Wietnamskie Tai Chi – historyczna dogrywka

Tytuł, to jak zwykle trochę podpucha. Jakiś czas temu popełniłem tekst o wietnamskim Tai Chi, znanym jako Viet Tai Chi. Potem odezwał się fachowiec od tego przekazu i naprostował nieco moją wiedzę o tej praktyce. Okazało się, że jest to w miarę współczesny twór i że Viet Tai Chi, to nie Tai Chi, a zbieżność nazw jest zupełnie przypadkowa i oczywiście nie ma na celu wprowadzenia czytelnika w błąd. No cóż, w moim przypadku to się nie udało i w owym błędzie tkwiłem dość długo. Temat nadal jest interesujący, ale że nie da się ćwiczyć wszystkiego co jest ciekawe (wiem, bo próbowałem), to temat odstawiłem ad acta.

Ostatnio, na treningu, Andrzej Kalisz pokazał nam film, na którym zobaczyłem prawdziwe wietnamskie Tai Chi (ale, zabijcie mnie, nie pamiętam jak do tego doszliśmy). Na krótkim filmie widać jak Tai Chi ćwiczy prezydent Wietnamu – Ho Chi Minh.

prezydent Ho Chi Minh

Hồ Chí Minh urodził się jako Nguyễn Sinh Cung w 1890 roku, we wsi Làng Chùa lub Hoàng Trù w gminie Kim Liên, dystrykt Nam Đàn, prowincja Nghệ An, w środkowej części kraju będącą wówczas protektoratem francuskim. Od tej pory nie będę używał wietnamskich znaków, bo mnie szlag trafi. Gdziekolwiek to miejsce się znajduje, to pewnie obecnie pielgrzymuje tam masa Wietnamczyków. Szerzej znany jako Wujaszek Ho lub Prezydent Ho, ale internetowe źródła podają, że miał od pięćdziesięciu do dwustu przydomków. Pewnie miał specjalne biuro do zarządzania nimi.

Ho Chi Minh

Nie będę zbyt dużo o nim pisał, bo większość danych i faktów jest niepewna. Łącznie z datą i miejscem urodzin. Tak więc, wszystko co poniżej, proszę traktować jako niepewne. Jakby nie było, to na pewno ciekawe życie miał. Jako małe dziecko uczył się z ojcem u uczonego o imieniu Vuong Thuc Do. Szybko opanował chińską kaligrafię, co pozwoliło mu przystąpić do poważniejszych studiów nad konfucjanizmem. Oprócz studiów lubił przygody, uwielbiał puszczać latawce i łowić ryby.  Zgodnie z tradycją konfucjańską, w wieku 10 lat ojciec nadał mu nowe imię: Nguyễn Tất Thành.

Studiował we Francji (gdzie ponoć protestował w obronie biednych chłopów), pracował na zmywaku w Wielkiej Brytanii i szlajał się po Stanach. Kontynuował „naukę” w Moskwie i można się domyślać czego się tam uczył. Spędził rok w małej wiosce w Tajlandii (Nachok), potem przez Indie trafił do Szanghaju. Na koniec w Hongkongu doprowadził do zjednoczenia wietnamskich partii komunistycznych.

Potem oczywiście został prezydentem Wietnamu Północnego. Wojnę z Amerykanami znamy już lepiej, choć większość z nas swoją wiedzę wywodzi z filmów „Hair”, „Czas Apokalipsy”, „MASH” czy „Pluton”. Ciekawe kto zauważył, że jeden z tych filmów nie pasuje do tego zestawu?

I może to by było na tyle i tak się prześliznąłem po jego życiu. Wróćmy do Tai Chi.

Ho Chi Minh trenuje z wietnamskimi żołnierzami

Na filmie widać Ho ćwiczącego z grupą mężczyzn. W tytule jest napisane, że trenuje wietnamską armię (nie Vietkong, bo to coś innego jest). Później doczytałem, że on często ćwiczył z młodymi chłopakami ze swojej ochrony. Przy okazji przypomniał mi się dowcip o słonikach. (Do kaprala zwraca się synek: „Tato, tato ja chcę słoniki”! „Znów? Słoniki się zmęczyły i leżą na ziemi — ale dobra… dla dziecka wszystko”…”Plutooon maski włóż i biegiem marsz”).

wietnamskie Tai Chi

Na krótkim, 30 sekundowym klipie, Ho ćwiczy kawałek formy i pokazuje aplikacje ruchów. Forma, to prawdopodobnie styl Yang, choć pochylenie tułowia może też sugerować styl Wu (ale nie ten Hao). Pozycje ma niskie, ruchy płynne i pewne. Podobną naturę ruchu widziałem u pewnego zapaśnika, który również uczył się stylu Yang od starszego brata Yang Chen Fu. Kiedyś mi się bardzo taka maniera ruchu podobała. Teraz nieco mniej, ale pewnie jakby mi kto zaproponował naukę u dobrego nauczyciela, to nie wzgardziłbym.

Aplikacje… well, no widać, że się chłopaki nieco podkładają, ale przecież aplikacje to nie walka i pewna współpraca wchodzi w rachubę. Nie mniej jednak widać pewność w ruchach.

Amerykanie wieją z Sajgonu na wieść o tym, że żołnierze Vietkongu znają Tai Chi 😉

Andrzej Kalisz pokazał nam film i stwierdził, że nie wie u kogo Ho się uczył. Poczułem, że muszę pogrzebać i udało się dość szybko. Historia wyglądała tak. W 1956 w Wietnamie gościła rządowa delegacja z Chin. Dość wysokiego szczebla. Wśród nich był wicepremier He Long. On to, poznawszy prezydenta Ho, doszedł do wniosku, że z jego zdrowiem jest cuś nie tego. I zaczął mu opowiadać o dobroczynnym wpływie treningu Tai Chi na zdrowie. Ho Chi Minh był ponoć człowiekiem aktywnym do późnego wieku i wykazał duże zainteresowanie tematem. Na koniec poprosił, by chińczycy wysłali mu w prezencie jednego nauczyciela Tai Chi.

Gu Liu Xin

Po powrocie delegacji do Chin, wytypowali do tej roli mistrza Gu Liu Xina (1908-1990). Był to bardzo znany i szanowany mistrz sztuk walki z Szanghaju. W młodości ukończył uniwersytet. Podczas wojny w Chinach prowadził ważną tajną pracę na rzecz partii komunistycznej przeciwko nacjonalistom (czyli, że co?). Studiował Tai Chi u wielu wspaniałych, wybitnych mistrzów. Był znany ze swoich zaawansowanych umiejętności w treningu Yang i Chen Taijiquan oraz w praktyce pchających rąk. Napisał wiele książek związanych ze sztukami walki, w tym: „Uproszczenie Taijiquan”, „Technika Taijiquan”, „Badania Taijiquan”, „Jak uprościć Taijiquan” itp. Chciałem tu nawet wrzucić krótki film ćwiczącego Gu Liu Xina. Znalazłem nawet klip, na którym demonstruje on styl Chen. Z tym że, widziałem ostatnio ćwiczącego Marka Balińskiego, i… może ja się nie znam, ale Marek jest dużo bardziej przekonujący (jeśli mnie w ogóle można do Chenu przekonać).

Gu Liu Xin wpatrzony w przyszłość, a może na przesłuchaniu – nie wiadomo

W każdym razie, w styczniu 1957 Gu Liu Xin przyjechał do Wietnamu. Był to ponoć pierwszy przypadek, kiedy to rząd Chin (lub jak kto woli – partia) wysłał oficjalnie nauczyciela Tai Chi za granicę. Ponoć ambasador Chin w Wietnamie miał powiedzieć, że: „Nauczanie Tai Chi jest aktem stosunków dyplomatycznych”. W czasie pierwszej rozmowy prezydent stwierdził, że trening sztuk walki zawsze dobrze mu robił. Podobno w 1930, będąc w Szanghaju, ćwiczył „chińską pięść” i że pewnego dnia w Hongkongu widział starca z białą brodą wykonującego powolne ruchy. Wspomniał też, że w 1945 szef jego ochrony uczył go wietnamskiej wersji szaolinu. Gu Liu Xin (zgodnie z wolą jego mocodawców) zaproponował mu skupienie się na zdrowotno-sportowym aspekcie treningu. Panowie ustalili, że przez 40 dni będą ćwiczyć dwa razy dziennie (przez godzinę za każdym razem). Ho Chi Minh stwierdził, że będzie dobrze, jeśli do treningów przyłączą się dwie jego sekretarki (Rodor, proszę bez publicznych komentarzy).

usportowiony Ho

W rezultacie treningi trwały 62 dni (Gu Liu Xin spisał bardzo dokładny raport) i w końcowej jego części do grupy przyłączyli się też sekretarz prezydenta, wartownicy i kucharze (ciekawe jakie w tej grupie było nasycenie agentami?). Według słów instruktora: „Zwykle powtarzali tę formę trzy lub cztery razy, a wieczorem, gdy nauczałem grupę, Prezydent Ho Chi Minh pomagał mi, korygując postawę innych”.

Ile się można nauczyć w dwa miesiące? Jakbym dostał szansę ćwiczenia przez dwa miesiące pod okiem mistrza Zhai’a (oczywiście z tłumaczem) byłbym bardzo zadowolony. Wygląda na to, że pod opieką bardzo dobrego nauczyciela i odpowiednim sfokusowaniu, można sporo. Oczywiście trudno ocenić umiejętności na podstawie 30-sekundowego filmu. Nawet jeśli jego ćwiczący bohater wygląda na nim na rozluźnionego i pewnego siebie. Tak szczerze, chciałbym osiągnąć na pokazach taką lekkość i swobodę.

Oczywiście, to wszystko może być ściema i propaganda. Trudno dojść teraz do ładu, co jest prawdą, a co konfabulacją aparatu propagandy. Nie zastanawiajmy się nad tym. Zobaczmy co jeszcze znalazłem w necie…

Ho pływający, może nie jak Mao, ale jednak…
ćwiczenia z hantelkami były ponoć stałą praktyką wujaszka Ho
lubił też rąbać drewno
rok 1946 – sesja treningowa w bazie Viet Bac podczas wojny przeciwko Francuzom.

W 1962 roku Prezydent Ho Chi Minh przemawiał do żołnierzy, prosząc ich, aby starali się więcej ćwiczyć: „Musisz wiedzieć po co chronić, kiedy chronić? Żołnierz musi wiedzieć jak walczyć z wrogiem, musi dobrze znać sztuki walki, musi być silny. Musi być dobry w strzelaniu, dobry w pływaniu, dobry w wiosłowaniu, żeby „jak będzie trzeba przepłynąć przez rzekę, nie trzeba było czekać na łódkę”.

À propos ostatniego zdjęcia, oczywiście może być pozowane, ale trzeba przyznać, że jeśli tak, to bardzo sugestywnie.

I jeszcze na końcowy koniec… specjalnie dla Jiuzhizy czamskie dziewczęta ćwiczące z mieczami – boso.

dajcie mi takie widoki na Bakalarskiej

1

Organizuję wyjazd treningowy do Chin (Guangfu 2024).
Jeśli podoba Ci się moja działalność – możesz mi pomóc rozwijać moją pasję! Postaw mi kawę (kliknij obok).
Dziękuję.


13 komentarzy do “Wietnamskie Tai Chi – historyczna dogrywka”

  1. Ja teraz na szybko znalazłem na necie wzmiankę o tym, że Ho chciał się wyleczyć z trapiącej go bezsenności i zwrócił się do samego Zhou Enlaia z prośbą o przysłanie nauczyciela taiji. W tym artykule stało, że uczył się miesiąc po kilka godzin dziennie. Zajrzałem jeszcze z ciekawości do tej mojej encyklopedii wushu z 1991 r. i pod hasłem Gu Liuxin jest wzmianka o tym, że w 1957 r. w Wietnamie był trenerem Ho Szi Mina w taijiquan. Może mało, ale za to źródło poważne 🙂

    Odpowiedz
    • Tak, w raporcie Gu Liu Xina jest coś o bezsenności i o tym, że ta dwumiesięczna sesja przyniosła poprawę. Jest też sporo szczegółów które uwiarygadniają całą historię. Myślę, że w tej całej historii to akurat jest prawda.

      W zasadzie profesionalnie bybyło podać link do artykułu do którego się odwołuje. W morzu linków znalazłem ten jeden który mogę ocenić jako kompetentny i kompletny,

      https://www.chandao.co.uk/ho-chi-minh–taijiquan.html

      Trochę rzeczy było na stronach wietnamsko języcznych, ale tu jestem ograniczony do google translatora

      Odpowiedz
      • To wygląda bardzo ciekawie. Przeleciałem wzrokiem ten tekst i wychwyciłem, że był jako gość podczas podejmowania polskiego premiera. Jak się kiedy okaże, że Cyrankiewicz ćwiczył Chen, to się KO lewą nogą przeżegna ;p

        Odpowiedz
        • Żebyś wiedział… jak coś takiego wyjdzie na jaw, to nawet na nude jogę pójdę żeby sięgnąć stopą do czoła.

          Odpowiedz
    • i jeszcze. Dziwne jest tylko jedno… Gu Liu Xin twierdził, że uczył go uproszczonego Tai Chi, rozumiem że chodziło o wersję 24 sekwencje którą zresztą przez kilkanaście dni studiował przed samym wyjazdem. Wszyscy zwaracają jednak uwagę na to że to na filmie absolutnie nie wygląda na formę 24.

      Odpowiedz
  2. „Podczas wojny w Chinach prowadził ważną tajną pracę na rzecz partii komunistycznej przeciwko nacjonalistom (czyli, że co?).” Czyli, że [wg encyklopedii] wykorzystywał działalność w sferze wushu, jako przykrywki dla podziemnej działalności partii 🙂

    Odpowiedz
  3. Cytat:
    „Forma, to prawdopodobnie styl Yang, choć pochylenie tułowia może też sugerować styl Wu (ale nie ten Hao)”.

    A może bardziej styl Wu, choć w wersji pekińskiej (?).:

    1. W trakcie sekwencji „Odrzucenie Małpy” nos wisi na palcami stopy.
    2. Widoczny na klipie „Pojedynczy Bicz” był bliski Ma Bu, a nie Gong Bu.
    3. „Muśnięcie Kolana i Krok Skręcony” – to ewidentnie jedna z wersji pekińskiej odmiany Wu (chyba, że w Yang jest bardzo podobnie).
    4. „Czesanie Grzywy” także kojarzę z pekińskim / północnym stylem Wu.
    5. „Podwójne An” również wykonano z charakterystycznym dla Wu pochyleniem.

    Oczywiście moja wypowiedź może być obarczona błędami. Nie czuję się ekspertem.

    Odpowiedz
    • Czekałem na Twój komentarz!!!

      Wiesz, czytałem na oficjalnym forum rodziny Yang cały 4stronnicowy wątek dotyczący tej sytuacji (BTW dłużej o tym dyskutowali niż całe te wydarzenie trwało). Wypowiadali się tam różni ludzi, jak mniemanm przynajmniej niektórzy z nich są conamniej doświadczonymi praktykami.

      Wnioski były takie… może to pekińskie Wu a może wczesna wersja formy uproszczonej. Jak zrozumiałem Gu Liu Xin w woim raporcie napisał, że uczył uproszczonego Tai Chi (czyli formy 24) stylu Yang. Tylko że on się jej uczył (wg. tego samego raportu) 10 dni przed samym wyjazdem i była to forma dopiero co ułożona. Może wtedy w pierwotnej wersji tak wyglądała? A może Gu Liu Xin nie chciał się przyznać, że uczył bardziej tradycyjnie, bo przecież partia poradziła mu żeby się ograniczył do kwestii zdrowotno-sportowych. A wiesz jak jest. Jak Ci żona, subtelnie doradzi żebyś zmienił skarpetki to na wszelki wypadek zmiesz też gacie. Takie jest życie.

      A może po którymś treningu wypili jedną „kawę” za dużo i Gu Liu Xin powiedział tak: „Wszystko fajnie, ale jak się mocniej pochylisz w formie to będzie Ci łatwiej pokonać amerykańskiego marines… zobaczysz że niedługo Ci się przyda”. Któż to może wiedzieć.

      Odpowiedz
  4. Zapomniałem skomentować zdjęcie ” rok 1946 – sesja treningowa w bazie Viet Bac podczas wojny przeciwko Francuzom”.
    Właśnie dziś ćwiczyliśmy postawę przykucniętą przy okazji nauki formy Czarnego Tygrysa. Nie wiem jak było z Tai Chi, ale z pewnością gościu dłuuuugo ćwiczył Vo, tudzież Kung Fu Vo.

    Odpowiedz
  5. KO napisał:
    „Umieścisz go w swoim lineażu? „.

    W moim lineażu jest wyłącznie Bodhidharma. 🙂

    KO napisał:
    „Wnioski były takie… może to pekińskie Wu a może wczesna wersja formy uproszczonej. Jak zrozumiałem Gu Liu Xin w woim raporcie napisał, że uczył uproszczonego Tai Chi (czyli formy 24) stylu Yang. Tylko że on się jej uczył (wg. tego samego raportu) 10 dni przed samym wyjazdem i była to forma dopiero co ułożona”.

    Nie wierzę, że na klipie widzieliśmy Yang. Natomiast zgodzę się, że forma jest dopiero co ułożona. Z jakich technik? W mojej ocenie z pryncypialnych Wu (?). Przed niniejszym wpisem podejrzałem jak wygląda „Odrzucenie Małpy” w Yang.

    Odpowiedz
  6. Przypomniałem sobie, że miałem gdzieś książkę autorstwa Gu Liuxina o stylu Yang. Udało mi się ją w końcu odnaleźć. Pierwsze wydanie było w 1982 roku, ja mam drugie z 1990. Pozycje na rysunkach są dość wyraźnie pochylone (chociaż nie aż tak jak u Ho Chi Minha). Pochylenia nie są cechą tylko stylu Wu (Jianquana). Takie ciągłe duże pochylenie jak u Ho Chi Minha widoczne jest na przykład na filmiku z Yang Shouzhoungiem, synem Yang Chengfu.

    Odpowiedz

A co Ty myślisz na ten temat? Dodaj komentarz