Centrowanie Part III – emocje

Większość z nas przyszła ćwiczyć Taiji nie myśląc o jego sztukowalkowej naturze. Tak? Niech każdy sobie odpowie na to pytanie. Słyszeliśmy o chińskiej gimnastyce zdrowotnej, o medytacji w ruchu, o przepływach energii i nagle dostajemy w pakiecie centrowanie.

Ludzie zabierający się za centrowanie dzielą się na kilka grup. Kobiety, które lubią być wypychane przez większych i silniejszych mężczyzn – grupa koszmar, bo zmienić im nastawienie do ćwiczenia, to walka z wielowiekowymi nawykami całego gatunku, a co najgorsze – one bardzo często nie chcą się zmienić. Druga grupa – na pewno nic mi się nie uda, bo jestem za słaby… no cóż, ponieważ od początku jesteśmy karmieni tekstami, że Taiji to ezoteryczna gimnastyka zdrowotna dla każdego, to na treningi przychodzi specyficzna  grupa ludzi. Ludzie ci uważają, że tylko ćwiczenie Taiji jest na tyle proste, że są w stanie mu sprostać. Bez komentarza. Trzecia grupa. HURRA nareszcie coś bardziej żywego i wtedy dopiero zaczynają się wyżywać. Należałem do takich – następny koszmar. IV grupa – ćwiczenie polega na wypychaniu, więc muszę ten cel realizować za wszelką cenę.

Prawdziwy cel ćwiczenia

A więc nieważny jest prawdziwy cel ćwiczenia – celem jest mój partner w treningu. Są oczywiście grupy pośrednie, ale nie chodzi o to bym wszystkie je wymienił.  Zauważcie, że ogólnie są to ludzie, którzy albo stawiają sobie granicę, albo pozwalają sobie w ćwiczeniu na całkowitą dowolność. W skrócie wszyscy oni mają w ćwiczeniu jakiś cel, albo dać się wypchnąć, albo wypychać, albo być ofiarą, albo napastnikiem. Najgorsze jest to, że widzę to także u siebie. Są tacy ludzie w Polsce, przed którymi jestem pewien, że mi się nie uda i robię za ofiarę, albo bardzo, bardzo nie chcę przegrać i zaczynam się denerwować (np. na spotkaniach sparingowych u Yiquan-owców albo na egzaminach).

grymasy2
emocje


Ale wróćmy do psychiki. Ofiara – będzie się dołować i z każdym treningiem pogłębiać w sobie przekonanie, że nic nie umie i się nie nauczy. Agresor będzie wbijał się w samozadowolenie, aż w końcu albo zabraknie mu podniet na treningu, albo znudzi się łatwymi zwycięstwami.

Jak wiecie w tradycyjnej chińskiej medycynie mówi się o emocjach jako składowych systemu regulującego zdrowie człowieka (już o tym pisałem). Te emocje to: radość, gniew, smutek, zamyślenie, boleść, strach i przerażenie. Każda z emocji jest przypisana jednemu organowi. Nadmiar lub niedobór jednej z nich źle wpływa na zdrowie. Jeśli myślicie, że to się nie łączy z centrowaniem, to się mylicie. Jest radość z wygrywania, z górowania nad innymi, gniew jak ktoś nas wypycha przy grupie, zamyślenie/roztargnienie sami wiecie kiedy, strach przed przegraną i przerażenie na egzaminach. Ważne jest to, że osoby które mają nadmiar pewnych emocji, dodatkowo poprzez uzewnętrznianie ich w centrowaniu, niejako dorzucają sobie do pieca. A przecież większość z tych emocji mamy w nadmiarze na co dzień. Trening centrowania jest świetną okazją żeby wyluzować.

Emocje Tai Chi
i następne

Centrowanie? Remedium?

Teraz uwaga! Wcale nie uważam, że centrowanie to jest jakieś remedium na boleści wszelakie. Godzinka centrowania nie zregeneruje nam wątroby po całonocnej popijawie. Ale już (wiem po sobie) pomaga się zresetować po ciężkim dniu w pracy. A przecież zdecydowana większość z nas przyszła na Taiji nie po to żeby się nakręcać czy wbijać w emocje. Więc może lepiej się ich wyzbyć, skupić na siłach i ćwiczyć ich (tych sił) prowadzenie? Pomimo, że mechanizm wpływu emocji na organizm jest mi zupełnie nie znany wiem, że warto.


1

przyjęcie na osobistego ucznia mistrza Zhai Wei Chuana
Mistrz Anthony Yap
korekty mistrza Zhai Shi Zonga
nauka u mistrza Hong Zi Tiena
pchające ręce z mistrzem Yang Jwing Mingiem

Żeby nie było, to jeszcze taki sztukowalkowy aspekt emocji. Kiedyś byłem na seminarium poświęconym chińskiemu łucznictwu (na dokładkę konnego, mimo że koni to tam nie było – o tym też już trochę pisałem). Kiedy nie trafiłem w tarczę któryś raz z rzędu i dosłownie opadły mi ręce, podszedł do mnie prowadzący i powiedział, że w przypadku niepowodzenia nie wolno mi okazywać niezadowolenia  ani złości. Po prostu – żadnych uczuć. Powinniśmy założyć nową strzałę i strzelić. Czy to nie jest prawdziwe Gong Fu?

grymasy3
…i ostanie

Zobacz poprzedni odcinek – Centrowanie – Dobry partner

Zobacz następny odcinek – Centrowanie – Trzy etapy nauki

0 komentarzy do “Centrowanie Part III – emocje”

  1. Głowa Ci wtedy opadła na piersi, a Selby przyskoczył do Cię tak żwawo, że przez moment pomyślałem, że chce Cię strzelić w pysk. 🙂 Ja bym dał takie siedem uczuć (bo i tak jest kilka wersji):
    1. radość 2. szczęście 3, smutek 4. markotność 5. gniew 6. złość 7. wściekłość Myślę, że byłoby jeszcze bardziej po chińsku. 😉 Ale serio to chętnie bym posłuchał kogoś, kto mógłby te niuanse omówić.

    Odpowiedz
    • Szczęście to stan a nie uczucie (wg. mnie) ale zdanie tylu fachowców już czytałem i każdy dochodził do wniosku że musi swoją listę stworzyć. Uczuć było od 7 do 12.

      A po chińsku to myślałem że powinno być 8 jak trygramów albo pięć żeby się dało powiązać z teorią pięciu elemntów…

      Odpowiedz
      • To już dla mnie talmud.. Co czujesz? Czuję szczęście. Jestem szczęśliwy. Itd.. Prędzej szczęście może być wyższym stopniem radości. To już to zamyślenie prędzej bym do stanów zaliczył. Można być zamyślonym, ale odczuwać zamyślenie? Nie czepiam się, tylko, że wiesz jak to Chińczycy potrafią być na bakier z klasyfikacją a zarazem zauroczeni magią liczb. 7 uczuć, 6 pragnień itp. Na chińskiej wiki są podane 3 zestawy. Jeden z Li ji – Księgi Rytuałów, drugi buddyjski, trzeci z medycyny chińskiej. A jakby pogrzebać pewnie więcej by się znalazło. Co więcej -też wiesz jak to jest- słowa te mogą w tych różnych kręgach mieć inne znaczenie niż potocznie w języku mówionym.

        Odpowiedz