Żadnej magii… część trzecia

To już ostatnia część fragmentu poradnika dla nowoczesnej pani domu z początku lat 80-tych. Tym razem o roli świadomości w ćwiczeniach i o wpływie tych ćwiczeń na świadomość. W tym odcinku znajdziemy opis pewnej fundamentalnej zasady treningu. Mówi ona o tym, że jeśli świadomie wykonamy jakiś ruch, to po jakimś czasie ta świadomość się wyłączy. Pozostanie sam ruch. Np. pchające dłonie – wykonajcie je świadomie (i poprawnie) odpowiednią ilość razy. Ruch pozostanie w waszym ciele (program zostanie wgrany – jak to mówią niektórzy)  i nikt was tej umiejętności nie pozbawi. Wystarczy jednak ćwiczyć źle, lub nieświadomie (ot tak po prostu machać sobie rękami), a przez  lata zamiast się rozwijać, będziemy się kręcić jak gó..no w przeręblu.

Kilkanaście sekund dziennie dla sylwetki

I tutaj, co już wyjaśniono wyżej (czyli Żadnej magii… część druga – przyp. KO), chodzi o gimnastykę bez ćwiczeń, polegającą na prawidłowym „ustawieniu” mięśni, poprzez oddziaływanie świadomością.

świadomość gimnastyka bez ćwiczeń
świadomość

Np. znajdując się w pozycji stojącej, powinniśmy starać się, aby kręgosłup był jak najbardziej wyprostowany, łopatki blisko siebie, ramiona swobodnie opuszczone, brzuch wciągnięty, stopy razem. Gdy idziemy, również pamiętajmy, aby sylwetka była wyprostowana, ramiona swobodnie opuszczone (oczywiście, jeśli nic nie niesiemy), głowa niezbyt pochylona ( w miarę możności utrzymać kąt prosty między podbródkiem a szyją), bo w takim układzie mięśnie szyi nie są ani zbyt napięte, ani skurczone.

W utrzymaniu prawidłowej postawy bardzo pomaga wyobrażenie sobie, że jakaś niewidzialna nitka podciąga nas w górę. Wtedy odruchowo prostujemy się, wyciągamy sylwetkę, mimo woli napinamy mięśnie, a nawet kiedy je rozluźniamy, postawa zostaje nie zmieniona. Nauczmy się tak chodzić. To nie absorbuje, a wymaga tylko od czasu do czasu kontrolowania siebie przez ułamek sekundy, takiego obserwowania „od wewnątrz”, czyli uświadamianie sobie, jak wyglądamy. I bądźmy dla siebie surowymi krytykami.

Bardzo ważny jest sposób chodzenia. Ociężały chód niezwykle postarza. Starajmy się więc stąpać lekko, nie całą stopą, czyli nie od pięty do palców, ale odwrotnie, bowiem to uelastycznia krok. I… pamiętać o magicznej nitce, która stale nas prostuje i uelastycznia chód.

Prawidłowa postawa przy siedzeniu to też bardzo ważna gimnastyka dla mięśni, wpływająca na sylwetkę. Właśnie to jest najtrudniejsze do zrozumienia, że mięśnie pracują nawet wtedy, kiedy jesteśmy w bezruchu, rzecz w tym, żeby włączyć do pracy te mięśnie, które wpływają korzystnie na postawę, a tym samym na sylwetkę. A więc nie opierać się i nie pochylać, bo wtedy rozluźniamy mięśnie brzucha i piersi, a plecy zaokrąglają się. Siedząc wysuwamy nogi lekko do przodu, bo to nie tylko wpływa na lepsze krążenie krwi, ale i daje efekt dłuższych nóg, a więc ładniejszy zarys całej sylwetki.

gimnastyka umysłu

Powiecie, że trudno wyobrazić sobie dłuższe siedzenie bez opierania się. Alen naprawdę jest to tylko kwestia przyzwyczajenia się, a właściwie przyzwyczajenia mięśni do takiego a nie innego układu. Trzeba też wiedzieć, że niedbała pozycja przy siedzeniu odbija się na wyrazie twarzy. Trudno to stwierdzić u siebie, ale można podpatrzeć koleżankę w biurze albo współpasażerkę w pociągu.

Uznajemy że potrafimy już ładnie siedzieć, ale przecież w ciągu dnia wielokrotnie wstajemy i siadamy, co jest pewnego rodzaju gimnastyką. Jak powinny wyglądać te ruchy czy też „ćwiczenia”, aby nie uchybić estetyce? Przede wszystkim należy pamiętać, żeby włączyć wtedy do pracy mięśnie nóg. Gdyby te czynności pokazać w tempie zwolniony, wyglądałoby to tak : uginamy nogi przenosząc na nie cały ciężar ciała i siadamy w taki sposób. jakby na krześle leżało coś delikatnego i kruchego. Pracują wtedy mięśnie nóg i brzucha. Nikt nie zauważy kolejnych faz ruchu, bo trwają one ułamek sekundy, zostanie tylko wrażenie elastyczności i miękkości ruchów. Odnotuje to tylko nasza świadomość, a po wielokrotnym powtarzaniu. Przecież ileś tam razy wstajemy i siadamy w ciągu dnia – wyłączy się świadomość, pozostanie sam odruch.

gimnastyka bez ćwiczeń

Pamiętajmy też o oszczędzaniu szyi. Przecież odwracając się, a czynimy to co najmniej kilkadziesiąt razy w ciągu dnia, forsujemy delikatny, tzw, szeroki mięsień szyi, w wyniku czego szyja wiotczeje, robią się zmarszczki. Starajmy się więc odwracać całą górną połową sylwetki, a nie samą głową. Oczywiście wyłączając pewne sytuacje wyjątkowe.

Spróbujmy podsumować zalecenia. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, jakie błędy popełniamy wielokrotnie w ciągu dnia, przeciążając pracą pewne mięśnie, a rozluźniając inne, w czasie, gdy stoimy, idziemy, siedzimy. Pamiętajmy o sobie przez ułamek sekundy, ale co najmniej kilkadziesiąt razy w ciągu dnia, aż przybieranie prawidłowej postawy stanie się odruchem, a właściwy układ mięśni utrwali się poprawiając naszą sylwetkę. Warto podkreślić, że to „pamiętanie o sobie” pomoże w utrzymaniu równowagi psychicznej. Jest to zresztą całkiem uzasadnione, Bo świadomość, że mamy ładną sylwetkę i przyjemną, wypogodzona twarz, poprawia samopoczucie.

0 Replies to “Żadnej magii… część trzecia”

  1. Będę musiał przejść na łucznictwo koreańskie, bo oni strzelają przodem do celu. W chińskim za każdym razem obracam głowę w jedną tę sama stronę, po kilkadziesiąt razy na sesję. :O

    1. Pewnie miał pół tony naciągu, a łucznik niedobór witaminy C i wapnia.. 😉 Widziałem klip na YT, jak koreański biznesmen po zawale leczył się łucznictwem, więc wiem lepiej. 🙂

  2. Łucznictwo nie zostało wymyślone dla zdrowia. Czytałem o grobie słynnego średniowiecznego łucznika w Anglii ponoć od naciągania łuku miał zmasakrowany kręgosłup.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz