Zarośnięty Biały Żuraw

Ostatnio od strony treningowej był dla mnie lżejszy okres. Taka naturalna przerwa się u mnie pojawiła. Reżim raczej domowy – więcej medytacji niż soli treningowej. Bezruch nikomu nie służy. Wiem, że potem jak się wraca do cyklu, to człowiek ma problemy. Bo to się okazuje, że ćwiczenia się trochę zmieniły (czytaj poszły do przodu), albo że kolejność trochę inna, albo że była nowa kombinacja, którą wszyscy śmigają, a Ty człowieku kombinuj. Ale czas wrócić, mam nadzieję tylko, że ciało pozwoli w miarę gładko wejść w nurt tej rzeki po szyję.

Na początek wybrałem się na Krasnołęcką. Dziś do Warszawy przyjechał Rafał i poprowadził dwa seminaria. Ja sobie wybrałem ten poranny czyli Qi Gong Białego Żurawia. Cytuję definicję (za stroną ymaa.pl) :

Qi gong Białego Żurawia (Bai He Qi gong)

Ten rodzaj Qi gong pochodzi ze stylu Białego Żurawia. Jest on znany z dużej skuteczności w utrzymywaniu zdrowia i działaniu leczniczym na choroby górnej części tułowia, zwłaszcza serca i płuc. Qi gong Białego Żurawia jest podstawą nauki Białego Żurawia jako sztuki walki. Obejmuje on dwa rodzaje Qi gong: Twardy i Miękki, zwany również Gong Latającego Żurawia.

Powyższy link zawiera fragment filmu instruktażowego pokazującego Qi Gong Białego Żurawia w wykonaniu mistrza Yang Jwing Minga.

Mogłoby się wydawać, że to jest trochę inna para kaloszy, inna sztuka walki. Ale to nasze (moje) Taiji, to uprawiane wedle nauk mistrza, nieco innymi prawidłami się rządzi. Dla mistrza pierwszoplanowym stylem (na Tajwanie, w czasach jego młodości) był Biały Żuraw. Nic więc dziwnego, że kiedy uczuł się Taiji, to widział tę sztukę przez pryzmat Białego Żurawia. Szczególnie, że jak sam przyznawał, na początku Taiji uczył się w celach zdrowotnych. Potem, kiedy już jego Taiji rozwijało się do obecnej postaci, mam wrażenie, że nawet nie starał się tego ukryć. Bo i po co?

soaring-high-oiyee-at-oystudioTakim podstawowym elementem (między innymi) jest wyraźna praca klatką piersiową. Cykl wyraźnego zamykania jej i otwierania.

Po latach treningu uświadomiłem sobie, że właśnie ten element jest tym co, jako jedno z wielu rzeczy, pociąga mnie w tej odmianie Taiji. Białego Żurawia nie ćwiczę, bo po pierwsze w Wawie go nie ma, a po drugie inaczej się moje życie potoczyło. Co nie zngrace-of-descent-bill-searleaczy, że zarzucam te elementy. Korzystając z takich okazji jak dziś, przyswajam sobie podstawy tej praktyki.

Rafał Szulkowski

with-my-head-held-high-oiyee-at-oystudioA samo seminarium… no cóż. Przyszło dwanaście osób, hej ludzie co jest?. Więc raczej kameralne to było spotkanie. Ćwiczyliśmy podstawy twardej części Qi Gongu i tej miękkiej odmiany (tak po trzy, cztery techniki z każdej części). Tylko tyle, ale jest to na tyle fajny kawałek materiału, który bardzo ładnie zmodyfikuje naszą formę Taiji. Rafał jak zwykle poprowadził solidne zajęcia (choć czuło się trochę wakacyjną atmosferę).

Dla mnie odkryciem było stosowanie kompresji siły w czasie ćwiczenia twardego Qi Gongu. Tam po prostu się nie da inaczej. Mieliśmy tylko z Rafałem drobną różnicę zdań – czy używać takiego gardłowego yyyyyy czy może językowego ssssss. Ja obstawiam to drugie, bo napina mniej mięśni (poza przeponą oczywiście).

i jeszcze kilka fotek, żebyście wiedzieli czego zazdrościć…

Biały żuraw2 Rafał Szulkowski
Twardy Qi Gong w poruszaniu
Biały żuraw3
Przykład ustawienia stóp
Biały Zuraw1
…o tak trzeba ręce ustawić…

a skąd tytuł? Ano kilku z nas na sali przypominało dziś austriackie kobiety 🙂

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

0 myśli na temat “Zarośnięty Biały Żuraw

  • 17/06/2014 o 11:53
    Permalink

    Kobieta z Austrii, bez brody 😛
    Alisa BuchingerAlisa Buchinger

    Odpowiedz
    • 17/06/2014 o 15:43
      Permalink

      Jak znam życie

      W Polsce jest na święta i urodziny babci
      Ojciec za komuny, na rynku gonił marki
      Musiał uciekać, bo gonili go milicjanci

      Odpowiedz
      • 17/06/2014 o 21:20
        Permalink

        Masz rację, wszystko co ładne to polskie 🙂 (z kilkoma wyjątkami oczywiście). Ale to raczej nie jest wina austriackich kobiet , że trafił sie muppet – samiec udajacy samicę z brodą i popsuł “prasę” astriaczkom 😉

        Odpowiedz
  • 18/06/2014 o 15:06
    Permalink

    Dałbyś klip z tym fragmentem gdzie jest “ssss” lub “yyyy”. Widzę, że to taki qigong z tych qigongów, co są qigongami, bo się ma półprzymknięte oczy. Może więc “yyyy” byłoby wręcz wskazane?

    Odpowiedz
  • 18/06/2014 o 16:09
    Permalink

    to pewnie jest to co nazwałem “yyyyy”, musimy to kiedyś porównać oralnie. 😉

    Odpowiedz
    • 22/06/2014 o 22:32
      Permalink

      Oki. 🙂 A propos, właśnie zauważyłem, że w 12 lipca ma w Lublinie grać Yat-Kha. Jedziemy?

      Odpowiedz
  • 05/07/2014 o 16:04
    Permalink

    Miałem okazje trochę poćwiczyć Białego Żurawia po komendą Yang Jiwing Minga oraz jego uczniów. Kilka słów z mojego podwórka.
    Lubię tego typu ćwiczenia. Pierwsze (podobne) wykonywałem już w latach 80 – tych. Nie piszę o tym aby się chwalić. Ten etap mam już daaaaawno za sobą (-;
    Tak zwane twarde Qi Gongi zastępowały mi w dużym stopniu siłownię (gdzie nigdy nie trenowałem). Prywatnie preferuję techniki napinania mięśni w ruchu. Przypominają one ćwiczenia izotoniczne gdzie zachodzi rytmiczne wydłużanie i kurczenie mięśni. W Qi Gongach statycznych „muskuły” pracują w sposób łagodniejszy, nie dochodzi w nich do czynnego napinania tkanki ze zmianą długości włókien. Z tej przyczyny Gongi „dynamiczne” stanowią 80 procent mojego „wewnętrznego” indywidualnego treningu.
    Sposób tłumaczenia mechaniki ruchu oraz jego otoczki przez mistrza jest OK. To człek uczony, ludzie tego pokroju bardzo mi odpowiadają.
    O ile w przeszłości świat był opisywany przez filozofów / mistrzów / twórców poszczególnych religii, to dziś rolę proroków pełnią naukowcy. Przyznam, że ich interpretacje wszechświata oraz manifestujących się w nim energii dają mi sporo satysfakcji. Inną sprawą jest fakt – jak stwierdził w prywatnych dyskusjach KO – że nie wszyscy przejawiają potrzebę teoretycznego poznania „magii Qi”. Spoko, metoda ma działać i już – tu nie ma konfliktu. Ale ludzie w podejściu do powyższego powinni się jakoś różnić. Inaczej byłoby nudno (-:

    Odpowiedz
    • 05/07/2014 o 18:30
      Permalink

      Cze…

      Chodziło mi o to że wiedza naukowa to tylko interpretacja i to co najgorsze nie nasza. Przyjmujemy ją i wydaje nam się że wszystko rozumiemy. A to tylko wiedza a nie zrozumienie. To zabija w nas otwartość na rzeczy nieopisane lub opisane inaczej niż je czujemy. Myślę sobie że czasami lepiej poczuć niż wiedzieć.

      Odpowiedz
  • 05/07/2014 o 22:03
    Permalink

    Zgoda.
    Nie chciałem już zabierać głosu, ale…
    Nasze odczucia są konglomeratem wielu czynników. Zapewne inaczej rzecz przeżywa schizofrenik, zaś odmiennie osoba zdrowa. Obiecałem sobie powściągliwość w wypowiedzi, dlatego krótko: mózg ludzki jest organem cudownym i nie do końca poznanym – to co czujemy nie musi stanowić prawdy…
    Nauka zakłada koncepcje. W dalszej kolejności muszą być one weryfikowane w warunkach zdefiniowanego reżimu. Wiara – na przykład w zjawiska nadprzyrodzone – może skutecznie blokować badacza przed rozwiązaniem „tajemnicy bytu” (-; Zatem kwestia tak zwanego „zrozumienia” jest otwarta / dyskusyjna.
    KO, współczesna tabletka ratująca życie jest (w mojej ocenie) fantastycznym przykładem (rozumienia) Qi. Medykament X tudzież Y stanowi dzieło poszukiwane przez pokolenia. To spuścizna przodków! Fascynującą „magię” stanowi to, co owa pastylka potrafi uczynić z chemią ciała ratując rzesze pokoleń przed przedwczesną śmiercią.
    Żyjemy w czasach, w których tradycja powinna pojednać się ze współczesnością. Jeśli chcemy zachować dorobek dawnych filozofów / mistrzów winniśmy skonfrontować rzecz z nauką. Dziś nauczyciele Gong Fu / Qi Gong obcują ze skrajnie innym pokoleniem niż 20 /30 lat temu.
    Zdaję sobie sprawę, iż mój (bardzo powierzchowny) wywód może wzbudzić pewne kontrowersje. Nie ma problemu, pozwólmy ludziom podążać własną drogą.
    Pax między chrześcijany (-:

    Odpowiedz
  • 05/07/2014 o 22:07
    Permalink

    Zwłaszcza, że naukowi guru często ściemniają 🙂

    Odpowiedz
    • 05/07/2014 o 23:03
      Permalink

      Zgoda! Dlatego nic powinno zwalniać nas od myślenia.

      Odpowiedz
      • 05/07/2014 o 23:33
        Permalink

        No tak, w galopadzie odpisów na maile zjadłem jedno słowo.
        Powinno być: Zgoda! Dlatego nic NIE powinno zwalniać nas od myślenia.

        Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: