Centrowanie Part VI – Być zwycięzcą, być zwycięzcą

Czas trochę posprzątać na blogu. Jakiś czas temu zapoczątkowałem cykl tekstów o centeringu i nawet go poniekąd zakończyłem (tu znajdziecie wszystkie siedem części). Została mała dziura w środku, którą mam zamiar niniejszym tekstem zapełnić.

Myślę, że to nie jest definitywny koniec pisania o centrowaniu. Po pierwsze pojawił się już materiał na jeszcze jeden odcinek, a po drugie dla mnie proces nauki centrowania wcale nie jest zakończony, tak więc w miarę posiadania wiedzy, doświadczenia i czasu na stukanie w klawisze, coś tam jeszcze pewnie popełnię.

Remedium 

W poprzedniej części (Centrowanie – pułapka konfrontacji) starałem się udowodnić, że dążenie do konfrontowania centrowania z praktykami wykazującymi zewnętrzne podobieństwo jest bez sensu. Teraz chciałem napisać, że jedyną metodą osiągnięcia jakiegoś realnego poziomu umiejętności jest, nomen omen, konfrontacja. Niemożliwe? Ależ skąd! Wszak już sowiecki uczony Pietia Gorasow udowodnił, że długość wieloryba mierzona od łba do ogona wynosi 7 metrów. Ta sama mierzona od ogona do łba tylko metr. *1

pic
żuraw rozkładający skrzydła, faza składania “skrzydeł”, to nie są ludzie ćwiczący Taiji. Ale jest naprawdę niewiele osób, które tak dobrze zrozumiałyby formę…

Ale już bez żartów. Za takie krotochwile z sowieckiej nauki można było swojego czasu wygrać bardzo tanie wycieczki na Kołymę.

…źródło problemów…

Cede repugnanti; victor abibis. (Ustępuj przed siłą, zostaniesz zwycięzcą) – Cyceron

Centering ma swoje zalety, ale ma też swoje wady. Pierwsza wada to monotonia. No trzeba przyznać, że jeśli zapomnimy o wypychaniu przeciwnika, ćwiczenie staje się nieco monotonne. Ja odnajduję w takiej praktyce przyjemność. Od pewnego czasu nawet większą niż wypychanie lżejszych partnerów (no to dajcie mi cięższych!), ale mam wrażenie, że jestem na sali w zdecydowanej mniejszości.

Drugą istotną wadą centrowania (ale jednocześnie jego zdecydowaną zaletą) jest zakaz poruszania się. Jest on (ów zakaz) fundamentalną zasadą ćwiczenia, ale zobaczcie do czego prowadzi. Z punktu widzenia strony atakującej powoduje to, że istnieje wiele rozwiązań prowadzących do wypchnięcia partnera (a więc do tego złudnego celu ćwiczenia), które realnie nie mają żadnego sensu. Na przykład : przeniesienie dłoni z rąk partnera na jego tors. Latwiej jest wtedy kogoś wypchnąć, bo łatwiej jest “zająć jego centrum”. Tylko co wtedy z rękoma przeciwnika? Czy przypadkiem nie uczymy się zaniedbywać ich obecności? Działa to niestety też w drugą stronę. Co jeśli ktoś na nas naciska, a nas obowiązuje dyktat nieporuszania się? Bardzo często w sytuacji bez wyjścia pozwalamy sobie na oporowanie lub, co gorsze, na dziwne nienaturalne odchylanie. Coś, co spokojnie działa w centrowaniu, nie ma sensu w walce. Po co się więc tego uczyć?

TO NIE MA NAJMNIEJSZEGO SENSU…

Co więc ma sens? I skąd mamy wiedzieć, które techniki, mimo że są skuteczne w centrowaniu, musimy z tej praktyki wyrugować? Odpowiedzią może być właśnie konfrontacja. Ale nie taka jaką opisywałem w poprzednim odcinku. Nie taka, w której każdy występuje na własnych zasadach, gdzie próba stosowania naszych zasad jest z góry skazana na niepowodzenie. Nazwijmy to…

…walką sportową.

Ale taką z przepisami. Taką, która będzie promować zachowania prawidłowe i karać te złe, nawet jeśli w ćwiczeniach podstawowych mają one sens. Oto przykład. Owszem, odchylając się w tył jesteśmy w stanie uniknąć wielu zagrożeń, ale naszym celem ma być zachowanie struktury i dlatego każde takie zachowanie nie powinno być premiowane. Jeśli w walce sportowej ktoś jest w stanie zmusić przeciwnika do zaburzenia struktury, to należy mu się punkt jak psu buda. Zamiast odchylać się w tył, powinniśmy promować cofnięcie się, krok w tył.

images
smok vs feniks

Jeśli ktoś nas trzyma zbyt długo bez kontrolowania rąk (np. wkładając ręce pod pachy, obejmując, naciskając na klatkę), to absolutnie nie należą mu się z tego powodu żadne profity. To ręce są bronią, która może mu zrobić krzywdę. Owszem, można te ręce zneutralizować i przejść na klatkę w celu pchnięcia, ale jeśli to pchnięcie się nie uda, należy wracać do kontrolowania rąk. Można by wprowadzić przepis, wg. którego nie można stracić kontaktu z rękoma przeciwnika na dłużej niż 3 sekundy (to i tak dużo). Taki zapis spowodowałby szybki powrót do kontroli rąk przeciwnika po nieudanej akcji na tors.

Wprowadziłbym jeszcze możliwość chwytania, ale też nie dłużej niż na 3 sekundy. Jeśli nie jesteśmy w stanie wykonać z tego uchwytu akcji, to nie chwytajmy w ogóle. Zbyt długie chwytanie spowodowałoby preferowanie rozwiązań siłowych.

Dodatkowo zakaz siłowych rozwiązań. Choć tu akurat długo by pisać o co mi chodzi. Ale spróbuję. Wyobraźcie sobie sytuację, że strona A pcha przy pomocy skrętu w lewo, strona B zapiera się i oporuje. Strona A, jako silniejsza, w końcu przełamuje opór i wygrywa. Ja bym tępił te zachowania. Punkt można byłoby przyznać, gdyby strona A szarpnęła w  prawo zmieniając wektor siły, lub strona B nagle przestała oporować i pociągnęła wzdłuż wektora siły strony A.

centrowanie

To tylko kilka przykładów zachowań, które ciężko jest wyćwiczyć w centrowaniu

Poland__First_to_Fight_ centrowanie
lubię ten plakat, od dawna szukałem okazji by go umieścić….

nastawianym tylko na wypychanie i w centrowaniu jako takim. Ale musicie chyba przyznać, że centrowanie powinno do tych umiejętności prowadzić.

Mam jeszcze kilka pomysłów na to jakby takie “zawody” miały wyglądać. Ale to może kiedyś, jakby ktoś się taką aktywnością mocniej zainteresował.

Przyznaję, że inspiracją dla mnie są spotkania, które organizuje Andrzej Kalisz z Akademii Yi Quan, na które chadzam z przyjemnością. Choć niekoniecznie ze wszystkimi zapisami w jego regulaminie się zgadzam. Ale to jego przepisy i mają promować to, co on uważa za stosowne.


*1 Pietia Gorasow udowodnił to przez analogię : “od poniedziałku do piątku jest pięć dni, od piątku do poniedziałku tylko cztery, a więc pomiar wieloryba jest poprawny”

Krzysztof Operacz

KO

Autor niniejszego bloga

0 thoughts on “Centrowanie Part VI – Być zwycięzcą, być zwycięzcą

  • 05/01/2015 o 16:44
    Permalink

    Za przemyslenia i chec dzielenia sie wielkie dzieki

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: