Zakwitły kasztany

Zakwitły kasztany już dawno… choć podobno w tym roku wyjątkowo wcześnie. To takie luźne skojarzenie z maturami, a ze mną znów ma to tyle wspólnego, że właśnie zdaję egzamin na stopień Tai Chi. Dla pełnego obrazu sytuacji dodam jeszcze, że pierwszą połowę tego tekstu piszę na jedenaście godzin przed egzaminem i nie znam jego rezultatu. … Dowiedz się więcej

Warszawa – miejsce przyjazne treningowi

Warszawa – i warszawskie Łazienki Powoli dojrzewam do myśli, że można byłoby stworzyć takie odznaczenie – warszawskie miejsca przyjazne treningowi. Jeśli można przyznawać takie odznaki dla knajp i innych miejsc, to może by wypromować taką markę dla treningów. Kilka razy już pisałem o miejscach gdzie ćwiczy mi się dobrze, więc stworzenie takiej mapy nie powinno … Dowiedz się więcej

Bieg bokserski

Nie będę się znów chwalił bieganiem, bo i nie ma na razie specjalnie czym. Jak na razie większość osób mnie wyprzedza, a jakakolwiek próba utrzymania dystansu do kogoś biegnące przede mną kończy się na granicy palpitacji serce. Tak więc w trosce o własne zdrowie (oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych, pracownicy którego zdechliby z głodu bez haraczu … Dowiedz się więcej

Lao Jia – nauka długiej formy

Lao Jia – czyli stara forma lub też ramy. Większość praktykujących Taiji kojarzy termin Lao Jia ze stylem Chen. Zupełnie niesłusznie. Terminem tym oznacza się formę, która obowiązywała przed jakąś „rewolucją”. W przypadku stylu Yang, Lao Jia to stara forma, ta przed modernizacjami Yang Chen Fu. W przeciwieństwie do Xiao Jia czyli nowej formy. Można powiedzieć, że forma Yang Jwing Minga to pewna odmiana tej Xiao Jia. Ja wiem, znam tę opowieść o źródle leżącym w formie Yang Ban Hou, ale YMAAowska forma jest bardzo podobna do tej, którą wykonują spadkobiercy Yang Chen Fu.

Dlaczego o tym piszę? Bo znalazłem w Warszawie nauczyciela, który tego starego stylu uczy. O nim samym napiszę innym razem. Dziś o samym stylu.

park-skaryszewski_5_19-lipca-2014
zhang zhuang – trzy koła (z lewej Jan Gliński)

Do parku Skaryszewskiego pojechałem nieco z nudów. Już rok wcześniej namierzyłem człowieka uczącego Qi Gongu w warszawskich Łazienkach, ale jakoś nie miałem natchnienia. W tym roku, jako że musiałem lekko odpuścić trening, postanowiłem pojechać i się przekonać. Skaryszak mam 31 minut autobusem od domu, więc jakby co strata niewielka, a że park ładny to można powiedzieć – żadna. Muszę przecież wiedzieć co się w warszawskim światku Taiji dzieje.

Dowiedz się więcej