Pięć pytań do… Anastazja Kurdina

To już będzie ostatni zapis inspirowany wyjazdem do Nagawek. Tym razem będzie to zapis rozmowy z Anastazją Kurdiną – pochodzącą z Ukrainy nauczycielką jogi.

Anastazje poznałem niejako przy okazji. Przyjechała na obóz razem z Tomkiem (już o nim wspomniałem). Nauczycielka Jogi, z pochodzenia Ukrainka, która ma do tej sztuki nieco inne podejście niż te popularnie spotykane. A że jest fachowcem od nauczania i praktykowania Jogi i ma sporo ciekawego do opowiedzenia. Joga w jej wykonaniu którą z którą nam zaprezentowała więcej miała wspólnego z nieco mocniejszym Nei Gongiem niż z sadystycznym łamaniem kości, choć jak sama mówi to nie były typowe dla niej zajęcia. Przyglądając się jej zajęciom (i próbując również uczestniczyć) uświadomiłem sobie, że mam z Jogą więcej wspólnego niż do tej pory myślałem. Jak? To proste, wyglądam trochę jak miś Yogi, a od misia Yogi do mistrza Jogi już niedaleko.

Anastazja Kurdina
… Anastazja opowiada mi o ćwiczeniach które mogą mi pomóc odciążyć moje plecy

KO : Twoja Joga bardzo różni się od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni tu w Polsce. Na czym polega różnica ?

Anastazja : Studiuję Jogę w Indiach. Jest tam wielu nauczycieli tradycyjnej Hatha Jogi i każdy z nich naucza nieco inaczej. Moi nauczyciele (między innymi uczniowie Iyengara) uczą w bardzo tradycyjny sposób. Ogólnie Joga uczona w Indiach jest bardziej „tradycyjna” niż na zachodzie gdzie nacisk jest bardziej położony na aspekty fizyczno-sprawnościowe.

Ja nie przywiązuję tak wielkiej wagi do klasycznych form. Bardziej interesuje mnie proces otwierania ciała niż ustawianie perfekcyjnych pozycji. To ludzie mnie interesują, a nie asany, i to jaką czują różnicę przed i po ćwiczeniu.

Ale wiesz Joga jest różna. Jest w Indiach nauczycielka, Szwajcarka, która przeżyła koszmarny wypadek samochodowy. Lekarze wydali na nią wyrok: wózek inwalidzki. Trafiła pod skrzydła Iyengara i on postawił ją na nogi. Przeszła straszliwie ciężki, bolesny trening – ale wróciła do pełni sił. Teraz Joga w jej wykonaniu, to niemalże wojskowy dryl. Skuteczny, ale ciężki. Joga jest różna.

Anastazja Kurdina

KO : Większość swego życia spędzasz w Indiach. Skąd pomysł i odwaga…

Anastazja : To było tak – pochodzę z Kijowa. Tam uczyłam się Jogi. Mój ukraiński nauczyciel zorganizował wyjazd do Indii, ale powiedział, że jechać jedziemy, ale ćwiczyć możemy tylko u niego. Pomyślałam sobie, że to nie tak. Pojechać tyle kilometrów do Indii i ćwiczyć tylko u jednego nauczyciela, u którego ćwiczyłam w domu. To jak wozić drzewo do lasu.

Tak się zaczęło…

KO : Jak się tam odnajdujesz? Jak sobie dajesz radę z różnicami kulturowymi ?

Anastazja : Ciężko było. Mieszkam w Rishikesh (Indie). Zawsze jak przyjadę do Indii, potrzebuję około tygodnia, żeby się przyzwyczaić. Ale jest w Hindusach coś, czego nie znajdziesz na Ukrainie, Rosji – Ci ludzie są bardziej wyluzowani, częściej emanują szczęściem, pomimo że życie tam nie jest łatwe. To pomaga. I trzeba przestrzegać pewnych zasad – wtedy jest dobrze. Nie można, na przykład, nosić bardziej odważnych strojów takich, które u nas przeszłyby bez echa.

Kiedyś siedzimy sobie z Tomkiem (partner Anastazji) na wzgórzu nad Gangesem i podziwiamy rzekę, w tym miejscu dwa razy szerszej od Wisły w Warszawie. Wokół nie ma żywej duszy. Siedzimy przytuleni, czasami wymienimy całusa. A tu nagle pojawia się policjant i zaczyna na nas krzyczeć: „Jak tak możecie, takie rzeczy na widoku publicznym? Przecież widać was nawet na drugim brzegu.” A że znają mnie w mieście z tego, że ćwiczę i uczę Jogi, to dodał: „… i to kto, Ty która ćwiczysz… święta kobieta. Takie rzeczy – wstyd”.

KO : Uczysz Jogi w Indiach. Jak traktują Cię miejscowi nauczyciele? Jako Europejkę i jako kobietę…

Anastazja : Wielu Hindusów nie lubi białych. Rzadko akceptują kogoś jako nauczyciela. Trzeba być naprawdę dobrym, bo jest się bardzo mocno obserwowanym. To się powoli zmienia. Poza tym uczę tego, do czego im czasami brakuje serca, na przykład anatomii.

Joga a Tai Chi

KO : Mówi się że Taiji i Joga wykluczają się nawzajem. Jakie jest Twoje zdanie?

Anastazja : Niektórzy nauczyciele skupiają się tylko na nauce pewnych pozycji, które kłócą się z ideami Taiji. Ale w nauce z dobrego źródła nie ma aż tak dużego dyskomfortu. Joga nie polega tylko i wyłącznie na napinaniu ciała – a na jego otwieraniu. Napinanie prowadzi do przeprostów. Kiedy tylko się nadmiernie rozciągasz – nadwyrężasz stawy, kiedy tworzysz w nich przestrzeń (otwierasz je) – są bezpieczne. Otwarcie ciała, budowanie w nim przestrzeni, to przecież jest to, czego między innymi szukacie w Taiji.

Początkowo to może wydawać się sprzeczne, ale dla dobrych praktyków (i przy dobrych nauczycielach) jedno drugiemu nie przeszkadza a wprost przeciwnie.


W roku 2012 Anastazja otworzyła w Riszikeszu szkołę jogi – Himalayan Yoga Academy, gdzie wraz z miejscowymi nauczycielami prowadzi zajęcia jogi, anatomii  i filozofii wykorzystując swą rozległą wiedzę w treningu przyszłych nauczycieli jogi

0 Replies to “Pięć pytań do… Anastazja Kurdina”

  1. Anastazja ubrała się w strój narodowy, widzę. 🙂

    Kurcze, „A tu nagle pojawia się policjant i zaczyna na nas krzyczeć: „Jak tak możecie, takie rzeczy na widoku publicznym? Przecież widać was nawet na drugim brzegu.” A że znają mnie w mieście z tego, że ćwiczę i uczę Jogi, to dodał: „… i to kto, Ty która ćwiczysz… święta kobieta. Takie rzeczy – wstyd” słabo. Ciekawym, czy to norma w całych Indiach, czy tylko na północy.

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz