100 dni – Powrót Jedi

Już od dawna odkryłem magiczną moc 100 dni treningu. Na czym owa moc polega? To proste, a co najważniejsze – nie wymaga żadnego wysiłku. Nie trzeba robić nic, absolutnie nic… wystarczy przez 100 dni powtarzać jedno ćwiczenie (oczywiście poza normalną praktyką).

schody… zawsze mamy je pod ręką

Nie będę powtórnie opisywał, co ta metoda daje, zapraszam do lektury. Osobiście, co jakiś czas, podejmuję takie wyzwanie i ku własnej radości, w większości przypadków udaje mi się ich dotrzymać.

Tym razem postawiłem sobie trudne zadanie. Postanowiłem wchodzić po schodach do domu. A musicie wiedzieć, że mieszkam na siódmym piętrze!!! Mam więc do pokonania 126 schodów. Zajmuje mi to około 2 minut, więc pod tym względem nie jest specjalnie uciążliwe. Problemy są dwa, po pierwsze – wchodzę najczęściej wieczorem, kiedy mam już powoli dość wszystkiego i mam ochotę paść na fotel i coś wtrząchnąć. Po drugie – czasami w weekend nie wychodzę z domu, wtedy trzeba pamiętać, żeby wyjść, zjechać i wejść z powrotem. Zdziwienie sąsiadów nie ma granic.

Warszawa – ulica Kamienne Schodki. Kiedyś zjechałem tam na d…ie i od tej pory nie biegam po nich.

Jakie zalety ma wchodzenie po schodach? Według internetu: wzmacnia nogi, usuwa cellulit (co to jest do jasnej… ?) i, co najważniejsze, ujędrnia pośladki (YES! YES! YES!). Oczywiście ważne jest to, że schody są za darmo, i że można tam pracować z masą własnego ciała.

chodzenie po schodach

Chodzenie po schodach ma u mnie pewien historyczny background. Otóż dawno temu, jeszcze w podstawówce, założyliśmy się ze znajomymi, że ja i mój kumpel wleziemy po schodach na taras widokowy Pałacu Kultury (30 piętro). I wleźliśmy, a tam nie znaleźliśmy windy i czekała nas jeszcze droga w dół. Na dole odcięło nam prąd w nogach…

Rzym – a Schody Hiszpańskie. Kto tam za nimi nadąży…

O zaletach wchodzenia po schodach świadczą sprzęty w siłowniach, na których możemy imitować ten ruch – steppery i maszyny-schody. Dobry stepper jest w miarę wysoki, jego wysokość imituje wysokość jednego schodka, a po podwyższeniu – dwóch schodków.

Ćwicząc na siłowni, ćwiczymy zarówno wchodzenie jak i schodzenie. Ale osobiście tę drugą opcję sobie odpuszczam. Po pierwsze to rano, przed robotą, a po drugie to mocno działa na rzepkę kolanową, szczególnie przy mojej, typowej dla normalnego faceta masie.

Istotna jest technika chodzenia po schodach. Jeśli chcemy pracować nad wzmocnieniem pośladków i ud  musimy stawać na całej stopie. Nie stajemy na palcach, bo wtedy bardzo angażujemy mięśnie łydek, które szybko się zakwaszą i nie będziemy mogli kontynuować wysiłku przez dłuższy czas.

Philadelfia – tam, gdzie trenował Rocky.

Ciekawostką może być też informacja, którą ostatnio wygóglałem. Otóż, podobno, nasze kości mają pewne właściwości piezoelektryczne i w czasie wchodzenia po schodach, pod wpływem zmieniającego się w nich obciążenia, pojawiają się ładunki elektryczne co jest dużym stymulantem do wbudowywania wapnia w kość. Może Tai Chi działa podobnie? Pod warunkiem, że ćwiczymy w niższych pozycjach.

Niebagatelną zaletą jest także to, że większość z nas może to ćwiczyć w pracy. I tak np. wchodząc po dwa stopnie – jednocześnie intensyfikujemy wysiłek i zmuszamy serce do mocniejszej pracy – a nasz szef uważa, że jesteśmy tak bardzo zaangażowani, a on będzie mógł kupić sobie nowe autko (służbowe oczywiście).

Technik chodzenia po schodach może być sporo. Ważne, żeby pamiętać o prawidłowym ustawieniu kolana nad stopą. Oprócz tego możemy w czasie kroku prawą nogą, sięgać lewą dłonią do prawego kolana i na odwrót. Można też wykorzystując „krok łyżwowy”, stawiać prawą stopę po prawej stronie schodka i lewą po lewej. Staramy się nie korzystać z poręczy! Tylko uwaga: jeśli już mamy uszkodzone kolana, to najlepiej skonsultować się z lekarzem (choć wiem, co on powie) i jakimś profesjonalistą od treningu.

Aaaa i na koniec… w czasie tych 2 minut wchodzenia po schodach spalam 25 kcal. To sporo – jak na tak krótki czas. To akurat tyle, co łyżka parmezanu. Więc jeśli ktoś trzyma jakąś dietę, to po takiej akcji spokojnie może doprawić jedzenie tym przysmakiem.

ręcznie kolorowana widokówka przedstawiająca tancerkę z Cassino de Paris. Prekursorka ćwiczenia na schodach.

6 myśli na temat “100 dni – Powrót Jedi

  • 02/12/2017 o 00:02
    Permalink

    To może następnym razem Chongqing?..

    BTW, wg Twoich własnych słów cellulit, to to, co najprawdopodobniej dopadło już Boginkę :]

    Odpowiedz
  • 02/12/2017 o 06:13
    Permalink

    czy to z powodu moich schodów na Starym mieście?

    Odpowiedz
  • 07/12/2017 o 13:59
    Permalink

    A ja zapraszam do swojego wieżowca. Biegał u nas kiedyś taki jeden z plecakiem: góra – dół. Zagadnięty (bo nie wytrzymałe) odparł, że jest wspinaczem wysokogórskim. 🙂

    Na marginesie. Niekiedy na TC uprawiamy tak zwany bieg „transowy”, który znam z kursu instruktorskiego. Rzecz polega na ugięciu kolan, wysunięciu brody i człapaniu całymi stopami po podłożu. Rewelacja!

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz

%d bloggers like this: