoro się wybrało nauczyciela to warto dać mu szansę przekazania swojej wiedzy…. Początkujący dużo czyta, ogląda filmy na youtube i ma różne pytania, a odpowiedzi przychodzą „same” dopiero po paru miesiącach ćwiczeń, więc trzeba wytrwać przez pewien czas, ale potem ???

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz